% !TeX root = ../z.tex
%
% = vim: filetype=tex :set fileencoding=utf-8 ======= aącćeęlłnńoósśxźzż

\begin{elementlit}
{Piotr Janik}
{\autor{Piotr \kapit{Janik}}\afiliacja{\wydzf, \aik}}
{O przypominaniu sobie albo o granicach praw asocjacji}
{O przypominaniu sobie albo o granicach praw asocjacji}
{On Remembering, or Concerning the Limits of Laws of Association}%kor+
\index{Janik, P.}

\oDef{\oStein}{Stein}{Stein, E.} % Edith
\oDef{\oSiw}{Siw}{Siwek, P.} % Paweł
\oDef{\oKubiak}{Kubiak}{Kubiak, Z.} % Zygmunt
\oDef{\oHume}{Hume}{Hume, D.} % David
\oDef{\oLocke}{Locke}{Locke, J.} % John
\oDef{\oZnamierowski}{Znamierowski}{Znamierowski, C.} % Czesław
\oDef{\oJackson}{Jackson}{Jackson, F.C.} % Frank Cameron


\motto{
	\emph{Świadomość} nie jest skrzynią, w~której idee układają się jak 
	klocki, ani sznurem pereł, na~który są one nawleczone.\\[1ex]
	\emph{E.~Stein}\index{Stein, E.}
}

\streszczenie{
	W~świetle pracy Edith \oStein[] nad podstawami psychologii i~nauk 
	humanistycznych podjęta zostaje dyskusja wokół \textit{praw asocjacji}.
	Wyznacza ona ramy filozofii świadomości oraz na podstawie wyników 
	badawczych \oStein[] pozwala przemyśleć kwestię ,,przypominania sobie'' 
	oraz problem schematów, według których myślimy i~działamy.
	To ostatnie zagadnienie, często postrzegane jako przeciwieństwo 
	spontaniczoności, ukazane jest na szerszym tle jako zdolność, którą 
	można się posłużyć ze względu na cel, ale też z~której się rezygnuje, 
	kiedy należy obrać nowe drogi poszukiwania rozwiązań czy staje się 
	wobec pytań, na które nie znajduje się adekwatnej odpowiedzi.
}{
	asocjacja --- przyczynowość --- motywacja --- świadomość --- fenomenologia
}

\newpage

\tytul{Uwagi wstępne}

Zagadnienie, którym się tu zajmiemy, zwykle podejmowane jest na gruncie 
psychologii i~znane jest pod nazwą ,,praw asocjacji''.
Pisał o~nich już \oArystoteles[] w~krótkiej rozprawie
\textit{O~pamięci i~przypominaniu sobie}.
Za \oArystoteles[em] przyjmuje się cztery prawa kojarzenia:
przez podobieństwo,
przez przeciwieństwo,
przez styczność w~czasie
i~przez styczność w~przestrzeni\footnote{
	Por. \cyt{Arystoteles:Krotkie}{451b}.}.
Arystoteles wyjaśnia, że ,,proces przypominania sobie tym różni się od 
powtórnego wyuczenia się tego samego materiału, że w~pierwszym wypadku jest się 
w~stanie --- w~jakiś sposób --- kierować się swoją własną mocą do tego członu 
serii, który idzie po punkcie wyjścia''\footnote{
	\cyt{Arystoteles:Krotkie}{452a}.}.
Idea sekwencyjności myśli i~odtwarzania szeregu --- łatwiej, gdy zdobyliśmy 
trwalszy nawyk, trudniej czy wręcz w~ogóle, gdy jesteśmy zbyt młodzi, za starzy 
bądź o~usposobieniu niespokojnym, względnie powolni\footnote{
	Por. \cyt{Arystoteles:Krotkie}{450b}.}
--- odcisnęła się w~powszechnej świadomości tak mocno, że wydaje się zupełnie do przyjęcia, również dla współczesnego czytelnika, kiedy \oAugustyn[] pisze w~swoich \textit{Wyznaniach}:
\cytuj{
	Kiedy \kropki{} sama pamięć coś traci --- a~dzieje się to za każdym 
	razem, gdy coś zapominamy i~usiłujemy to sobie przypomnieć --- gdzież 
	indziej mielibyśmy tego szukać, jak nie w~samej pamięci?
	Jeśli zamiast tego zjawia się w~niej coś innego, niecierpliwie to 
	odpychamy, dopóki nie zabłyśnie to właśnie, czego szukamy.
	Wtedy mówimy:
	,,Tak, o~to nam chodziło''.
	Nie mówilibyśmy tak, gdybyśmy tego nie rozpoznali.
	Nie rozpoznalibyśmy zaś, gdybyśmy nie pamiętali.
	A~przecież zapomnieliśmy!\footnote{
		\cyt{Augustyn:Wyznania}{ks.~X, r.~19, s.~283}.}.
}

