% !TeX root = ../z.tex
%
% = vim: filetype=tex :set fileencoding=utf-8 ======= aącćeęlłnńoósśxźzż

\begin{elementlit}
{Barbara Trybulec}
{\autor{Barbara \kapit{Trybulec}}\afiliacja{\instf,
	Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w~Lublinie}}
{\emph{Błąd naturalistyczny} --- analiza i~krytyka\ldots}
{\emph{Błąd naturalistyczny} --- analiza i~krytyka.
Metaetyczne źródło sporu o~naturalizowanie epistemologii}
{\emph{The Naturalistic Fallacy} --- The Metaethical Source of the
Controversy over the Naturalization of Epistemology}%kor+
\anonim{\index{Trybulec, B.}}

\oDef{\oNowellSmith}{Nowell-Smith}{Nowell-Smith, P.H.} % Patrick Horace 
\oDef{\oScottTaggard}{Scott-Taggard}{Scott-Taggard, M.J.} % Martin J. 
\oDef{\oMoore}{Moore}{Moore, G.E.} % George Edward 
\oDef{\oStevenson}{Stevenson}{Stevenson, C.L.} % Charles Leslie 
\oDef{\oSearle}{Searle}{Searle, J.R.} % John Rogers
\oDef{\oPutnam}{Putnam}{Putnam, H.} % Hilary
\oDef{\oMacIntyre}{MacIntyre}{MacIntyre, A.C.} % Alasdair Chalmers
\oDef{\oFranken}{Franken}{Frankena, W.K.} % William K.
\oDef{\oHare}{Hare}{Hare, R.M.} % Richard Mervyn
\oDef{\oJedynak}{Jedynak}{Jedynak, S.} % Stanisław
\oDef{\oNiemczuk}{Niemczuk}{Niemczuk, A.} % Andrzej
\oDef{\oSpencer}{Spencer}{Spencer, H.} % Herbert
\oDef{\oAdams}{Adams}{Adams, R.M.} % Robert Merrihew
\oDef{\oAnscombe}{Anscombe}{Anscombe, G.M.E.} % Gertrude Elizabeth Margaret
\oDef{\oGeach}{Geach}{Geach, P.T.} % Peter Thomas
\oDef{\oDancy}{Dancy}{Dancy, J.} % Jonathan
\oDef{\oPrice}{Price}{Price, R.} % Richard
\oDef{\oRosse}{Rosse}{Rosse, W.D.} % William David
\oDef{\oPrichard}{Prichard}{Prichard, H.A.} % Harold Arthur
\oDef{\oAyer}{Ayer}{Ayer, A.J.} % Alfred Jules
\oDef{\oReichenbach}{Reichenbach}{Reichenbach, H.} % Hans
\oDef{\oCarnap}{Carnap}{Carnap, R.} % Rudolf
\oDef{\oBlack}{Black}{Black, M.} % Max
\oDef{\oAtkinson}{Atkinson}{Atkinson, R.F.} % Ronald Field
\oDef{\oPigden}{Pigden}{Pigden, C.R.} % Charles R.
\oDef{\oQuine}{Quine}{Quine, W.} % Willard Van Orman
\oDef{\oHospers}{Hospers}{Hospers, J.} % John
\oDef{\oKnowles}{Knowles}{Knowles, J.} % Jonathan
\oDef{\oKim}{Kim}{Kim, J.} % Jaegwon
\oDef{\oBonJour}{BonJour}{BonJour, L.} % Laurence
\oDef{\oZieminsk}{Ziemińsk}{Ziemińska, R.} % Renata
\oDef{\oAlston}{Alston}{Alston, W.P.} % William Payne
\oDef{\oMorton}{Morton}{Morton, A.} % Adam
\oDef{\oBrandt}{Brandt}{Brandt, R.B.} % Richard Booker
\oDef{\oChisholm}{Chisholm}{Chisholm, R.M.} % Roderick Milton
\oDef{\oGoldman}{Goldman}{Goldman, A.I.} % Alvin Ira
\oDef{\oKornblith}{Kornblith}{Kornblith, H.} % Hilary
\oDef{\oKitcher}{Kitcher}{Kitcher, P.S.} % Philip Stuart
\oDef{\oKartezjusz}{Kartezjusz}{Kartezjusz} % = Descartes René
\oDef{\oHume}{Hume}{Hume, D.} % David
\oDef{\oMill}{Mill}{Mill, J.S.} % John Stuart



\streszczenie{
	W~artykule analizuję zjawisko kryjące się pod nazwą
	\emph{błąd naturalistyczny}.
	Celem artykułu jest wykazanie, iż decyzja o~niepopełnianiu 
	\emph{błędu naturalistycznego} (którą podejmują antynaturaliści) 
	lub o~uznawaniu go za proces nieunikniony (stanowisko 
	naturalistyczne) jest podstawą każdej teorii norm 
	epistemicznych, determinuje ona bowiem postawę epistemologa 
	wobec źródeł owych norm oraz wobec kryteriów uzasadnionego 
	przekonania.
	W~celu uzasadnienia tej tezy badam możliwość przeprowadzenia 
	dokładnej analogii pomiędzy metaetyczną a~epistemologiczną 
	wersją \emph{błędu naturalistycznego}.
	W~pierwszej części artykułu wskazuję na argumenty w~dyskusji 
	metaetycznej, dotyczącej znaczenia i~faktycznej błędności 
	\emph{błędu epistemologicznego}.
	Rozważania zawarte w~drugiej części artykułu są już 
	\emph{stricte} epistemologiczne.
	Podejmuję i~uzasadniam w~niej decyzję o~wyborze \emph{jakości} 
	epistemicznej, którą będę traktować jako analogiczną do etycznej 
	jakości \emph{dobry}.
	W~tym celu określam relację zachodzącą pomiędzy prawdziwością 
	i~uzasadnieniem oraz argumentuję, iż druga z~tych kategorii 
	odgrywa istotniejszą rolę w~analizach epistemologicznych.
	Następnie przenoszę spór o~\emph{błąd naturalistyczny} na grunt 
	epistemologii i~krótko przedstawiam obie jego strony.
}{
	błąd naturalistyczny --- epistemologia znaturalizowana --- norma 
	epistemiczna --- uzasadnienie epistemiczne}

\emph{Błąd naturalistyczny}\footnote{
	Nazwę \emph{błąd naturalistyczny} piszę kursywą dla 
	podkreślenia istniejących wątpliwości, co do faktycznej 
	błędności kryjącego się za nią procesu.}
jest pojęciem często przywoływanym podczas dyskusji toczonych na gruncie 
różnych dziedzin filozofii.
Najczęściej używa się go jako narzędzie krytyki w~celu wykazania braku 
poprawności przeprowadzanych rozumowań, gdyż tradycyjnie proces kryjący 
się pod nazwą \emph{błąd naturalistyczny} uznawany jest za jedno 
z~najpoważniejszych uchybień w~analizie filozoficznej.
Nie wszyscy teoretycy zgadzają się jednak z~taką oceną.
Stosunek do \emph{błędu naturalistycznego} leży między innymi u~podstaw 
sporu pomiędzy naturalistami i~antynaturalistami na gruncie 
epistemologii.
Każdy filozof zaangażowany w~problematykę norm poznawczych zajmuje 
postawę wobec rozumowania kryjącego się pod nazwą \emph{błąd 
naturalistyczny}.
Epistemolodzy często nie zdają sobie sprawy, iż stosunek do tej 
kategorii w~dużym stopniu kształtuje ich poglądy na temat źródeł 
normatywności epistemicznej oraz determinuje wybór kryteriów 
uzasadnionego przekonania.
Z~tego powodu warto przeprowadzić analizę procesu nazywanego 
\emph{błędem naturalistycznym}, zbadać jego źródła i~motywacje 
filozoficzne, definicję oraz konsekwencje.

W~pierwszej części artykułu wskażę argumenty w~dyskusji metaetycznej 
pomiędzy zwolennikami tezy o~faktycznej błędności wyprowadzania wartości 
i~norm z~opisów faktów a~ich krytykami.
Rozważę ponadto, czy zarzut popełniania \emph{błędu naturalistycznego} 
przez naturalistów na gruncie etyki jest wystarczająco mocno 
uzasadniony.
Rozważania zawarte w~drugiej części artykułu są już \emph{stricte} 
epistemologiczne.
Analizuję w~niej, czy możliwe jest przeprowadzenie dokładnej analogii 
pomiędzy metaetyczną a~epistemologiczną wersją \emph{błędu 
naturalistycznego}.
Przywołuję ponadto stanowiska wspierające się na założeniu 
o~konieczności odrzucenia procedury ugruntowywania norm epistemicznych 
w~informacjach empirycznych.
Ich reprezentantami, poza samym \oKartezjusz[em], są antynaturalistycznie 
nastawieni epistemolodzy związani z~tradycyjną, internalistyczną 
koncepcją normatywności epistemicznej.

\tytul{1. \emph{Błąd naturalistyczny} na gruncie etyki}

Definicja \emph{błędu naturalistycznego} została po raz pierwszy 
wyraźnie sformułowana na gruncie metaetyki, warto zatem w~pierwszej 
kolejności przyjrzeć się trzem stanowiskom wskazującym faktyczną 
błędność i~szkodliwość zjawiska nazywanego \emph{błędem 
naturalistycznym} w~refleksji etycznej.
Stanowiskami tymi są:
standardowa interpretacja słynnej wypowiedzi Davida \oHume['a] zawartej 
w~\emph{Traktacie o~naturze ludzkiej},
intuicjonistyczna etyka George'a Edwarda \oMoore['a] oraz
stanowisko emotywizmu reprezentowane przez Charles'a \oStevenson[a].
W~dalszej części artykułu zaprezentuję krytykę owych stanowisk --- 
sformułowaną przez Johna \oSearle['a], Hilarego \oPutnam[a], Alasdaira 
\oMacIntyre['a] i~Williama \oFranken[ę] --- która wspiera tezę, iż oskarżenie 
naturalistów na gruncie etyki o~popełnianie \emph{błędu 
naturalistycznego} nie jest zadowalająco uzasadnione.

\emph{Błąd naturalistyczny} został rozpoznany i~nazwany przez George'a 
Edwarda \oMoore['a] w~książce \emph{Zasady Etyki}\footnote{
\cite{Moore:Zasady}.} w~1903 roku.
Jego historia sięga jednak do wieku XVIII, mianowicie do rozważań Davida 
\oHume['a] zawartych w~dziele \emph{Traktat o~naturze ludzkiej}\footnote{
	\cite{Hume:Traktat}.}.
W~księdze~III \emph{Traktatu} znajduje się fragment, który przez wielu 
filozofów moralności\footnote{
	Wśród współczesnych autorów, którzy przywołują wypowiedź \oHume['a] w~argumentacji przeciwko wywodzeniu sądów powinnościowych z~faktualnych, warto wyróżnić
	R.M. \oHare['a] (\cite{Hare:TheLanguage}, s.~29--31) oraz P.H.
	\oNowellSmith[a] (\cite{NowellSmith:Ethics}, s.~36--38).}
interpretowany jest jako ustanowienie ostrej dystynkcji pomiędzy sądami 
faktualnymi i~wartościującymi\footnote{
	,,W~każdym systemie moralności, z~jakim dotychczas się 
	spotkałem, stwierdzałem zawsze, że autor przez pewien czas idzie 
	zwykłą drogą rozumowania, ustala istnienie Boga albo robi 
	spostrzeżenia dotyczące spraw ludzkich;
	aż nagle nieoczekiwanie i~ze zdziwieniem znajduję, że zamiast 
	zwykłych spójek, jakie znajduje się w~zdaniach, a~mianowicie 
	`jest' i~`nie~jest', nie spotykam żadnego zdania, które by nie 
	było powiązane słowem `powinien' albo `nie~powinien'.
	Ta zmiana jest niedostrzegalna, lecz niemniej ma wielką 
	doniosłość.
	Wobec tego bowiem, że to `powinien' lub `nie powinien' jest 
	wyrazem pewnego nowego stosunku czy twierdzenia, przeto jest 
	rzeczą konieczną te zwroty zauważyć i~wyjaśnić;
	a~jednocześnie konieczne jest, iżby wskazana została racja tego, 
	co wydaje się całkiem niezrozumiałe, a~mianowicie jak ten nowy 
	stosunek może być wydedukowany z~innych stosunków, które są 
	całkiem różne od niego.
	\kropki{} jestem przeświadczony, że ta drobna uwaga może 
	poderwać wszelkie potoczne systemy moralności i~że pozwoli nam 
	zobaczyć, iż rozróżnienie występku i~cnoty nie opiera się 
	jedynie na stosunkach między rzeczami zewnętrznymi i~że nie 
	postrzega go rozum''. \cite{Hume:Traktat}, s.~259--260.}.
Dystynkcja ta stała się podstawą dyskusji nad \emph{błędem 
naturalistycznym}, a~słynny fragment \emph{Traktatu} jedną 
z~najczęściej cytowanych w~owej dyskusji wypowiedzi.
\oHume{} zauważył, iż zdania zawierające słowa \emph{jest} 
i~\emph{nie~jest}, czyli zdania opisujące fakty, są \emph{całkiem różne} 
od zdań powinnościowych, zawierających słowa takie jak \emph{powinien} 
i~\emph{nie~powinien}, należy zatem wyjaśnić, jak możliwe jest 
\emph{dedukowanie} tych drugich z~pierwszych.
Standardowa interpretacja tej wypowiedzi zakłada, iż \oHume{} argumentuje za niemożliwością wywodzenia zdań powinnościowych z~faktualnych, ze względu na logiczną przepaść pomiędzy owymi dwiema klasami zdań.
Innymi słowy, z~przesłanek zawierających wyłącznie terminy opisowe nie 
można wydedukować konkluzji, w~której występują terminy oceniające.
W~tym celu konieczne jest, aby wśród przesłanek znajdowało się chociaż 
jedno zdanie powinnościowe lub wartościujące\footnote{
	\cite{Searle:Howtoderive}, s.~43.}.

Dystynkcja, którą wprowadził \oHume{}, nie jest jednak wyłącznie podziałem 
logicznym; częściej jest ona interpretowana jako ustanowienie granicy 
pomiędzy dwiema kategoriami metafizycznymi --- faktami (\emph{matters of 
fact)} i~relacjami pomiędzy ideami (\emph{relations of ideas}).
Dopiero ten metafizyczny dualizm stanowi uzasadnienie niemożliwości 
logicznego wywodzenia sądów faktualnych z~powinnościowych.
Interpretacja słynnej wypowiedzi \oHume['a] jako dotyczącej podziału 
metafizycznego jest zmotywowana jego stanowiskiem w~filozofii 
moralności.
Filozof ten argumentuje mianowicie, iż sądy o~faktach nie dotyczą 
powinności i~cnoty, fakty bowiem są rozpoznawane przez rozum, wartości 
i~cnoty natomiast są domeną odczuć i~emocji.
Zbiór sądów faktualnych nie zawiera zatem ocen moralnych, gdyż oceny te 
są wydawane w~odwołaniu do uczucia zapisanego w~naturze ludzkiej, a~nie w~oparciu o~rozum\footnote{
	\oHume{} na gruncie teorii uczuć występował przeciwko racjonalistom 
	argumentującym, że cnota jest zgodnością z~rozumem i~że 
	moralność, podobnie jak prawdę, rozpoznaje się wyłącznie poprzez 
	zestawianie i~porównywanie idei.
	Por. \cite{Hume:Traktat}, s.~241--268.}.
\oHume{}, o~czym wspomnę w~dalszej części artykułu, stał się tym samym 
prekursorem emotywizmu, głoszonego między innymi przez logicznych 
pozytywistów w~pierwszej połowie XX~wieku.
Podsumowując, standardowa interpretacja słynnej wypowiedzi \oHume['a] 
umiejscawia go po stronie oponentów ugruntowywania moralności 
w~pozamoralnych fundamentach, a~zatem po stronie obrońców jej 
autonomii.
Konsekwentnie, filozof ten został uznany za przeciwnika stanowisk 
naturalistycznych w~filozofii moralności, opisujących i~wyjaśniających 
zjawiska moralne w~języku pozamoralnym.

Zjawisko, które zauważył w~\emph{Traktacie} \oHume{}, zanalizował dokładnie \oMoore{} i~nadał mu nazwę \emph{błędu naturalistycznego}.
Błędem jest mianowicie, jego zdaniem, utożsamianie jakości \emph{dobry} 
z~innymi jakościami, m.in. z~jakościami naturalnymi.
\emph{Dobry} jest bowiem jakością prostą, niepodlegającą analizie oraz 
nienaturalną\footnote{
	Por. \cite{Moore:Zasady}, s.~15--23.}.
Warto zauważyć, co czynię za Stanisławem \oJedynak[iem], iż błąd ten niesie ze sobą trzy poważne konsekwencje, które niekiedy są mylone z~samym \emph{błędem naturalistycznym}\footnote{
	Por. \cite{Jedynak:Blad}, s.~290--291.}.
Pierwszą z~nich jest błąd definicji polegający na definiowaniu pojęcia 
oznaczającego jakość \emph{dobry}.
Pojęcia tego nie można zdefiniować, gdyż wskazuje ono na jakość prostą, 
a~jedynie pojęcia oznaczające jakości złożone podlegają, zdaniem 
\oMoore['a], definicji\footnote{
	Por. \cite{Moore:Zasady}, s.~10--11.}.
\oMoore{} prezentuje argument, nazywany argumentem otwartego pytania, mający uzasadnić, dlaczego nie można sformułować definicji jakości 
\emph{dobry}.
Nie jest to możliwe, gdyż
,,bez względu na to, jaka jest przedłożona definicja, można zawsze 
zadać pytanie, czy definiowany kompleks jest dobry sam 
w~sobie"\footnote{
	\cite{Moore:Zasady}, s.~24.}.
Jeśli, na przykład, zdefiniujemy \emph{dobry} jako
\emph{to, czego pożądamy pożądać},
to sama możliwość wątpienia:
\emph{czy to, czego pożądamy pożądać, jest dobre?}
przy założeniu, że znane są znaczenia używanych pojęć, stanowi 
wystarczające świadectwo, aby uznać, że te dwa pojęcia: \emph{dobry} 
i~\emph{taki, którego pożądamy pożądać}, nie oznaczają tej samej 
jakości\footnote{
	\cite{Moore:Zasady}, s.~24--25.}.
Nie ma możliwości znalezienia wyrażenia, które ma we wszystkich 
kontekstach to samo znaczenie, co pojęcie \emph{dobry}.
\emph{Dobry} wskazuje zatem na jakość prostą i~tym samym 
niedefiniowalną.
Drugą konsekwencją \emph{błędu naturalistycznego} jest błąd 
w~uzasadnianiu.
Według \oMoore['a] najwyraźniej popełnił go John Stuart \oMill{}, wywodząc zdanie:
\emph{`dobry' oznacza to samo, co `pożądany'},
ze zdania opisowego mówiącego, co faktycznie jest przez ludzi pożądane.
Ponieważ ludzie pożądają przyjemności, dobre jest to, co sprawia 
przyjemność\footnote{
	\cite{Moore:Zasady}, s.~105--108.}.
Błędem jest zatem wywodzenie konkluzji zawierających terminy 
wartościujące z~przesłanek opisowych, niezawierających takich terminów. 
Popełnianie \emph{błędu naturalistycznego} niesie ze sobą jeszcze jedno 
niebezpieczeństwo, mianowicie błędne pojmowanie przedmiotu etyki. Błąd 
ten popełniają wszystkie teorie naturalistyczne, czyli takie, które 
,,wychodzą z~założenia, że «dobry» znaczy po prostu «posiadający 
[\ldots{}] daną cechę empiryczną»"\footnote{
	\cite{Moore:Zasady}, s.~62.}.
Naturaliści zastępują tym samym etykę konkretną nauką przyrodniczą, 
najczęściej psychologią lub socjologią.

Krytyka \oMoore['a] skierowana jest głównie w~teorie naturalistyczne; warto 
zatem bliżej określić, jakie tezy łączą naturalistów na gruncie etyki.
Naturalizm jest zaliczany do teorii kognitywistycznych, uznających sądy 
moralne za zdania w~sensie logicznym, opisujące rzeczywistość.
Przy takim rozumieniu, stanowisko to jest przeciwieństwem emotywizmu 
zaliczanego do nonkognitywizmu, którego przedstawiciele traktują 
wypowiedzi wartościujące jako ekspresje uczuć\footnote{
	Emotywizm, jak wskażę w~dalszej części artykułu, głosi, iż 
	pojęcia i~wypowiedzi wartościujące wyrażają emocje i~uczucia 
	wypowiadającego się podmiotu.
	Zauważmy jednak, iż emocje i~uczucia również stanowią pewne 
	fakty wyjaśnialne przyczynowo, wypowiedzi wartościujące 
	spowodowane uczuciami są zatem ostatecznie rezultatami pewnych 
	zdarzeń psychofizycznych.
	Pośrednio zatem sądy wartościujące informują o~faktach 
	empirycznych.
	W~tym znaczeniu można emotywizm zaliczyć do stanowisk 
	naturalistycznych.
	Uwagę tę zawdzięczam pracy A.~\oNiemczuk[a].
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~131.}.
Według naturalistów nie istnieją żadne specyficzne, nienaturalne jakości 
proste, których nie można poznać metodami empirycznymi.
Pojęcie \emph{dobry} zatem, wbrew \oMoore['owi], jest definiowalne 
w~terminach pozamoralnych, można je analizować i~utożsamiać z~jakościami naturalnymi\footnote{
	Por. \cite{Pigden:Naturalizm}, s.~468.
	Najbardziej znanymi etycznymi teoriami naturalistycznymi są 
	ewolucjonizm H.~\oSpencer[a] i~hedonizm J.S.~\oMill[a].
	Współcześnie do naturalistów zaliczani są R.M.~\oAdams{}, 
	G.E.M.~\oAnscombe{}, P.T.~\oGeach.}.
\oMoore{} również broni stanowiska kognitywistycznego, stoi jednak po 
drugiej stronie barykady, mianowicie po stronie teorii zaliczanych do 
intuicjonizmu.
Intuicjonistów na gruncie etyki łączy przekonanie, iż istnieją oczywiste 
i~niepowątpiewalne zasady moralne poznawane za pomocą intuicji lub tak 
zwanego zmysłu moralnego.
Na podstawie owego zmysłu możliwe jest formułowanie sądów, które 
pretendują do miana wiedzy, gdyż opisują fakty moralne dotyczące 
słuszności lub niesłuszności czynu\footnote{
	Por. \cite{Dancy:Intuicjonizm}, s.~458.
	Jako prekursora intuicjonizmu w~etyce \oDancy{} wskazuje R.~\oPrice['a].
	Za przedstawicieli tego kierunku uznaje także W.D.~\oRosse['a] 
	i~H.A.~\oPrichard[a].}.
Spór pomiędzy naturalistami, a~intuicjonistami dotyczy zatem dwóch 
podstawowych metaetycznych założeń, z~których pierwsze odnosi się do 
możliwości definiowania pojęcia \emph{dobry}, a~drugie do istoty 
i~sposobów poznawania faktów moralnych.
\oMoore{} jako przedstawiciel intuicjonizmu argumentuje, iż jakości moralne 
takie jak \emph{dobry} są proste i~nienaturalne, należą więc do innej 
kategorii metafizycznej niż fakty empiryczne i~nie mogą być do nich 
sprowadzane.
Naturaliści, z~drugiej strony, nie uznają istnienia innego rodzaju 
faktów poza naturalnymi.
Jakości takie jak \emph{dobry} czy \emph{słuszny} są definiowalne 
w~terminach jakości empirycznych i~nie posiadają żadnej specyficznej 
charakterystyki, która wykracza poza opis faktów.
Zakładając za \oMoore['em], iż własność \emph{dobry} jest niedefiniowalna, 
warto zadać pytanie, czy możliwe jest stworzenie teorii etycznej 
wskazującej, jakie czyny są słuszne?
\oMoore['owi] niedefiniowalność tej centralnej dla etyki jakości nie 
przeszkadza w~formułowaniu teorii, którą William K.~\oFranken[a] nazywa 
\nie{hedonistyczną} etyką utylitarną typu intuicyjnego lub 
\nie{naturalistycznego}\footnote{
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~94.}.
Czyn jest słuszny, zgodnie z~teorią \oMoore['a], tylko wtedy, gdy przyczynia 
się do zwiększenia sumy dobra na świecie,
a~,,świadome przedsięwzięcie czynu, który spowodowałby, że świat 
jako całość stałby się naprawdę gorszy niż wówczas, gdybyśmy postąpili 
inaczej, zawsze musi być niesłuszne"\footnote{
	 \cite{Moore:Etyka}, s.~119.}.
Istotną cechą każdej utylitarnej etyki jest teza, iż dobro powinno być 
promowane, na podmiot nałożony jest zatem moralny obowiązek podejmowania słusznych działań.
W~dalszej, krytycznej części artykułu przytoczę spostrzeżenie \oFranken[y], 
iż etyczne tezy \oMoore['a], łączące dobro i~obowiązek, nie zgadzają się 
z~jego tezą metaetyczną o~niedefiniowalności i~nienaturalności jakości 
\emph{dobry}.
Teraz natomiast skupię się na teorii metaetycznej zwanej emotywizmem, 
gdyż jej przedstawiciele --- podobnie jak intuicjoniści --- ściśle 
oddzielają badania empiryczne od zagadnień dotyczących wartości, kierują 
się jednak przy tym zupełnie innymi racjami.