Pamięć dla \oAugustyn[a] jest jak kufer, do którego sięgamy, by pomiędzy tym, co 
on zawiera, rozpoznać rzecz szukaną.
,,Pamiętanie, że o~czymś zapomnieliśmy'', przeżywane jako rodzaj niepokoju, jest 
tu niejako motorem, który kieruje naszym działaniem do momentu, gdy natrafimy na 
to, co zginęło, gdyż
,,jeśli pamiętamy, że o~czymś zapomnieliśmy, to nie zapomnieliśmy tego do 
szczętu.
Gdybyśmy całkowicie zapomnieli, nie bylibyśmy zdolni nawet do samego szukania 
tego, co zginęło''\footnote{
	\cyt{Augustyn:Wyznania}{ks.~X, r.~19, s.~284}.}.
Mamy więc, jak się zdaje, jakiś punkt wyjścia i~możemy odtwarzać szereg 
wcześniejszych myśli i~wyobrażeń.

\tytul{Asocjacjonizm w wydaniu Hume'a}

W~dziedzinie filozofii i~psychologii asocjacjonizm odżył za sprawą empirystów 
brytyjskich.
D.~\oHume{}, wychodząc od sugestii danej przez J.~\oLocke['a], szukał
,,pewnych własności natury ludzkiej, które \kropki{} mają potężny wpływ na każdą 
operację rozumu i~na każde działanie uczuć''\footnote{
	\cyt{Hume:Traktat}{t.~2, cz.~1, rozdz.~4,~1, s.~18}.}.
Wyróżnił on dwie własności zwane kojarzeniem, jedną dla idei, a~drugą dla 
wrażeń, impresji.
W~przypadku idei pisał:
,,Reguła, wedle której one [zmiany w myślach] zachodzą, polega na tym, iż myśli 
nasze przechodzą od danego przedmiotu do tego, co jest do niego podobne, z~nim 
styczne lub przezeń wywołane''\footnote{
	\cyt{Hume:Traktat}{t.~2, cz.~1, rozdz.~4,~2, s.~19}.}.
Przy kojarzeniu impresji reguła zmian miałaby się opierać wyłącznie na 
podobieństwie.
Stwierdzał:
,,Wszelkie podobne do siebie impresje związane są ze sobą i~skoro tylko jedna 
z~nich się zjawi, wszystkie inne zjawiają się bezpośrednio za 
nią''\footnote{
	\cyt{Hume:Traktat}{t.~2, cz.~1, rozdz.~4,~3, s.~19}.}.
Dalsze wywody \oHume['a] prowadzą go do określenia związku przyczynowego jako 
następstwa przedmiotów podobnych,
,,których pojawienie się naprowadza zawsze naszą myśl na ten inny 
przedmiot''\footnote{
	\cyt{Hume:Badania}{s.~123}.},
a~dzieje się to dlatego, że
\cytuj{
	umysł po powtórzeniu się przypadków do siebie podobnych staje się 
	wskutek nawyknienia skłonnym na widok jednego zjawiska oczekiwać 
	zjawiska, które tamtemu zwykle towarzyszy, i~wierzyć, że ono 
	zaistnieje\footnote{
		\cyt{Hume:Badania}{s.~122.}.}.
}

Tak więc nasza idea konieczności i~przyczynowości, wedle \oHume['a], nie ma 
uzasadnienia, a~jest jedynie wynikiem
,,zniewolenia umysłu nawyknieniem''\footnote{
	\cyt{Hume:Badania}{s.~129}.}.