Emotywizm jest teorią nonkognitywistyczną, co oznacza, że jego 
przedstawiciele odmawiają wypowiedziom na temat wartości lub ocen 
statusu zdań w~sensie logicznym.
Stwierdzenia zawierające terminy etyczne nie opisują faktów ani 
naturalnych, ani moralnych, nie spełniają więc funkcji poznawczej.
Służą one jedynie wyrażaniu postaw i~emocji podmiotu w~sytuacjach 
moralnych, a~także przekonywaniu innych do swojego stanowiska.
Wypowiedzi oceniające spełniają zatem, według emotywistów, wyłącznie 
funkcję emotywną i~perswazyjną, są jednak w~języku niezbędne, gdyż 
posiadają znaczenie, którego pozbawione są zdania opisujące fakty.
Jednym z~głównych przedstawicieli emotywizmu jest C.L.~\oStevenson.
Filozof ten w~artykule \emph{The Emotive Meaning of Ethical 
Terms}\footnote{
	\cite{Stevenson:TheEmotive}; reprint: \cite{Stevenson:Facts}, s.~10--31. Obok \oStevenson[a] znanymi emotywistami są A.J.~\oAyer{}
	(\cite{Ayer:Language}) i~H.~\oReichenbach{} (\cite{Reichenbach:Powstanie}).}
zastanawia się, co oznacza pojęcie \emph{dobry}, jakie jest jego typowe 
znaczenie.
Teorie naturalistyczne nie oddawały w~satysfakcjonujący sposób znaczenia 
wypowiedzi wartościujących, ponieważ skupiały się na ich roli opisowej, 
podczas gdy ich główną funkcją jest wywieranie wpływu, nakłanianie do 
zmiany postaw lub zalecanie pewnych działań\footnote{
	 Por. \cite{Stevenson:Facts}, s.~16.}.
Zdaniem \oStevenson[a], język spełnia dwie funkcje:
po pierwsze służy komunikowaniu przekonań, a~po drugie wyrażaniu uczuć.
Tę drugą funkcję nazywa autor znaczeniem emotywnym i~definiuje je jako 
tendencję słowa, powstałą w~historii jego używania, do wywoływania 
uczuciowych reakcji u~innych ludzi\footnote{
	Por. \cite{Stevenson:Facts}, s.~21.}.
W~jaki sposób można jednak uzasadniać słuszność własnej postawy 
w~dyskusji z~kimś, kto w~inny sposób ocenia daną sytuację moralną?
Według \oStevenson[a] można to czynić jedynie poprzez przywoływanie 
pozaetycznych faktów dotyczących tej sytuacji, gdy oponenci zgadzają się 
jednak, co do owych faktów, zachodzi między nimi niezgoda postaw, a~tego 
rodzaju spór jest nierozstrzygalny metodami racjonalnymi\footnote{
	Por. \cite{Stevenson:Facts}, s.~29.}.

\oStevenson{} zgadza się z~\oMoore[m], iż błędem jest definiowanie terminów etycznych za pomocą pojęć wskazujących na fakty empiryczne, uzasadnia jednak błędność tej procedury w~inny sposób niż intuicjoniści.
\oMoore{} wprowadził ostry podział rzeczywistości na dwie dziedziny: 
wartości i~faktów.
Pomiędzy językami odnoszącymi się do owych dziedzin istnieje logiczna 
przepaść, są one nieprzekładalne i~dlatego nie można stosować języka 
służącego do opisu faktów w~celu wyjaśniania zjawisk zachodzących 
w~dziedzinie wartości.
Obie dziedziny rzeczywistości poznawane są innymi władzami --- fakty 
zmysłami, a~wartości intuicją.
Wynik owego poznania wyrażany jest w~pierwszym przypadku w~języku 
opisowym, a~w~drugim --- w~wartościującym\footnote{
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~133.}.
Zdaniem \oStevenson[a] natomiast, wyrażenia wartościujące nie odnoszą się do żadnej dziedziny rzeczywistości.
Błędem jest zatem nie tylko definiowanie terminów wartościujących 
w~języku opisującym fakty empiryczne, lecz także wszelkie przyznawanie im 
statusu poznawczego\footnote{
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~135.
	Błąd ten nazywany jest błędem kognitywistycznym.}.

Za prekursora emotywizmu można uznać omawianego już Davida \oHume['a] ze względu na jego teorię uczuć.
Ocena moralna, według tego filozofa, nie jest wynikiem rozumowania i~nie 
dotyczy faktów, lecz jest ekspresją moralnej postawy aprobaty lub 
dezaprobaty\footnote{
	 Por. \cite{Hume:Traktat}, s.~258--259.}.
Sąd moralny jest wyrazem uczucia, aktu woli, a~nie przekonań, te ostatnie 
należą bowiem do domeny rozumu, którego funkcją jest, z~jednej strony, 
analiza faktów, a~z~drugiej --- stosunków między ideami.
Zagadnienia dotyczące moralności należą zatem do dziedziny uczuć 
i~pragnień.
Podział zdolności poznawczych na rozum, który opisuje fakty i~analizuje 
relacje pomiędzy ideami oraz uczucia, na podstawie których formułowane są 
sądy moralne, jest kontynuowany przez logicznych pozytywistów, którzy 
dzielą sądy na sensowne, wyrażalne w~zdaniach syntetycznych 
i~analitycznych oraz nonsensowne, czyli nieposiadające wartości 
logicznej i~tym samym funkcji poznawczej.
Sądy moralne zaliczają oni do drugiej grupy i~z~tej racji bronią 
stanowiska nonkognitywizmu\footnote{
	 Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~14--17.}.
Przedstawiciele logicznego pozytywizmu, tacy jak Rudolf \oCarnap{} oraz Hans \oReichenbach{}, wykluczają sądy moralne z~racjonalnego dyskursu, nadając im status nieweryfikowalnych i~nienaukowych nonsensów logicznych\footnote{
	Por. \cite{Carnap:Filozofia}, s.~18--21, oraz \cite{Reichenbach:Powstanie}, s.~289--291.}.
Wypowiedzi wartościujące lub oceniające są według nich jedynie 
,,wyrazami woli \kropki{} i~wobec tego należą do wyrażeń 
emocjonalnych"\footnote{
	\cite{Reichenbach:Powstanie}, s.~291.}.
Podstawowa różnica pomiędzy emotywizmem głoszonym przez owych filozofów a~teorią \oHume['a] polega na tym, iż \oHume{} nie odrzucał możliwości zajmowania się filozofią moralności.
Mimo że moralność należy do domeny uczuć, instynktów i~emocji, możliwe 
jest prowadzenie badań dotyczących owych emocji i~poszukiwanie tego, co 
jest wspólne dla wszystkich ludzi, w~celu budowy zbioru zasad 
moralnych\footnote{
	 Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~19--20.}.

\tytul{2. Obrona \emph{błędu naturalistycznego} na gruncie etyki}

Powyżej przedstawiłam trzy stanowiska --- standardową interpretację 
słynnej wypowiedzi \oHume['a], intuicjonizm \oMoore['a] oraz emotywizm --- których przedstawiciele argumentują w~różny sposób na rzecz dychotomii faktów i~wartości i~tym samym przestrzegają przed popełnianiem \emph{błędu naturalistycznego}.
W~dalszej części artykułu wskażę na argumenty krytyczne, skierowane 
kolejno do każdego z~tych autorów, które mają na celu podważenie zarówno racji wprowadzania kategorii \emph{błędu naturalistycznego}, jak 
i~zasadności oskarżania naturalistów o~jego popełnianie na gruncie 
etyki.

Krytyka dotycząca słynnej wypowiedzi \oHume['a] zawartej w~trzeciej części 
\emph{Traktatu} jest skierowana głównie w~stronę standardowej 
interpretacji mówiącej, iż \oHume{} wskazał na niemożliwość implikowania 
konkluzji zawierających terminy powinnościowe z~przesłanek opisowych.
Jednym z~filozofów, którzy podjęli próby wyprowadzenia sądów 
powinnościowych z~opisów faktów jest, John \oSearle{}\footnote{
	 \cite{Searle:Howtoderive}.}.
Filozof ten podaje przykład wywodu mającego oddalić zagrożenie błędem 
wnioskowania, który jest jedną z~konsekwencji \emph{błędu 
naturalistycznego}.
Nie zamierzam przytaczać dokładnej argumentacji \oSearle['a], wskażę jedynie na założenia, które pozwalają autorowi przejść od zdania opisowego:
\emph{Jan wypowiedział słowa `Obiecuję zapłacić Tobie, Smith, pięć 
dolarów'}
do konkluzji powinnościowej: \emph{Jan powinien zapłacić Smith'owi pięć dolarów}\footnote{
	\cite{Searle:Howtoderive}, s.~44.}.
W~pierwszej kolejności \oSearle{} przytacza stanowisko emotywizmu w~kwestii różnicy pomiędzy zdaniami opisowymi a~oceniającymi.
Różnica tkwi mianowicie w~możliwości obiektywnej oceny ich wartości 
logicznej.
Zdań wyrażających powinność nie można uzasadnić w~odwołaniu do 
obiektywnych warunków, które czynią je prawdziwymi, ale jedynie poprzez 
odniesienie ich do moralnych postaw podmiotu.
Ich funkcją nie jest opisywanie świata, ale wyrażanie emocji 
i~nakłanianie innych do konkretnych postaw moralnych.
Język, zdaniem emotywistów, jest ostro podzielony na dwie odrębne 
dziedziny, które w~żaden sposób na siebie nie zachodzą, mianowicie na 
dziedzinę spełniającą funkcje poznawcze, dotyczącą opisu faktów, oraz na 
obszar zajmowany przez oceny i~wartości, którego funkcja nie ma nic 
wspólnego z~poznawaniem rzeczywistości\footnote{
	Por. \cite{Searle:Howtoderive}, s.~52--53.}.
Konsekwencją tego stanowiska jest brak możliwości wyprowadzania 
powinności z~faktów, gdyż skutkiem takiego działania byłoby jedynie to, 
że ,,<<jest>> nie jest prawdziwym <<jest>>, ale jedynie ukrytym <<powinien>>, lub że <<powinien>> nie jest prawdziwym <<powinien>>, ale jedynie ukrytym <<jest>>"\footnote{
	\cite{Searle:Howtoderive}, s.~54.}.
\oSearle{} przeciwstawia się temu poglądowi, argumentując, iż w~jego ramach nie ma możliwości przeprowadzania wyczerpującej analizy takich pojęć jak m.in. \emph{odpowiedzialność}, \emph{zobowiązanie} czy \emph{obietnica}.
Emotywizm skupia się jedynie na paradygmatycznych przykładach zdań 
opisowych takich jak:
\emph{Jan ma 170~cm wzrostu} czy
\emph{Mój samochód osiąga 240~km/h}.
Zdania takie jak:
\emph{Jan się ożenił},
\emph{Anna złożyła obietnicę} czy
\emph{Roman posiada pięćset dolarów}
też jednak opisują pewne fakty, które \oSearle{} nazywa faktami 
instytucjonalnymi\footnote{
	Por. \cite{Searle:Howtoderive}, s.~54--55.}.
Rozróżnienie na fakty instytucjonalne i~\emph{nagie} (\emph{brute 
facts}) pozwala \oSearle['owi] wyprowadzić zdanie powinnościowe ze zdania 
opisowego.
Argumentuje on, iż wypowiedzenie obietnicy ustanawia instytucjonalny 
fakt podjęcia zobowiązania, które z~definicji, opartej na konstytutywnej 
regule, powinno zostać wypełnione\footnote{
	Por. \cite{Searle:Howtoderive}, s.~56.}.
Klasyczny pogląd o~niewywodliwości zdań wartościujących z~opisowych 
ignoruje zatem, zdaniem \oSearle['a], ustanawiane przez ludzi fakty 
instytucjonalne, gdy jednak zostaną one wzięte pod uwagę, przepaść 
pomiędzy tymi dwiema grupami zdań znika.

Wypowiedź \oHume['a] --- wskazująca, że zdania zawierające termin 
\emph{powinien} nie mogą być wyprowadzane z~przesłanek opisowych, z~tego względu, iż oba rodzaje zdań są \emph{zupełnie inne} --- jest 
najczęściej interpretowana jako wskazująca na pewną zasadę logiczną 
mówiącą, iż żaden termin nie może pojawiać się w~konkluzji poprawnego 
rozumowania, jeśli nie występował w~którejś z~jego przesłanek\footnote{
	\oHume{} jest tak interpretowany m.in. przez P.H. \oNowellSmith[a] (\cite{NowellSmith:Ethics}) oraz R.M. \oHare['a] (\cite{Hare:TheLanguage}).
	Autorem, o~którym warto wspomnieć w~tym miejscu, jest Max \oBlack.
	W~artykule \emph{The Gap Bewteen `Is' and `Should'} podważa on 
	prawomocność wspomnianej zasady, wykazując, iż zdania 
	powinnościowe mogą wynikać z~przesłanek opisowych.
	\oBlack{} argumentuje, iż zasada ta dotyczy tylko sylogizmów, a~nie 
	wszystkich poprawnych rozumowań.
	Tezę tę ilustruje następującym przykładem:
	\emph{Obywatel jest osobą, zatem żonaty obywatel jest żonatą 
	osobą}.
	Termin \emph{żonaty} pojawia się dopiero w~konkluzji, jednak 
	rozumowanie jest poprawne bez potrzeby dodatkowej przesłanki.
	Konkluzja poprawnego rozumowania nie musi zatem być zawarta 
	w~przesłankach.
	\oBlack{} wykazuje, iż wiele zdań mówiących, jak podmiot powinien 
	zachować się w~danych okolicznościach, jest oceną wydaną 
	w~oparciu o~fakty.
	Jednak większość jego przykładów nie dotyczy sytuacji moralnych, 
	a~jedynie wskazuje na efektywne środki prowadzące do określonego 
	celu.
	Por. \cite{Black:TheGap} oraz krytyka tego artykułu:
	\cite{Cohen:Is}.}.
Interpretację tę w~ciekawy sposób podważa Hilary \oPutnam{}, wykazując, iż \oHume{} nie przestrzega jedynie przed łamaniem pewnej zasady logicznej, ale wskazuje na istnienie metafizycznej dychotomii pomiędzy dziedziną wartości i~faktów\footnote{
	Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~14--15.}.
Zdaniem \oPutnam[a], jeśli wypowiedź \oHume['a] dotyczyłaby tylko formy pewnego wnioskowania, to zabraniałaby m.in. dokonywania następującej implikacji: 
\emph{Robienie $x$ w~danych okolicznościach jest dobre, a~unikanie 
$x$~w~tych okolicznościach jest złe, zatem powinieneś w~tych 
okolicznościach robić $x$}.
Obrońcy wspomnianej interpretacji \oHume['a] mogą jednak zauważyć, że 
rozumowanie to jest przykładem relacji implikacji pomiędzy dwoma 
zdaniami powinnościowymi.
Na zarzut ten \oPutnam{} odpowiada, iż możliwość rozpoznania w~tym przypadku przesłanki jako zdania powinnościowego zależy nie od jej formy, ale od rozumienia jej treści\footnote{
	Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~14.}.
Twierdzenie o~niemożliwości wyprowadzania zdań zawierających terminy 
oceniające ze zdań faktualnych nie może być zatem uzasadniane wyłącznie 
w~oparciu o~zasadę logiczną wymagającą, aby konkluzje zawierały tylko 
terminy występujące w~przesłankach.
Potrzebuje ono dodatkowo wsparcia metafizycznego, w~postaci tezy 
o~istnieniu odrębnej dziedziny faktów moralnych lub wartości.

Trzecim autorem, o~którym warto wspomnieć przy referowaniu krytyki 
skierowanej ku standardowej interpretacji słynnej wypowiedzi \oHume['a], 
jest Alasdair \oMacIntyre.
Autor ten w~artykule \emph{Hume on `Is' and `Ought'}\footnote{
	\cite{MacIntyre:Hume}.}
nie zgadza się z~tezą, iż \oHume{} wskazał na niemożliwość implikowania 
sądów wartościujących z~opisowych.
\oMacIntyre{} argumentuje, iż zgodnie z~taką interpretacją \oHume{} sam popełnia błąd, przed którym przestrzega, \emph{Traktat} bowiem wypełniony jest badaniami antropologicznymi, a~komentarze socjologiczne są \oHume['owi] niezbędne do uzasadniania tez w~teorii moralności\footnote{
	Por. \cite{MacIntyre:Hume}, s. 452, 455.}.
Przykładem może być wyjaśnianie reguły sprawiedliwości w~odwołaniu do
\emph{ogólnego poczucia wspólnego interesu}\footnote{
	\cite{Hume:Traktat}, s.~286.},
czyli w~oparciu o~fakty.
Zdaniem \oMacIntyre['a], \oHume{} nie wpada jednak we własne sidła, ponieważ nie stwierdza niemożliwości przejścia od zdań opisowych do powinnościowych, a~mówi jedynie o~braku zadowalającego wyjaśnienia tego typu wnioskowania.
Poza tym \oHume{} w~omawianej wypowiedzi nigdzie nie mówi o~wywodzeniu z~koniecznością (\emph{to~entail)}, lecz o~\emph{dedukcji}, a~pojęcie to, zdaniem \oMacIntyre['a], stanowiło w~czasach \oHume['a] raczej synonim szerzej pojętego wywodzenia (\emph{to~infer, to~pass from}), a~nie implikowania w~sensie operacji logicznej.
\oHume{} zatem zadał pytanie o~szeroko pojęte wywodzenie reguł moralnych z~opisu ludzkich zachowań, na które sam odpowiedział pozytywnie w~księdze \emph{O~moralności}\footnote{
	Por. \cite{Hume:Traktat}, s.~460.}.
Przejście od zdań faktualnych do moralnych nie jest łatwe i~często 
dokonywane jest nieprawidłowo, ale jest ono możliwe i~\oHume{}, według 
\oMacIntyre['a], pokazuje w~\emph{Traktacie} poprawny sposób pokonania owej przepaści.
\oHume['a] zatem nie można umiejscawiać po stronie obrońców autonomii 
moralności, którzy argumentują, iż zasady moralne są niezależne od badań 
dotyczących ludzkiej natury.
Zdaniem \oMacIntyre['a], autor \emph{Traktatu} twierdzi bowiem, iż moralność jest ugruntowana na faktualnych podstawach, a~problem, jak przejść od owych podstaw do sądów wartościujących, jest ważnym i~trudnym pytaniem niepozbawionym jednak odpowiedzi\footnote{
	Por. \cite{Hume:Traktat}, s.~465.
	Ciekawą krytykę artykułu \oMacIntyre['a] przeprowadził 
	R.F.~\oAtkinson, wskazując, iż \oMacIntyre{} nie podważył spójności 
	standardowej interpretacji wypowiedzi \oHume['a], gdyż według niej 
	tylko logiczne wywodzenie, w~sensie \emph{entail}, sądów 
	powinnościowych z~faktualnych nie jest możliwe, można jednak 
	próbować dokonać przejścia między tymi sądami w~inny sposób.
	\oHume{} może zatem wyprowadzić zasady moralne z~obserwacji zachowań ludzkich i~teza ta nie jest niezgodna ze standardową 
	interpretacją.
	Por. \cite{Atkinson:Hume}, s.~232--234.}.
Do artykułu \oMacIntyre['a] ustosunkował się, m.in. M.J.~\oScottTaggard, który sformułował jedną z~najciekawszych i~najbardziej przekonujących 
interpretacji słynnej wypowiedzi \oHume['a]\footnote{
	\cite{ScottTaggard:MacIntyre}.}.
Filozof ten zgadza się z~\oMacIntyre['em], że standardowa interpretacja jest 
niewłaściwa, ale nie dlatego, że \oHume{} zamiast ustanawiać przepaść 
pomiędzy sądami faktualnymi i~oceniającymi próbuje ją zasypać.
Zdań o~wartościach nie można wyprowadzać z~faktów nie dlatego, że jest 
to niezgodne z~zasadą logiczną, ale dlatego, że wartości nie są 
postrzegane przez rozum.
Moralność wymyka się badaniom rozumowym, do których należy analiza 
relacji między ideami lub opisywanie faktów;
jest ona domeną uczucia aprobowania, smaku i~pragnień, nie może być 
zatem ufundowana na faktach, które są przedmiotem poznania 
rozumowego\footnote{
	Por. \cite{ScottTaggard:MacIntyre}, s.~240.}.
Przepaść pomiędzy moralnością a~opisem faktów jest zatem przepaścią 
między obiektem uczuć a~przedmiotem myśli.
Zasady moralne można uzasadnić jedynie w~odwołaniu do przesłanek 
emocjonalnych, nie są one więc implikowane przez żaden opis faktów.
Zdaniem \oScottTaggard[a], to o~takiej niemożliwości mówi \oHume{} w~słynnym fragmencie \emph{Traktatu}.

Przedstawienie owych kilku argumentów miało na celu ukazanie wątpliwości 
związanych z~przypisywaniem \oHume['owi] tezy o~niemożliwości istnienia 
logicznej relacji pomiędzy sądami faktualnymi a~powinnościowymi.
Z~powyższych polemik wynikają dwa różne wnioski:
za \oSearle[m] i~\oMacIntyre['em] można powiedzieć, iż błąd wnioskowania, który miał wykryć \oHume{}, jest błędem pozornym;
argumentacja \oPutnam[a] i~\oScottTaggard[a] wskazuje natomiast na fakt, iż jest on konsekwencją bardziej fundamentalnych błędów.
Chodzi mianowicie albo o~błąd metafizyczny, polegający na pomieszaniu 
dwóch różnych aspektów rzeczywistości, albo o~błąd poznawczy, który 
dotyczy braku rozróżniania przedmiotów różnych władz poznawczych.

Warto w~tym miejscu przejść do polemiki ze stanowiskiem \oMoore['a], która jest bezpośrednio skierowana w~\emph{błąd naturalistyczny}, a~nie tylko w~jedną z~jego konsekwencji.
Referując argumenty podające w~wątpliwość rzeczywistą błędność procesu nazwanego przez \oMoore['a] \emph{błędem naturalistycznym}, przywołam w~zasadzie tylko jednego autora, mianowicie Williama K. \oFranken[ę].
W~dwóch artykułach, do których się odwołam, filozof ten podjął analizę 
dwóch centralnych dla filozofii \oMoore['a] zagadnień, wskazując 
w~konsekwencji na niespójność i~arbitralność tez stanowiących podstawę 
kategorii \emph{błędu naturalistycznego}.
W~artykule \emph{The Naturalistic Fallacy}\footnote{
	\cite{Frankena:TheNaturalistic}.}
\oFranken[a] poszukuje istoty kontrowersji pomiędzy intuicjonistami 
i~naturalistami, natomiast w~tekście \emph{Obligation and Value in the 
Ethics of G.E.~Moore}\footnote{
	\cite{Frankena:Obligation}.}
autor skupia się na analizie zachodzącej w~teorii \oMoore['a] relacji 
pomiędzy jakością \emph{dobry} a~obowiązkiem czynienia dobra.