Na fakt, że tak sformułowana definicja przyczyny nie ma nic wspólnego 
z~doświadczeniem, na które rzekomo powołuje się \oHume[], zwrócił uwagę znany 
polski logik Jan \oLukasiewicz{} w~artykule
\textit{Analiza i~konstrukcja pojęcia przyczyny}.
Można, po pierwsze, podać mnóstwo przykładów --- pisze \oLukasiewicz --- by 
wykazać fałszywość takiego poglądu, jak choćby ten:
\cytuj{
	Przypuśćmy, że ktoś ma bijący zegar w~pokoju sypialnym i~słyszy stale, 
	gdy budzi się rano o~6-tej godzinie, po uderzeniu godziny hejnał 
	z~pobliskiej wieży kościelnej.
	Przyzwyczaił się do tego przez długie lata i~słysząc 6-tą godzinę myśli 
	zawsze o~hejnale i~oczekuje jego następstwa\footnote{
		\cyt{Łukasiewicz:Analiza}{s.~23}.}.
}

Warunki formalne wyznaczone przez definicję \oHume['a] są bez wątpienia 
spełnione, utrzymywać jednak, że bicie zegara jest przyczyną hejnału, to mniej 
więcej tak, jak uważać, że pianie koguta wywołuje świt.
Po drugie, można podać przykłady rzeczywistych przyczyn, których nie obejmuje 
definicja \oHume['a], jak trzaski w~mikrofonie oświetlonym przez promienie 
słoneczne\footnote{
	\cyt{Łukasiewicz:Analiza}{s.~23}.}.

Ruch Ziemi jest rzeczywistą przyczyną tego, że Słońce jest widoczne na niebie, 
choć powszechnie mówi się o~wschodach i~zachodach Słońca.
Dla wielu pozostaje to ostatnie nadal ,,naturalnym'' wyjaśnieniem.
Wyjaśnienie, że to właśnie obrót Ziemi pozwala dojrzeć Słońce, niczego nie 
zmienia w~samym obserwowanym zjawisku, a~przecież to właśnie wyjaśnienie jest 
jedynie słuszne.
Zdaniem \oLukasiewicz[a],
,,empirystyczna teoria przyczynowości o~tyle tylko ma rację, o~ile wykazuje, że 
nie spostrzegamy żadnego węzła, który by łączył przyczynę 
i~skutek''\footnote{
	\cyt{Łukasiewicz:Analiza}{s.~23}.};
nie uprawnia jednak do innych wniosków.

\tytul{Fenomenologia przyczynowości}

Problematykę przyczynowości podjęła w~swoich pracach również Edith \oStein[].
Jej zdaniem problem ten nie mógł zostać rozwiązany przez \oHume['a], gdyż 
prowadził je on na gruncie, który metodologicznie nie został wystarczająco 
określony, a~ponadto
\cytuj{
	przedwcześnie sformułowana teoria dotycząca natury świadomości, 
	a~w~szczególności teoria doświadczenia, przeszkadza mu w~znalezieniu 
	dających się udowodnić powiązań, których poszukuje\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{s.~7}.}.
}

Zdaniem \oStein[], również I.~\oKan[t] nie wyjaśnia przyczynowości, czyniąc ją 
warunkiem koniecznym wiedzy.
W~badaniach \oKan[ta], pisze \oStein:
\cytuj{
	chodzi tylko o~przyrodę w~ujęciu formalnym
	(\textit{natura formaliter spectata}).
	Rozważanie to nie zajmuje się fenomenami, a~przyczynowość, którą 
	wyprowadza
	Kant\index{Kant, I.},
	jest formą, dopuszczającą różnorodne wypełnienie;
	oznacza ona tylko jedno konieczne powiązanie w~czasie.
	Jakiego rodzaju jest jednak to powiązanie, tego nie dowiemy się 
	z~,,dedukcji transcendentalnej'' w~rozumieniu
	Kanta\index{Kant, I.}\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{s.~7}.}.
}

W~\textit{Przyczynkach do filozoficznego uzasadnienia psychologii i~nauk 
humanistycznych} \oStein[] skupia się przede wszystkim na badaniu przyczynowości 
psychicznej, wspominając niekiedy o~przyczynowości w~obszarze przyrody 
materialnej.
\oStein[] stwierdza, że dopiero
,,na gruncie fenomenologii
Husserla\index{Husserl, E.}
wydaje \kropki{} się możliwe owocne rozważanie \kropki{} przyczynowości 
psychicznej'',
a~to dlatego, że
\cytuj{
	wprawdzie każdy podręcznik psychologii objaśnia to pojęcie [tego, co 
	psychiczne] w~rozdziale wprowadzającym, a~w~ostatnich dziesięcioleciach 
	poświęcono jego wyjaśnianiu wielce znaczące prace (myślę tu m.in.
	o~Brentano\index{Brentano, F.},
	Muensterbergu\index{Muensterberg, H.},
	Natorpie\index{Natorp, P.}),
	to jednak prawie wszystkie te starania obarczone są jednym podstawowym 
	błędem: opacznym rozumieniem psychiczności jako 
	świadomości\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{s.~8}.}.
}

Nie mogąc więc skorzystać z~wyników tych prac z~powodu tego błędu, \oStein[] 
podejmuje od podstaw swoje badania nad świadomością, rozważając,
,,czy da się wykazać coś takiego jak przyczynowość''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~10}.}.

Zdaniem \oStein{},
,,znane zasady asocjacji, które zaprzątają psychologię od [czasów]
Hume'a\index{Hume, D.}'',
próbują wyjaśnić:
,,Jak to się dzieje, że przeżycie $A$ pociąga za sobą przeżycie $B$, a~nie 
jakieś inne?''.
,,Czy istnieją prawa --- pyta dalej \oStein[] --- które regulują kolejność 
przeżyć według ich stanów treściowych?''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~85}.}.
\oHume[] był przekonany, że
,,choćby nie wiedzieć jak zmienne były nasze myśli, to przecież zmiany w~nich 
nie zachodzą całkowicie bez reguł i~metody''\footnote{
	\cyt{Hume:Traktat}{t.~2, cz.~1, rozdz.~4,~3, s.~19}.}.
I~podobnie --- utrzymywał \oHume[] --- w~sferze uczuć da się dostrzec pewne 
prawidłowości, otóż:
\cytuj{
	Smutek i~rozczarowanie wywołuje gniew, gniew wywołuje zazdrość, zazdrość 
	pociąga za sobą złośliwość, a~złośliwość znów wywołuje smutek tak, że 
	zostaje zamknięty cały krąg.
	Podobnie nasze usposobienie uczuciowe, ożywione radością, w~naturalny 
	sposób przekształca się w~miłość, wspaniałomyślność, litość, odwagę, 
	dumę i~w~inne uczucia podobne\footnote{
		\cyt{Hume:Traktat}{t.~2, cz.~1, rozdz.~4,~3, s.~19}.}.
}

Według \oStein[] przykład \oHume['a] nie jest ani przekonywający, ani też 
uzasadniony.
Stąd bowiem, że jedno uczucie pojawia się naturalnie, tj. ,,zgodnie z naturą'', 
po innym, nie wynika wprost, że jest przez nie w~jakiś sposób wzbudzone, jak 
zdaje się utrzymywać \oHume[].