W~pierwszym ze wspomnianych artykułów \oFranken[a] zadaje pytanie, czy 
wywodzenie konkluzji etycznych z~\nie{etycznych} przesłanek 
rzeczywiście jest błędem, a~jeśli tak, to w~czym właściwie ów błąd tkwi?
W~celu odpowiedzi na to pytanie autor przywołuje epikurejski argument za 
hedonizmem, oparty na wnioskowaniu:
\emph{Przyjemność jest pożądana przez wszystkich ludzi, zatem 
przyjemność jest dobra}.
Wnioskowanie to wydaje się błędne, ale nie dlatego, że w~konkluzji 
znajduje się termin, który nie występuje w~przesłankach, ale z~tego 
powodu, iż żadne wnioskowanie o~formie \emph{$A$ jest $B$, zatem $A$ 
jest $C$} nie jest poprawne.
Zdaniem \oFranken[y], błędność argumentu epikurejskiego jest jednak pozorna, gdyż zawiera on ukrytą przesłankę o~treści:
\emph{To, co jest pożądane przez wszystkich ludzi, jest dobre},
po dodaniu której argument staje się logicznie poprawny\footnote{
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~468.}.
Krytykom hedonizmu pozostaje zatem zakwestionowanie prawdziwości 
przesłanek;
ich ewentualna fałszywość nie byłaby jednak błędem logicznym, ale 
polegałaby na niepoprawnej definicji pojęcia \emph{dobry}.
Zdaniem \oMoore['a], \emph{błąd naturalistyczny} tkwi bowiem 
w~identyfikowaniu jakości \emph{dobry} z innymi jakościami, takimi np. 
jak \emph{pożądany}.
Dlaczego właściwie taka procedura jest błędna?
\oMoore{} wskazuje, iż utożsamianie dwóch różnych jakości zawsze prowadzi do błędu, jednak gdy obie z~tych jakości są naturalne, nie ma powodu, aby ten błąd nazywać naturalistycznym.
Dopiero w~przypadku, gdy ktoś identyfikuje jakość \emph{dobry} 
z~jakimkolwiek przedmiotem natury, można oskarżyć go o~popełnianie 
\emph{błędu naturalistycznego}\footnote{
	Por. \cite{Moore:Zasady}, s.~20--21.
	\oMoore{} nazywa również błędem naturalistycznym utożsamianie 
	jakości \emph{dobry} z jakościami ponadnaturalnymi, 
	metafizycznymi.
	Zdaniem \oFranken[y], tego rodzaju błąd powinien zostać nazwany 
	\emph{metafizycznym}, a~nie \emph{naturalistycznym}.
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~470.}.
Zdaniem \oFranken[y], \emph{błąd naturalistyczny} jest zatem odmianą 
\emph{błędu definicyjnego}, który polega na traktowaniu dwóch różnych 
jakości jako jednej i~tej samej.
Błąd definicyjny nie jest tym samym w~żaden istotny sposób związany ani 
z~definiowaniem jakości moralnych, ani z~podziałem rzeczywistości na 
wartości i~fakty\footnote{
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~471.}.
Naturaliści są oskarżani o~jego popełnianie z~racji identyfikowania 
dwóch różnych jakości;
w~ich przypadku chodzi o~jakość \emph{dobry} i~pewną jakość naturalną, 
dlatego błąd został nazwany przez \oMoore['a] naturalistycznym.

\oFranken[a] podaje jednak w~wątpliwości tezę, iż naturaliści popełniają 
błąd definicyjny.
Przedstawiciele naturalizmu zawsze mogą stwierdzić, że nie identyfikują 
dwóch różnych własności, gdyż w~ich definicji jakości \emph{dobry} 
\emph{definiendum} i~\emph{definiens} oznaczają jedną i~tę samą jakość.
W~tym wypadku \oMoore['owi] pozostaje odwołanie się do tezy 
o~niedefiniowalności jakości \emph{dobry}.
\emph{Dobry} jest mianowicie, według niego, jakością unikalną, która nie 
może zostać opisana żadnym innym pojęciem;
\emph{błąd naturalistyczny} polega zatem ostatecznie na definiowaniu 
niedefiniowalnych jakości, niezależnie od tego, czy są one jakościami 
naturalnymi, czy nie.
Argumentacja ta nie przekonuje jednak \oFranken[y].
Według niego, \oMoore{} powinien wykazać, że \emph{dobry} jest jakością 
niedefiniowalną, zanim oskarżył naturalistów o~błąd.
Bez wiarygodnego uzasadnienia teza ta, leżąca u~podstaw kategorii 
\emph{błędu naturalistycznego}, staje się arbitralna i~bezpodstawna, co 
grozi błędem \emph{petitio principii}\footnote{
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~474.
	Aby uzasadnić unikalność i~nieredukowalność jakości \emph{dobry} 
	do innych jakości, \oMoore{} przedstawia tzw. argument otwartego 
	pytania.
	Głosi on, iż jeśli pojęcie \emph{dobry} zostanie zdefiniowane 
	poprzez inne pojęcie, np. \emph{przyjemny}, oznacza to, że oba 
	pojęcia są traktowane jako synonimiczne, a~zdanie staje się 
	tautologią, w~prawdziwość której nie można sensownie wątpić, gdy 
	rozumie się znaczenie terminów.
	C.R. \oPigden{} w~artykule \emph{Naturalizm} podważa ten argument.
	Podaje on następujący przykład:
	woda i~H$_2$O są tą samą rzeczą, ale pojęcia \emph{woda} 
	i~H$_2$O, chociaż desygnują tę samą rzecz, nie są synonimami.
	Tego, że woda to H$_2$O, nie można odkryć na~drodze refleksji 
	nad znaczeniem pojęć, ale jedynie poprzez badanie empiryczne, 
	dlatego pytanie:
	\emph{Czy woda to} H$_2$O?
	jest sensowne.
	Podobnie jest z~pojęciami \emph{dobry} i~\emph{przyjemny}.
	Mogą one desygnować tę samą jakość, ale nie być synonimami, 
	z~tej racji, że posiadają odmienne znaczenia.
	Teza o~autonomii semantycznej pojęć etycznych, głosząca, że 
	pojęcia języka moralnego mają własne nieredukowalne 
	znaczenia, nie implikuje zatem tezy o~autonomii ontologicznej 
	jakości moralnych.
	Podważa ona, co prawda, naturalizm semantyczny, lecz inne 
	rodzaje naturalizmu pozostają niezagrożone.
	Por. \cite{Pigden:Naturalizm}, s.~473.}.
Intuicjoniści twierdzą, co prawda, że posiadają świadomość prostej, 
unikalnej własności \emph{dobry}, którą uzyskują w~namyśle przy wsparciu 
intuicji moralnej.
Jednak naturalistów taka deklaracja nie przekonuje, gdyż oni sami 
twierdzą, iż nie poznają intuicyjnie żadnej unikalnej jakości, różnej 
rodzajowo od jakości naturalnej.
Spór między intuicjonistami i~naturalistami dotyczy zatem podstawowych 
założeń zarówno metafizycznych, jak i~epistemologicznych, a~oskarżanie 
naturalistów o~popełnianie błędu naturalistycznego wydaje się tak samo 
uprawnione, jak krytykowanie \oMoore['a] za błąd intuicjonistyczny\footnote{
	Por. \cite{Pigden:Naturalizm}, s.~475.}.
Podsumowując pierwszy argument \oFranken[y], można powiedzieć, iż błąd, na który wskazuje \oMoore{}, nie jest błędem logicznym popełnianym wyłącznie przez naturalistów, co wynikałoby z~jego nazwy, ale najwyżej pomyłką, zdarzającą się również przedstawicielom innych stanowisk filozoficznych, polegającą na próbach definiowania jakości prostej.

W~drugim artykule, do którego się odwołam, \oFranken[a] podważa 
charakterystykę jakości \emph{dobry} proponowaną przez \oMoore['a], 
wykazując jej niespójność z~utylitaryzmem, na rzecz którego \oMoore{} 
argumentuje na gruncie etyki\footnote{
	\cite{Frankena:Obligation}.}.
Zdaniem \oMoore['a], dobro jakiejkolwiek rzeczy zależy od posiadania przez 
nią jakości \emph{dobry}, która jest własnością \nie{relacyjną}, 
zależną jedynie od natury owej rzeczy, a~nie od stosunków, w~jakie 
wchodzi ona z~innymi przedmiotami.
Jakość \emph{dobry} jest ponadto prosta i~nienaturalna.
\oFranken[a] krytykuje stanowisko \oMoore['a], wykazując, iż powyższa 
charakterystyka jakości \emph{dobry} jest niespójna z~utylitarystyczną 
etyką tego filozofa, opartą na pojęciu obowiązku.
\oMoore{} mianowicie definiuje czyn słuszny jako
,,realizujący maksimum dobra, jakie w~danych okolicznościach można 
osiągnąć"\footnote{
	\cite{Moore:Zasady}, s.~36.}.
Jako utylitarysta nakłada on na podmioty działające obowiązek 
realizowania czynów słusznych, budując tym samym etykę normatywną 
w~oparciu o~prostą jakość \emph{dobry}, której natura nie może zostać 
scharakteryzowana w~kategoriach normatywności\footnote{
	\oMoore{}, zdaniem \oFranken[y], stwierdza, iż zdanie $X$ posiada 
	własność `dobry' to znaczy:
	\emph{$X$ powinno istnieć dla samego celu istnienia (\emph{for 
	its own sake}), gdyby nawet nic innego nie miało oprócz tego 
	istnieć} lub
	\emph{Warto posiadać $X$ dla niego samego}.
	\oFranken[a] argumentuje, iż ustanowienie takiej synonimiczności 
	jest nieuprawnione, gdyż pojęcie powinności istnienia dla samego 
	istnienia posiada złożoność, której nie powinno, zgodnie 
	z~charakterystyką \oMoore['a], posiadać pojęcie \emph{dobry}.
	Pojęcie to nie może zatem jednocześnie desygnować jakości 
	prostej i~być synonimiczne z~pojęciem \emph{taki, który istnieje 
	dla samego istnienia}.
	Poza tym, jeśli jakość \emph{dobry} jest prosta 
	i~\nie{relacyjna}, to do jej istoty nie może należeć 
	zobowiązanie, w~przeciwnym wypadku można by ją było zdefiniować 
	poprzez obowiązek urzeczywistnienia tej jakości, który zostaje 
	nałożony na pewien podmiot.
	Jakość \emph{dobry} w~rozważaniach \oMoore['a] zostaje tymczasem 
	odniesiona do podmiotu, zyskuje normatywny charakter 
	i~w~konsekwencji staje się złożona i~relacyjna.
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~98--99.}.
Wskazując na jakość \emph{dobry} jako na prostą, \nie{relacyjną} 
i~nienaturalną, \oMoore{} miał na celu odróżnienie sądów etycznych od 
faktualnych i~metafizycznych.
\oFranken[a] argumentuje jednak, iż głównym powodem uznawania sądów 
etycznych za nieredukowalne do wypowiedzi opisowych jest ich normatywny 
charakter wymagający od podmiotu podjęcia pewnych działań w~danych 
okolicznościach.
Jest to jedyna podstawa, dzięki której można odróżnić sądy powinnościowe od 
faktualnych.
Jeśli jednak to podejście jest właściwe, to jakość \emph{dobry} powinna 
posiadać charakter normatywny, czyli wskazywać na pewien obowiązek.
Jeśli nie ma takiego charakteru, z~tej np. racji, że jest jakością 
prostą i~\nie{relacyjną}, to nie ma podstaw, aby uznać ją za 
nieredukowalną do terminów naturalistycznych lub metafizycznych.
Z~drugiej strony, jeśli jakość \emph{dobry} posiada normatywną naturę, 
to nie jest jakością, o~której mówi \oMoore{}, gdy wskazuje na jej prostotę 
i~\nie{relacyjność}.
Podsumowując, aby jakość moralna mogła być w~sposób istotny odróżnialna od jakości naturalnych lub metafizycznych, musi posiadać normatywny charakter, co wiąże się z~koniecznością zdefiniowania jej poprzez odniesienie do podmiotu działającego i~jego obowiązku podejmowania słusznych czynów.
Wtedy jednak jakość ta traci własność bycia prostą 
i~\nie{relacyjną}.
\oMoore{} zatem, będąc wiernym swym ustaleniom metaetycznym, nie jest 
w~stanie wyjaśnić w~sposób przekonujący, na czym polega różnica 
rodzajowa pomiędzy sądami moralnymi a~faktualnymi\footnote{
	Por. \cite{Frankena:Obligation}, s.~102--103.}.
Brak zadowalającego odróżnienia jakości moralnych od naturalnych oraz 
wysokie wymagania ontologiczne i~poznawcze podważają wiarygodność 
stanowiska intuicjonistycznego i~skłaniają część filozofów do zajęcia 
różnego rodzaju stanowisk \anty{realistycznych}, w~tym stanowiska 
emotywizmu.