Przystępując do właściwego wyjaśnienia, trzeba najpierw powiedzieć, że podział, 
jakim posługuje się \oHume[], tj. podział na idee i~wrażenia, da się uzgodnić 
tylko w~części z~doświadczeniem.
Na gruncie fenomenologii podział ten jedynie w~zakresie danych wrażeniowych 
i~aktów z~nimi związanych, tj. postrzegania, czucia oraz chcenia, da się 
zrozumieć jako to, co przeżyte pierwotnie bądź odtwórczo\footnote{
	Por. \cyt{Stein:Beitrage}{s.~86}.}.
Nie ma on już jednak sensu w~zastosowaniu do myślenia i~jego korelatów.
Z~tym, że podział na przeżywanie pierwotnie spełnione i~powtórzone pozostaje tu 
nadal w~mocy.

,,O~\textit{mechanicznym charakterze} przebiegów asocjacyjnych można mówić 
o~tyle --- stwierdza \oStein[] --- że rozgrywają się one częściowo na naszych 
oczach niczym zdarzenie zewnętrzne''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~89.}.}
I~jedynie w~zakresie przeżyć odtwórczych\footnote{
	Por. \cyt{Stein:Beitrage}{s.~88.}.}
Musimy więc wypracować pewien wgląd w~to, co się właściwie dzieje w~tej 
sekwencyjności przeżyć.

\tytul{Związki przeżyć z motywacją}

Wydaje się, że niezbędnym krokiem owocnej analizy jest rozróżnienie na:
(1)~posiadanie danych immanentnych oraz
(2)~skierowanie umysłowego spojrzenia na świadomość przeżywania.
Pierwsze jest określane jako nastawienie naturalne.
`Ja' żyje w~strumieniu świadomości, w~przepływie danych, które docierają doń 
poprzez zmysły.
Występuje wówczas świadomość, jednak nie w~sensie, o~jakim mówimy w~drugim 
przypadku.
Możliwa jest refleksja nad przedmiotem, a~nawet w~pewien sposób samo-świadomość.
Mamy tu już do czynienia z~jakimś podstawowym progiem przedmiotowości, a~co za 
tym idzie również intencjonalności.

Wraz ze skierowaniem spojrzenia ,,zaczyna się życie umysłowe'', pojawia się nowa 
jakość świadomości, przeżycia wyższego rzędu, nazywane pojmowaniami bądź aktami 
kategorialnymi.
Przeżycia te to:
,,pojmowanie nieprzerwane, dołączanie późniejszego do wcześniejszego 
(`apercepcja'), scalanie ujęć jednostkowych (`synteza') i~uaktywnianie 
późniejszego przez wcześniejsze (`motywacja')''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~35}.}.
\oStein[] rozszerza w~tym miejscu powszechnie stosowane pojęcie ,,motywacji'' --- 
ograniczane do
,,obszaru \textit{wolnych aktów}, w~szczególności woli''
--- na wszelkie powiązania aktów. \oStein{} wyjaśnia:
\cytuj{
Sądzimy jednak, że to rozszerzenie jest słuszne, że tym, na co wskazujemy, jest ogólna struktura, obowiązująca w~całym zakresie przeżyć intencjonalnych, [struktura,] która przybiera różne konfiguracje wyłącznie zależne od specyfiki aktów, które ją tworzą\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~35.}.}.
}

Motywacja w~tym ogólnym sensie zatem to powiązanie aktów świadomości, które

\cytuj{
nie jest zwykłym zespalaniem [się ze sobą], jednocześnie lub kolejno po sobie upływających faz strumienia przeżyć, czy kojarzeniowym powiązaniem przeżyć, lecz [jest] wyłanianiem się jednego [przeżycia] z~drugiego, spełnianiem się, lub procesem dokonywania się jednego [przeżycia] na gruncie drugiego i~ze względu na niego\footnote{ \cyt{Stein:Beitrage}{s.~36}.}.
}