Kończąc część artykułu poświęconą problematyce metaetycznej, wskażę na 
problemy związane z~ostrym przeciwstawianiem przez emotywistów sądów 
opisujących fakty ujmowane przez rozum i~sądów wartościujących, które za 
\oHume['em] umiejscawiają oni poza sferą poznania rozumowego.
Pierwszym krytykiem tej koncepcji, na którego zwrócę uwagę, jest Hilary 
\oPutnam, zdecydowany przeciwnik dualizmu wartości i~opisów faktów.
W~książce \emph{The Collapse of The Fact/Value Dichotomy}\footnote{
	\cite{Putnam:TheCollapse}.}
filozof ten wyjaśnia, dlaczego dychotomia sądów faktualnych 
i~wartościujących opanowała współczesne podejście do rozumowania 
etycznego i~naukowego, ukrywając rzeczywiste powiązania pomiędzy nimi.
Omawiając błędy emotywizmu, \oPutnam{} skupia się głównie na logicznych 
pozytywistach, którzy odmawiają wypowiedziom wartościującym statusu zdań w~sensie logicznym, sprowadzając ich funkcje do wyrażania emocji 
i~perswazji.
Rudolf \oCarnap{} zalicza sądy etyczne do zbioru zdań metafizycznych, które \cytuj{pełnią jedynie funkcję ekspresywną, nie pełnią natomiast funkcji asertywnej.
Zdania metafizyczne nie są ani prawdziwe, ani fałszywe, ponieważ niczego 
nie stwierdzają, nie zawierają wiedzy ani błędu, leżą poza dziedziną 
poznania, teorii, poza dyskusją o~prawdzie i~fałszu.
\kropki{} Wyrażają nie tyle chwilowe uczucia, ile trwałe dyspozycje 
emocjonalne i~wolicjonalne\footnote{
	\cite{Carnap:Filozofia}, s.~20.}.}
Zdaniem \oPutnam[a], przekonanie \oCarnap[a] i~innych logicznych pozytywistów o~\nie{faktualności} wypowiedzi etycznych wynika z~ich koncepcji faktu.
Stosowane przez nich ujęcie sięga jeszcze czasów empiryzmu brytyjskiego 
i~wraz z~rozwojem nauki stawało się coraz mniej adekwatne.
W~czasach \oHume['a] \emph{fakt} był rozumiany jako coś, co powoduje 
odczuwalną impresję, czyli coś, co jest obserwowalne za pomocą zmysłów.
To empirystyczne kryterium zostało zastąpione w~XX~wieku przez różne 
wersje weryfikacjonistycznej teorii znaczenia.
Zgodnie z~nią,
,,znaczenie zdania jest w~pewnym sensie tożsame ze sposobem, w~jaki ustalamy jego prawdziwość lub fałszywość i~dane zdanie posiada znaczenie tylko wtedy, gdy ustalenie takie jest możliwe"\footnote{
	\cite{Carnap:Filozofia}, s.~68.}.
Wartość logiczna zdania ustalana jest poprzez dedukowanie z~niego zdań 
spostrzeżeniowych, czyli takich, które orzekają o~aktualnym 
doświadczeniu zmysłowym podmiotu\footnote{
	Por. \cite{Carnap:Filozofia}, s.~6--10.}.
\oPutnam{} wskazuje, że pierwotnym stanowiskiem logicznych pozytywistów była teza, iż \emph{fakt} jest czymś, co może być rozpoznane w~obserwacji, a~nawet w~raporcie na temat doświadczenia zmysłowego.
Przyjmując tę definicję, teza, iż sądy etyki nie są faktualne, staje się 
oczywista.
W~wyniku odkryć naukowych, które wprowadziły do nauki byty dotąd 
nieobserwowalne, takie jak atomy, bakterie i~wiele innych, pozytywiści 
musieli zrewidować swoją koncepcję faktu, wprowadzając obok terminów 
obserwacyjnych pojęcia teoretyczne, co --- zdaniem \oPutnam[a] --- zachwiało podstawami dychotomii faktów i~wartości\footnote{
	Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~21--22.}.
Ostatecznie dualizm ten obaliła \oQuine['a] krytyka skierowana wobec 
empirystycznych \emph{dogmatów} i~skutkująca porzuceniem tezy, iż 
możliwe jest jednoznaczne rozpoznanie zdania jako faktualnego.

\oPutnam{}, krytykując dualizm faktów i~wartości, przeciwstawia się głównie przekonaniu, że sądy wartościujące znajdują się poza dziedziną 
racjonalnych argumentów.
Przyznaje on, iż pogląd taki jest kuszący, gdyż łatwiej uzależniać 
kwestie moralności od subiektywnych decyzji, niż toczyć wyczerpujące 
dyskusje w~celu znalezienia wspólnych --- dla danej społeczności lub 
nawet wszystkich ludzi --- przekonań.
Ów podział na obiektywne fakty i~subiektywne wartości nazywa \oPutnam{} 
trzecim dogmatem empiryzmu i~nawołuje, zgodnie z~tradycją pragmatyzmu, do jego porzucenia.
Jego celem nie jest jednak sprowadzenie sądów wartościujących do 
faktualnych.
Obalenie dychotomii faktów i~wartości oznacza, jego zdaniem, 
zlikwidowanie podziału na subiektywne, nieracjonalne wypowiedzi 
oceniające oraz na obiektywne, ustalane w~racjonalnej dyskusji sądy 
o~faktach.
Nie oznacza to jednak redukcji pierwszych z~nich do drugich.
Sądy wartościujące są obiektywne i~racjonalne podobnie, jak opisy 
faktów, nie są one jednak sprowadzalne do dyskursu fizycznego.
\oPutnam{} utrzymuje tym samym podział językowy na wypowiedzi wartościujące i~opisowe, ale, jego zdaniem, zachodzą pomiędzy nimi tak głębokie związki i~wzajemne warunkowania, że nie można dłużej utrzymywać istnienia metafizycznej dychotomii faktów i~wartości\footnote{
	Por. \cite{Putnam:TheCollapse}, s.~119.}.

W~stronę emotywizmu można wystosować bardziej ogólną krytykę 
nieograniczającą się jedynie do koncepcji zdań spostrzeżeniowych 
logicznych pozytywistów.
Na odmienną trudność, związaną z~pojęciem znaczenia emotywnego 
wypowiedzi wartościujących, zwrócił uwagę Andrzej \oNiemczuk{}\footnote{
	\cite{Niemczuk:Przedmiot}.}.
Emotywiści głoszą mianowicie, iż wypowiedzi wartościujące nie posiadają 
desygnatu, czyli nie opisują żadnych faktów.
Są, co prawda, spowodowane pewnymi faktami psychofizycznymi, ale nie 
informują o~nich w~zdaniach opisowych, lecz są ich wyrazem emocjonalnym.
Sądy o~wartościach posiadają zatem jedynie znaczenie emotywne, a~nie 
poznawcze.
Co jednak jest rozumiane pod pojęciem znaczenia emotywnego wypowiedzi?
Jeśli znaczenie zostanie ujęte jako relacja pomiędzy pojęciem a~jego 
desygnatem, to wyrażenia wartościujące nic nie znaczą;
emotywiści zatem nie spełniają zadania, które przed sobą postawili, 
mianowicie wyjaśnienia znaczenia wypowiedzi zawierających terminy 
wartościujące\footnote{
	Taki cel stawiał przed sobą m.in. C.L. \oStevenson.
	Por. \cite{Stevenson:Facts}, s.~10--11.}.
Jeśli, z~drugiej strony, znaczenie jest ujęte jako sposób rozumienia 
pojęcia, to emotywizm okazuje się poglądem empirycznie fałszywym.
Zgodnie z~tym ujęciem mianowicie, zdanie \emph{Jan jest miły} 
znaczyłoby, iż podmiot je wypowiadający posiada wobec Jana pozytywną 
postawę, która może być wyrażona np. w~zdaniu \emph{Lubię Jana}, co 
w~praktyce językowej często nie ma miejsca.
Na gruncie emotywizmu problematyczne staje się zatem rozróżnienie 
pomiędzy znaczeniami różnych pojęć oceniających, a~szczególnie 
wyróżnienie tych spośród nich, które nie mają źródła w~pozytywnej 
postawie oceniającego podmiotu\footnote{
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~138.}.
Podsumowując, problemy wynikające z~przypisywania wypowiedziom 
wartościującym znaczenia emotywnego są związane z~brakiem odróżniania 
przez emotywistów ekspresywnej funkcji języka od jego znaczenia.
Emotywiści skupiają się na tym pierwszym fenomenie, zupełnie pomijając 
kwestię znaczenia wyrażeń wartościujących\footnote{
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~139.
	Andrzej \oNiemczuk{} prezentuje ciekawą wersję tezy o~dualizmie 
	dziedziny faktów i~wartości.
	Według niego, fakty i~wartości są dwoma aspektami tego samego 
	świata, doświadczanymi z~innych punktów widzenia.
	Fakty są ujmowane przez rozum, który rozpatruje rzeczywistość 
	z~punktu widzenia bytu, wartości natomiast są rozpoznawane 
	z~punktu widzenia wolności, która jest podmiotem filozofii 
	praktycznej.
	Przejście pomiędzy owymi dwoma aspektami rzeczywistości dokonuje 
	się nie poprzez wyprowadzanie jednego typu sądów z~drugiego, ale 
	poprzez podejmowaną przez podmiot decyzję o~zmianie postawy 
	wobec rzeczywistości: z~teoretycznej na praktyczną lub 
	odwrotnie.
	Pomieszanie filozofii teoretycznej z~praktyczną oraz wynikania 
	logicznego z~wolną decyzją podmiotu wiedzie do błędu 
	naturalistycznego.
	Por. \cite{Niemczuk:Przedmiot}, s.~149--158.}.

Ciekawe rozwiązanie problemów emotywizmu związanych ze znaczeniem 
wypowiedzi wartościujących proponuje John \oHospers.
Podobnie jak Andrzej \oNiemczuk, zauważa on, że funkcja wyrażania emocji 
nie ma wiele wspólnego ze znaczeniem wypowiedzi i~radzi mówić 
o~emotywnej mocy słów zamiast o~emotywnym znaczeniu\footnote{
	Por. \cite{Hospers:Glowne}, s.~68.}.
Zdaniem \oHospers[a], funkcja wypowiedzi etycznych nie jest wyłącznie 
emotywna, lecz również poznawcza, gdyż wskazujemy w~nich często na fakty niezależne od emocji.
Ma to miejsce głównie wtedy, gdy niezbędne jest, aby osoba, z~którą 
dyskutujemy, wiedziała, co nasza wypowiedź znaczy, mianowicie wtedy, gdy 
próbujemy przekonać ją do naszych racji.
Według emotywistów, jest jednak możliwe, że obie strony sporu są zgodne 
co do zachodzących faktów, a~mimo to inaczej oceniają daną sytuację.
Dochodzi wtedy do tzw. niezgody postaw, która kończy wszelką dyskusję.
Zdaniem \oHospers[a], spór między dwiema stronami wcale nie zostaje jednak zakończony, gdyż przedmiot etycznej niezgody pozostaje.
Aby go jednak określić, należy odwołać się do któregoś z~metaetycznych 
stanowisk kognitywistycznych: naturalizmu lub intuicjonizmu.
\oHospers{} proponuje zatem połączenie emotywizmu z~kognitywizmem w~teorię mówiącą, iż wypowiedzi etyczne posiadają, obok specyficznej dla siebie funkcji emotywnej, znaczenie poznawcze, które dochodzi do głosu, gdy wypracowujemy i~uzasadniamy własne stanowisko moralne\footnote{
	Por. \cite{Hospers:Glowne}, s.~76--77.}.