Z~motywacją, w~tym szerszym znaczeniu, mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie ma miejsce umotywowane działanie, jak na przykład w~przeżyciu radości podczas kontemplacji piękna związanym z~uchwyceniem wartości, czy w~powiązaniu samodzielnych aktów takich jak przesłanki i~wnioski w~rozumowaniu. Motywacja może nie być jawna, co wymaga dla jej poznania albo znajomości pełnej historii modyfikacji powiązań aktów świadomości (co jest niemożliwe do osiągnięcia), albo też pewnego wglądu, który jest hermeneutyką myśli, sensu i~rozumu. Zagadnienie to wymaga jednak osobnego potraktowania. 

Ujmowanie rzeczy jest zależne od wpływu przebiegu danych i~wpływ ten jest niższą 
formą motywacji, podobnie jak
niższą formą intencjonalności jest posiadanie danych zmysłowych\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~35}.}.

Przejście z~aktu w~akt nie dokonuje się w~ramach strumienia przeżyć, lecz jest 
zawsze ,,wychodzeniem ze strumienia'', skierowaniem na coś, co jest poza 
strumieniem.
Postrzegamy stopniowo, każdorazowo dany jest przedmiot z~określoną treścią, 
w~jakimś aspekcie i~wyglądzie, ale reszta jest domniemana, 
,,\textit{współrozumiana} tylko w~nieokreślony sposób''.
Tworzy się jednak nie zlepek migawek, pojedynczych ujęć, szereg jednostronnych 
obrazów, lecz
,,jedności postrzegania odpowiada jedność rzeczy, i~jeśli \kropki{} przypominam 
sobie o~czymś \kropki{}, to pojawia mi się przed oczyma rzecz jako 
całość''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~40}.}.
Uchwycenie tej całości jest owocem ujęć częściowych, ale w~równym stopniu wymaga 
również syntezy tych ujęć.

Można co prawda powiedzieć, jak chce \oHume[], że
,,smutek i~rozczarowanie wywołuje gniew itd.'',
ale teraz nie może to być już rozpatrywane jako ślepa konieczność, lecz wymaga 
wglądu w~pierwotną motywację, która czyni tę sekwencję ,,naturalną''.
O~rozumności przejścia bowiem decyduje rozumność motywacji, stąd konieczne jest 
uczynienie motywacji jawną;
natomiast działanie według motywacji niedanej \textit{explicite} jest źródłem 
złudzeń i~błędów\footnote{
	Por. \cyt{Stein:Beitrage}{s.~45}.}.

Sekwencja
,,smutek i~rozczarowanie wywołuje gniew itd.''
nie jest prawidłowością w~sensie praw przyrody.
Odzwierciedla ona kolejność przeżyć tak, jak zostały już przeżyte.
\oStein[] pisze:
\cytuj{
	To, co aktualnie nas wypełnia lub spotyka, musi samo zwracać naszą uwagę 
	na to, co ,,w~nas drzemie''.
	Wchodzi tu w~rachubę to, co zostało określone jako ,,asocjacja 
	wewnętrzna'': treściowe relacje pomiędzy treściami przeżyć.
	,,Podobieństwo'' i~przeciwieństwo, które wyróżnia stary podział 
	asocjacji, nie wyczerpują w żadnym razie tych 
	powiązań\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{s.~94}.}.
}