\tytul{3. \emph{Błąd naturalistyczny} na gruncie epistemologii}

Jednym z~tradycyjnych i~powszechnie akceptowanych zadań epistemologii 
jest wskazywanie, co podmiot powinien czynić, aby posiadać zbiór 
wartościowych przekonań zwany wiedzą.
Epistemologia posiada zatem charakter normatywny, jej celem jest bowiem 
wskazanie norm kierujących właściwym rozumowaniem\footnote{
	Por. \cite{Pollock:Epistemic}, s.~61.
	Zwracam uwagę na słowa \emph{w~zasadzie}, gdyż na przykład 
	naturalista Jonathan \oKnowles{} uważa, iż normy epistemiczne są 
	zbędne w~procesie kształtowania wartościowych przekonań.}.
Spór jednak jest nieunikniony, gdy dochodzi do dyskusji dotyczącej tego, 
czym są epistemiczne normy, z~jakiego źródła należy je wywodzić i~na 
jakiej podstawie uzasadniać.
Innej odpowiedzi na te pytania udzielają naturaliści, a~innej filozofowie 
związani z~tradycyjną epistemologią sięgającą idei kartezjańskich.
Owa różnica stanowisk ugruntowana jest w~odmiennym stosunku do 
\emph{błędu naturalistycznego} świadczącym o~różnym rozumieniu 
podstawowych kategorii epistemicznych.
Zanim przejdę do omówienia konsekwencji przeniesienia kategorii 
\emph{błędu naturalistycznego} na grunt epistemologii, podejmę 
i~uzasadnię decyzję wyboru \emph{jakości} epistemicznej, którą będę 
traktować jako analogiczną do etycznej jakości \emph{dobry}.

Zgodnie z~klasyczną definicją rozważaną już przez \oPlaton[a], wiedza jest 
prawdziwym i~uzasadnionym przekonaniem\footnote{
	Mówiąc precyzyjnie, \oPlaton{} i~Teajtet dochodzą do ujęcia wiedzy 
	jako sądu prawdziwego i~ściśle ujętego, współcześnie owo ścisłe 
	ujęcie rozumiane jest jako uzasadnienie.
	Por. \cite{Platon:Teajtet}, s.~187--189.}.
Wydaje się zatem, iż epistemolog, oceniając status epistemiczny danego 
przekonania, powinien zbadać, czy spełnia ono zarówno warunki 
uzasadnienia, jak i~prawdziwości.
Czym różnią się owe warunki?
Czy oba powyższe określenia wartościowego przekonania są przedmiotami 
analizy epistemologicznej?
Jaka relacja zachodzi pomiędzy uzasadnieniem a~prawdziwością 
przekonania?
Wreszcie, co jest najwyższą wartością epistemiczną i~na analizie jakiej 
własności przekonań epistemolog powinien skupiać swoją pracę?
Odpowiedź na te pytania wydaje się niezbędna przed przejściem do 
dalszych analiz dotyczących normatywności epistemologii.

Według Jaegwona \oKim[a], w~klasycznej definicji wiedzy jedynie 
uzasadnienie jest czynnikiem specyficznie epistemicznym --- 
\emph{przekonanie} bowiem jest pojęciem psychologicznym, a~\emph{prawda} należy do domeny semantyki lub metafizyki\footnote{
	Por. \cite{Kim:What}, s.~34--35.}.
Uzasadnienie, jako centralne pojęcie epistemiczne, nadaje wiedzy 
wartość, czyniąc z~epistemologii przedsięwzięcie normatywne, skierowane 
ku analizie kryteriów uzasadnionego przekonania\footnote{
	Od tej pory wyrażenie \emph{epistemologia normatywna} będę 
	traktować jako pleonazm i~za każdym razem, pisząc 
	\emph{epistemologia}, będę miała na myśli \emph{epistemologię 
	normatywną}.}.
Epistemolog nie może zatem zrezygnować z~analizy problematyki 
uzasadnienia bez całkowitego wycofania się z~normatywnych rozważań 
dotyczących poznania.
Czy oznacza to jednak, że kwestia prawdziwości przekonań nie należy do 
problematyki epistemologicznej?
Stwierdzenie to nie jest zgodne z~intuicjami oraz wypowiedziami 
większości epistemologów, którzy celem swoich rozważań czynią wskazanie 
podmiotom poznającym sposobu zdobywania jak największej ilości 
prawdziwych przekonań i~skutecznego unikania błędów poznawczych.
Jaka relacja zachodzi zatem pomiędzy prawdziwością a~uzasadnieniem?
Dlaczego, deklarując dążenie do prawdy jako najwyższej wartości 
epistemicznej, epistemolodzy skupiają się na analizach problematyki 
uzasadnienia?
Odpowiedź na to pytanie prezentuje Laurence \oBonJour.
Pomimo iż epistemolog ten związany jest z~tradycją internalistyczną 
mającą korzenie w~filozofii \oKartezjusz[a], jego stanowisko w~kwestii 
relacji pomiędzy uzasadnieniem a~prawdą nie jest typowo 
internalistyczne\footnote{
	Różnicę między internalizmem a~eksternalizmem celnie i~zwięźle 
	przedstawiła Renata \oZieminsk[a]:
	,,Podstawą odróżnienia pomiędzy eksternalizmem 
	a~internalizmem jest poznawczy dostęp do uzasadnienia.
	Internalizm jest stanowiskiem, które głosi, że podmiot 
	uzasadnionego przekonania musi mieć poznawczy dostęp do 
	czynników uzasadniających to przekonanie.
	Eksternalizm odrzuca ten wymóg" (\cite{Zieminska:Eksternalizm}, s.~18).}.

\oBonJour{} zadaje pytanie, dlaczego podmiotom powinno zależeć na tym, aby posiadać uzasadnione przekonania?
Czy uzasadnienie jest wartością samą w~sobie, czy też pomaga osiągnąć 
inną, wyższą wartość?
W~odpowiedzi na te pytania autor \emph{The Structure of Empirical 
Knowledge} wskazuje, iż uzasadnienie jest środkiem wiodącym do celu 
epistemicznego przedsięwzięcia, jakim jest poznanie prawdy\footnote{
	Por. \cite{BonJour:TheStructure}, s.~7, oraz
	\cite{BonJour:InDefense}, s.~1--2.}.
Ludzie jako istoty poznające dążą, zdaniem \oBonJour[a], do uzyskania 
zbioru przekonań, które prawdziwie opisują rzeczywistość.
Prawda nie jest jednak bezpośrednio dostępna, a~jedyna droga do niej 
prowadzi poprzez kształtowanie przekonań uzasadnionych.
Innymi słowy, podmiot nie jest w~stanie ocenić, czy jego przekonanie 
jest zgodne z~obiektywną rzeczywistością, ale może stwierdzić, czy jest 
uzasadnione, znając kryteria uzasadnionego przekonania.
Różni filozofowie odmiennie zapatrują się na związek pomiędzy 
uzasadnieniem a~prawdziwością.
Internaliści zazwyczaj uniezależniają od siebie te dwa pojęcia, 
eksternaliści tymczasem są skłonni szukać powiązań pomiędzy nimi.
Przedstawiciele obu stanowisk są jednak zgodni, iż uzasadnienie nie jest 
ani koniecznym, ani wystarczającym warunkiem prawdziwości przekonania.
\oBonJour{} również akceptuje ten fakt, mimo to, oraz pomimo jego 
internalistcznych poglądów, rozpatruje on uzasadnienie w~kategoriach 
instrumentalnych jako drogowskaz wskazujący kierunek ku 
prawdzie\footnote{
	Podobny pogląd na rolę uzasadnienia wyznają m.in. W.P.~\oAlston{} oraz A.~\oMorton.
	\oAlston{} argumentuje, iż specyfika epistemicznego wartościowania 
	jest związana z~celem maksymalizowania prawdziwości 
	i~minimalizowania fałszu w~dużym zbiorze przekonań.
	Zgodnie z~tym poglądem, przekonanie jest uzasadnione, jeśli 
	zostanie wysoko ocenione ze względu na ten cel.
	Por. \cite{Alston:Concepts}, s.~59.
	\oMorton{} wskazuje natomiast, iż przekonanie jest uzasadnione, 
	jeśli istnieją informacje, na gruncie których uznanie tego 
	przekonania jest lepszą strategią dochodzenia do prawdy niż jego 
	odrzucenie.
	\cite{Morton:Przewodnik}, s.~18.}.
Zdarza się, że drogowskaz ten jest nierzetelny i~nigdy nie ma pewności, 
czy kierując się nim, podmiot osiągnie cel, jednak inny sposób zdobycia 
prawdziwych przekonań nie istnieje.
Jeśli kryteria uzasadnienia są właściwie wybrane i~głęboko przemyślane, 
to przypisanie przekonaniu pozytywnego statusu epistemicznego z~dużym 
prawdopodobieństwem wskazuje na jego prawdziwość.
Gdyby uzasadnienie nie wpływało na wzrost prawdopodobieństwa 
prawdziwości przekonania, to nie byłoby w~żaden istotny sposób związane 
z~epistemicznym celem, a~zatem byłoby bezwartościowe dla podmiotu.
W~takiej sytuacji podmiot nie miałby powodu, aby preferować przekonania 
uzasadnione.
Podsumowując, pomimo iż uzasadnienie jest jedynie wartością 
instrumentalną, to ono, a~nie prawda, jest najważniejszą wartością 
epistemiczną.
Stanowi ono pomost pomiędzy subiektywnymi przekonaniami podmiotu, 
a~obiektywnym celem epistemicznym i~z~tego powodu powinno cieszyć się 
dużo większym zainteresowaniem epistemologów niż wartość prawdziwości.

Dążenie do prawdy jest, zdaniem \oBonJour[a], cechą wyróżniającą 
uzasadnienie epistemiczne.
W~związku z~tym, przedsięwzięcie poznawcze jest epistemicznie 
uzasadnione tylko wtedy, gdy ma na celu dotarcie do prawdy.
Zadaniem epistemologii jest zatem określenie takich kryteriów 
epistemicznego uzasadnienia, które będą poprawne ze względu na poznawczy cel prawdziwości.
Tylko w~takim wypadku możliwa jest, według omawianego autora, skuteczna obrona przed sceptycyzmem.
\oBonJour{} stawia zatem przed epistemologią dwa cele.
Pierwszym jest określenie kryteriów epistemicznego uzasadnienia, 
a~drugim, zapewnienie metauzasadnienia tych kryteriów poprzez pokazanie, iż prowadzą one do prawdy\footnote{
	Por. \cite{BonJour:TheStructure}, s.~9.}.
\oBonJour{} argumentuje, iż zasypanie przepaści pomiędzy uzasadnieniem 
a~prawdą jest najtrudniejszym zadaniem epistemologicznym, na tyle 
trudnym, iż wielu epistemologów go nie podejmuje.
Z~jednej strony trudno zaakceptować tezę, iż nie istnieje istotne 
połączenie uzasadnienia z~prawdą, z~drugiej jednak jeszcze trudniej 
wskazać, na czym ów związek mógłby polegać.
Teorie ignorujące ten związek są epistemiczne ubogie, natomiast 
stanowiska usiłujące go wyjaśnić borykają się z~wieloma problemami.
Sam \oBonJour{} w~dziele \emph{The Structure of Empirical Knowledge} 
formułuje teorię wiedzy empirycznej, która osiąga, jego zdaniem, oba 
określone przez niego cele.

Po wprowadzeniu owych wstępnych ustaleń przejdę obecnie do omówienia 
konsekwencji przeniesienia kategorii \emph{błędu naturalistycznego} na 
grunt epistemologii.
Richard B. \oBrandt{} w~artykule \emph{The Concept of Rational 
Belief}\footnote{
	\cite{Brandt:TheConcept}.}
przeprowadza analogię pomiędzy teoriami \dyw{meta}{etycznymi} 
a~\dyw{meta}{epistemologicznymi}, którą uważam za przydatną dla 
bieżących analiz.
Stwierdza on, iż główne typy teorii \dyw{meta}{etycznych}: naturalizm, 
antynaturalizm i~nonkognitwizm posiadają swoje odpowiedniki 
w~epistemologii.
W~ramach przypomnienia, antynaturaliści w~obu dziedzinach filozofii 
utrzymują, iż stwierdzenia etyczne lub epistemiczne posiadają wartość 
logiczną, która może zostać przez podmiot poznana.
Nie można jednak w~tym celu dokonywać przekładu owych sądów, 
zawierających specyficzne dla danej dziedziny terminy, na język 
empiryczny.
Podmiot rozpoznaje ich wartość logiczną za pomocą intuicji lub innych 
władz poznawczych niezależnych od doświadczenia zmysłowego\footnote{
	Por. \cite{Brandt:TheConcept}, s.~3--4.}.
Według \oBrandt[a], jakością epistemiczną analogiczną do etycznej jakości 
\emph{dobry} jest \emph{racjonalny}; nie rozróżnia on jednak wyraźnie 
racjonalności od uzasadnienia, nie widzę więc przeciwwskazań, aby za ową 
jakość uznać \emph{uzasadniony}.
Zgodnie z~epistemologią antynaturalistyczną\footnote{
	Do antynaturalistów epistemicznych zaliczyć można \oKartezjusz[a] 
	oraz spadkobierców jego idei skupionych wokół stanowiska 
	internalizmu w~kwestii uzasadniania przekonań, do których należą 
	m.in. Roderick M. \oChisholm{} oraz Laurence \oBonJour.}
własność \emph{uzasadniony} powinna być prosta, nieanalizowalna 
i~niedefiniowalna, podobnie jak jakość \emph{dobry}.
Własność ta jest różna od prawdy i~stopniowalna, a~epistemiczny sąd 
o~jej występowaniu lub braku powinien być \dyw{samo}{oczywisty} dla 
refleksyjnie nastawionego podmiotu.
Założenia te są niezbędne dla anytnaturalistów jako punkt wyjścia dla 
przedsięwzięcia epistemologicznego\footnote{
	Por. \cite{Brandt:TheConcept}, s.~5.
	\oBrandt{} wskazuje na argumenty przeciwko tak pojmowanej własności 
	uzasadnienia.
	W~tym miejscu jednak nie ma potrzeby ich przytaczania.}.
Naturaliści\footnote{
	Najbardziej znanymi współczesnymi epistemologami 
	naturalistycznymi są m.in.: Willard Van Orman \oQuine, Alvin~I. \oGoldman, Hilary \oKornblith, Philip S.~\oKitcher, Jaegwon \oKim.}
tymczasem argumentują, iż aby nadać pojęciu \emph{uzasadniony} 
znaczenie, należy je zdefiniować, w~innym wypadku będzie ono w~takim 
samym stopniu niejasne i~nieuchwytne jak etyczne pojęcie \emph{dobry}.
Terminy epistemiczne takie jak \emph{uzasadnione przekonanie} lub 
\emph{wiedza} powinny być definiowane w~odwołaniu do pojęć opisujących zjawiska empiryczne, takie jak na przykład przyczynowe relacje pomiędzy przekonaniem a~faktem, którego ono dotyczy\footnote{
	Por. \cite{Brandt:TheConcept}, s.~4.}.

Jeśli możliwe byłoby przeprowadzanie dokładnej analogii, 
epistemologiczna wersja \emph{błędu naturalistycznego} polegałaby na 
utożsamianiu prostej i~nienaturalnej jakości \emph{uzasadniony} 
z~pewnymi jakościami naturalnymi, np. procesami przyczynowymi 
zachodzącymi pomiędzy przekonaniami a~faktami.
Podobnie jak w~etyce, błąd ten powinien nieść ze sobą trzy konsekwencje.
Pierwszą z~nich byłby błąd definicyjny polegający na definiowaniu 
pojęcia oznaczającego jakość \emph{uzasadniony}.
Drugą konsekwencją byłby błąd w~uzasadnianiu, czyli wywodzenie konkluzji 
zawierających pojęcie \emph{uzasadniony} z~przesłanek opisowych.
Trzeci błąd polegałby na nieprawidłowym pojmowaniu przedmiotu 
epistemologii, mianowicie na zastępowaniu jej konkretną nauką 
empiryczną, np. psychologią lub neuronauką.
Jak antynaturaliści na gruncie epistemologii ustosunkowują się do 
takiego ujęcia \emph{błędu naturalistycznego}?
Zdaje się, iż u~podstaw antynaturalizmu nie leży teza 
o~niedefiniowalności pojęcia \emph{uzasadnienie}, ale przekonanie 
o~istnieniu norm epistemicznych wyznaczających czynniki uzasadniające, 
które są oczywiste, niepowątpiewalne oraz rozpoznawalne przez niezawodną 
lub wysoce rzetelną zdolność poznawczą --- intuicję.
Antynaturaliści nie unikają zatem definicji uzasadnionego przekonania, 
formułując ją, odwołują się jednak do terminów \nie{empirycznych} 
opisujących metody poznawcze związane z~odczuwaniem przez podmiot 
pewności i~oczywistości.
Niemożliwość definiowania i~wyjaśniania jakości \emph{uzasadniony} 
w~terminach empirycznych relacji nie jest więc motywowana jej prostotą, 
ale raczej przeświadczeniem o~konieczności \nie{empirycznego} 
uzasadnienia przekonań na temat rzeczywistości.
Według antynaturalistów, aby skutecznie obronić naszą wiedzę przed 
sceptycyzmem, należy dysponować zbiorem norm epistemicznych odwołujących się do niepowątpiewalnych czynników uzasadniających, które mogą być sformułowane jedynie za pomocą niezawodnych metod poznawczych\footnote{
	\oMoore{} też z~pewnością oczekiwał, iż jakość \emph{dobry}, 
	niewywodliwa z~opisów faktów, ujmowana intuicyjnie i~jednakowo 
	przez wszystkich ludzi, będzie stanowiła fundament moralności, 
	zapewniając uzasadnienie dla sądów etycznych i~ich obiektywną 
	ważność.
	Jednak faktem, na który zwracał on szczególną uwagę w~trakcie 
	argumentacji na rzecz błędności utożsamiania jakości 
	\emph{dobry} z~jakościami naturalnymi, jest fakt jej 
	niedefiniowalności.}.
\emph{Błąd naturalistyczny} na gruncie epistemologii nie jest zatem 
oparty, tak jak na gruncie etyki, na założeniu o~niedefiniowalności 
głównej własności epistemicznej, ale na przekonaniu o~konieczności 
ugruntowania wiedzy empirycznej na niezawodnym fundamencie.
Założenie to leży również u~podstaw trzech, wspomnianych powyżej 
konsekwencji \emph{błędu naturalistycznego}.
Pierwszą z~nich jest zatem zmodyfikowany nieco błąd definicyjny 
polegający na definiowaniu pojęcia oznaczającego własność 
\emph{uzasadniony} w~terminach \emph{empirycznych} czynników 
uzasadniających, a~nie w~terminach jakichkolwiek czynników.
Drugą konsekwencją powyższego założenia jest uznawanie za błąd procesu 
wywodzenia sądów wartościujących przypisujących danemu przekonaniu 
własność uzasadnienia z~sądów opisowych wskazujących np. na przyczyny 
powstania owego przekonania.
Błędność tego procesu jest dodatkowo uzasadniona tezą o~logicznej 
niemożliwości wywodzenia sądów powinnościowych z~faktualnych, która 
posiada swoją genezę w~tradycyjnej interpretacji wypowiedzi 
\oHume['a]\footnote{
	Interpretacja ta oraz jej krytyka opisane są w~pierwszym 
	paragrafie tego rozdziału.}.
Warto zauważyć, iż to właśnie z~owym błędem logicznym najczęściej 
kojarzony jest \emph{błąd naturalistyczny}, zarówno na gruncie 
epistemologii, jak i~etyki.
Trzecia konsekwencja pozostaje w~niezmienionym stanie.
Naturaliści krytykowani są zatem za porzucanie najistotniejszych 
normatywnych problemów epistemologicznych i~zastępowanie ich analizami 
empirycznymi, które należą do domeny nauk szczegółowych.
Antynaturaliści podkreślają bowiem, iż przedmiotem teorii poznania są 
pytania dotyczące uprawomocnienia wiedzy --- \emph{questiones iuris}, 
używając terminologii \oKan[ta], a~nie \emph{questiones facti}, czyli 
pytania dotyczące faktów\footnote{
	Por. \cite{Kant:Krytyka}, s.~183--184.}.

Odwołując się do tak rozumianej kategorii \emph{błędu 
naturalistycznego}, antynaturaliści argumentują, iż ich oponenci nie 
dysponują wystarczającymi środkami do osiągnięcia celów epistemologii 
normatywnej, odrzucają oni bowiem istnienie apriorycznego źródła norm 
epistemicznych kierujących zachowaniem poznawczym.
Naturaliści, ich zdaniem, mogą jedynie, korzystając z~osiągnięć nauk 
szczegółowych, wskazywać na procesy faktycznie kształtujące przekonanie 
podmiotu, nie posiadają jednak możliwości wydawania zasadnej oceny 
dotyczącej operacji poznawczych, które podmiot \emph{powinien} 
dokonywać, aby posiadać uzasadnione przekonania.
Innymi słowy, według antynaturalistów, normatywne pytania epistemologów 
są niezależne od deskryptywnych, psychologicznych analiz dotyczących 
aktualnego przebiegu procesów poznawczych w~organizmie 
podmiotu\footnote{
	Por. \cite{Kornblith:Introduction}, s.~1--3.}.

Podsumowując, ponieważ faktem jest, iż naturaliści nagminnie popełniają 
\emph{błąd naturalistyczny}, antynaturaliści zarzucają im, iż ich 
badania nie mają nic wspólnego z~normatywnością.
Naturaliści natomiast wcale nie wypierają się tego \emph{błędu}, 
przyznają się do niego otwarcie, argumentując, że nie jest to błąd, ale 
konieczność, nie istnieje bowiem żadne inne źródło norm epistemicznych 
poza wiedzą o~świecie wyrażoną w~sądach opisowych.
Decyzja o~niepopełnianiu \emph{błędu naturalistycznego} lub o~uznawaniu go za proces nieunikniony jest zatem podstawą każdej teorii norm epistemicznych, determinuje ona bowiem postawę epistemologa wobec źródeł owych norm oraz wobec kryteriów uzasadnionego przekonania.
Spór o~normatywność naturalizmu pomiędzy naturalistami a~tradycyjnymi 
epistemologami rozpoczyna się zatem już przy ustalaniu podstawowego 
założenia.
Im dalej dyskusja wychodzi poza owe założenie, tym coraz 
bardziej drogi obu nurtów się rozchodzą, coraz trudniej wypracować jakąkolwiek zgodę 
i~w~konsekwencji spór zazwyczaj kończy się bezowocnie.
W~tej sytuacji ważne jest, aby obie strony w~dyskusji były świadome tych 
przeszkód, a~przede wszystkim, aby wyraźnie widziały różnicę w~punkcie 
wyjścia, czyli w~postawach wobec \emph{błędu naturalistycznego}.

\summary{
	In this paper I analyze the phenomenon known as ‘the
	naturalistic fallacy’. The thesis for which I argue is that the
	decision not to commit the ‘naturalistic fallacy’ (as taken by
	anti-naturalists), or to acknowledging it as an inevitable
	process (as in the naturalist position), forms the basis for
	every theory concerning the justification of normative
	judgments. It is this choice that determines what solutions can
	be proposed within the various fields of philosophy to the
	problems pertaining to the sources of justificational reasons
	and the criteria for justified judgment. To justify this thesis
	I draw an analogy between metaethical and epistemological
	versions of this ‘fallacy’. In the first part of the paper, I
	point to the metaethical controversy surrounding the
	‘naturalistic fallacy’. In the second part, I transpose the
	controversy over ‘the  naturalistic fallacy’ from the sphere of
	metaethics into that epistemology.

	Firstly, I adopt and seek to justify a chosen epistemic quality
	that, I argue, may be regarded as analogous to the ethical
	quality ‘good’. In order to accomplish this, I set out to
	determine the relation between the truth and the justification
	of a judgment, arguing that this second category is, in fact,
	the more important one where epistemological analysis is
	concerned. Although the ‘naturalistic fallacy’ was initially
	formulated within metaethics, it might be transferred to every
	field of  normative consideration.
}{
Naturalistic fallacy ---
Epistemology ---
Epistemic norm ---
Epistemic justification ---
Metaethics
}
\end{elementlit}