Dalsze analizy prowadzą \oStein[] do dostrzeżenia różnicy pomiędzy pierwotnym 
przeżywaniem sekwencji
,,smutek i~rozczarowanie wywołuje gniew itd.''
a~jego późniejszymi powtórzeniami.
W~pierwotne przeżywanie wpisany jest wysiłek przejść między stanami uczuciowymi, 
koszt zużycia energii, który zanika przy powtórzeniach.
Może później dołączyć się nowy rodzaj przeżycia, pochodzący ze świadomości 
przewidywania następstwa stanów i~przypominania sobie treści przeżyć, nie jest 
to jednak to samo przeżywanie.
Działanie schematyczne, z~którym mamy tu do czynienia, nie wyznacza zatem 
konieczności absolutnej, nie wyznacza przebiegu dokładnie w~ten sposób 
określonego, lecz świadczy o~pewnej zdolności, która sprawia, że utrwala się 
nawyk, który, jak mówi powiedzenie, staje się ,,drugą naturą człowieka''.
To, co powraca, to nie zdarzenie ani nawet uczucia, lecz utrwalony wówczas, 
w~takiej właśnie kolejności przeżyć, związek sensu: mamy wówczas do czynienia 
z~ustaloną motywacją.

Z~drugiej strony, jeśli pojawi się obiekcja, która nada niespodziewanie inny 
kierunek zdarzeniu, da się dostrzec nowa, możliwa realnie motywacja albo też 
wola ,,weźmie w~swoje ręce'' przebieg zdarzenia, to pierwotnie umotywowany 
strumień może zostać zmodyfikowany\footnote{
	Por. \cyt{Stein:Beitrage}{s.~98}.}.
Taka nowa motywacja może pochodzić choćby z~naśladownictwa --- ,,przykłady 
pociągają'', mawiali dziadowie.
I~to właśnie
,,motywacja poddaje psychikę panowaniu rozumu''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~100}.}.

\tytul{Rola uczuć}

Zdaniem \oStein[], treściowego powiązania pomiędzy starą a~na nowo wyłaniającą 
się treścią przeżyć nie można sprowadzić do klasyfikacji dwuwartościowej: 
podobieństwa i~przeciwieństwa.
To, co daje się ustalić w~oparciu o~analizę fenomenologiczną, to to, że
,,treści \textit{zmysłowe} przeżyć są tymi, które w~nas trwają, i~że w~nich 
[treściach zmysłowych] odnajdujemy to, co treściowo do nich [przeżyć] 
należy''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~94}.}.
Podobnie jak w~przypadku postrzegania nie mamy do czynienia z~szeregiem 
oderwanych od siebie obrazów.
Tworzy się całość w~,,związkach prawidłowości sensu''.
Ma miejsce integrowanie tego, co wcześniejsze, z~tym, co wyłania się aktualnie, 
rewizja związków sensu już ustalonych i~stopniowe ujawnianie się motywacji, tj. 
powiązania aktów.
\oStein[] pisze:
\cytuj{
	\kropki{} gdy coś aktualnego przypomina nam o~nie aktualnym, z~czym 
	pozostaje ono w~związku treściowym --- nie chodzi o~jakiś proces 
	\textit{myślowy}, nie o~specyficznie logiczne akty z~wyraźnymi 
	motywacjami, lecz o~pewną ,,ukrytą aktywność rozumu'' z~motywacjami 
	\textit{implicite}\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{}.}.
}

Aby odnaleźć związki przeżyć, trzeba posłużyć się związkami sensu, do których 
przynależą związki logiczne, przykładowo: figury sylogistyczne lub formy 
wnioskowania: dedukcja, indukcja czy abdukcja itp.
Ale też trzeba pamiętać, że każde odkrycie dotyczące powiązania przeżyć --- 
i~w~ogóle każde odkrycie naukowe, w~dowolnej dziedzinie nauki --- pociąga za 
sobą rewizję logiki.
\textit{Nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków}, nie można tłumaczyć 
tego, co bardziej złożone, za pomocą nieadekwatnego aparatu pojęciowego jak 
w~,,przypadku Mary'' --- eksperymentu myślowego Franka C.~\oJackson[a].

Jak powiedzieliśmy, przejścia między aktami nie dokonują się w~obrębie 
strumienia, lecz są każdorazowym wkraczaniem w~strumień przeżyć, ingerencją 
w~jego bieg.
Gdy nie przejawiamy szczególnej aktywności,
,,nie jesteśmy zaprzątnięci ani przez zewnętrzne wrażenia, ani przez 
spontaniczną, umysłową aktywność'',
wówczas tym, co trwa w~nas jako to, co żywotne, są uczucia.
Dlatego, wyjaśnia \oStein[]:
\cytuj{
	\kropki{} są one też tymi, które stale funkcjonują jako punkty wyjścia 
	procesów asocjacyjnych i~nie pozostawiają ,,rutynie'' naszej umysłowej 
	własności, gdy nie jest ona wprawiona w~ruch ani przez zewnętrzne 
	wrażenia, ani przez aktywne ,,rozmyślanie''\footnote{
		\cyt{Stein:Beitrage}{s.~95}.}.
}

Uczucia intencjonalne stanowią tło, kontekst, w~który wpisuje się życie 
umysłowe.
Są jak materia poddająca się formie aktów, które dzięki niej zyskują swój wyraz.
Należy je jednak odróżnić od nastrojów, tj. barwy uczuć, które sprawiają, że 
,,dawno minione sytuacje nagle przychodzą komuś na myśl''.
Ale również tu
,,w~związek asocjacyjny wchodzi nie tyle odczuta treść, ile --- przedmiotowo 
ujęta --- treść sensu''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~92}.}.
Nie ma więc mowy o~wzbudzaniu uczuć czy nastrojów, o~żadnym związku 
o~charakterze przyczynowej konieczności.
Może mi się udzielić czyjś smutek albo mogę popaść w~przygnębienie, rozmyślając 
nad swoimi niepowodzeniami, ale choć ogarnie mnie taki nastrój i~pojawią te, 
a~nie inne uczucia, to będzie podobnie jak wówczas, gdy bawiąc się farbą, 
zauważę, że pobrudziłem sobie ręce.

\tytul{Zakończenie}

Tak zwane \textit{prawa asocjacji} utwierdzają w~przekonaniu, że można za ich 
pomocą porządkować wiedzę o~sobie i~o~świecie, że przypominanie tego, co się 
zapomniało, to sprawa sprawnego umysłu i~ewentualnie wkładanego wysiłku bądź 
też świadomość niemożliwości przekroczenia kręgu zła, jak choćby tego opisanego 
przez \oHume['a], kiedy rozczarowanie zdaje się przyczyną gniewu i~dalej 
złośliwości.
Jeśli spojrzeć na asocjację, jak chce \oStein[], jako
,,\textit{niższą} motywację, która nie jest relacją uzasadnioną 
rozumowo''\footnote{
	\cyt{Stein:Beitrage}{s.~95}.},
to otwiera się możliwość wychowywania uczuć poprzez dbanie o~rozumność 
motywacji, a~tam, gdzie to możliwe, również jej jawność.
Motywacja \textit{explicite} jest z~punktu widzenia fenomenologii przedmiotem, 
a~w~konsekwencji możliwa jest jej analiza krytyczna.
Wyjaśnienie, jakie daje Edith \oStein[], rozgranicza dziedziny zależności 
przyczynowych i~motywacji i~oferuje podstawy teoretyczne dla opracowania 
problemu determinizmu, wolności woli itp., zagadnień kluczowych dla 
epistemologii, a~przede wszystkim filozofii człowieka.

\summary{
	Basing itself on Edith \oStein['s] research into the philosophy
	of psychology and the humanities, this article focuses
	particularly on discussions of the theory of association.
	\oStein['s] approach, rooted in a Husserlian phenomenological
	perspective, seems to represent a significant contribution to
	the establishing of an intellectual framework for the
	exploration of the philosophy of consciousness, and also seems
	helpful for inquiries into the issue of practical know-how
	pertaining to remembering things, as well as the use of schemata
	in intellectual activity generally.
}{
Association ---
Causality ---
Motivation ---
Consciousness ---
Phenomenology
}

\end{elementlit}

