% !TeX root = ../z.tex
% vim: set filetype=tex fileencoding=utf-8: modelines aącćeęlłnńoósśxźzż
% vim: set spell formatoptions=aw spelllang=pl:

\begin{elementlit}
{Piotr Duchliński}
{\autor{Piotr \kapit{Duchliński}}
\afiliacja{\wydzf, \aik}}
{Heurystyczna rola obrazów świata}
{Heurystyczna rola obrazów świata w~przyjmowaniu 
faktów filozoficznych}
{The heuristic role of world-pictures in the process 
by which philosophical facts come to be accepted}


\index{Duchliński, P.}
\index{Wittgenstein, L.}

\index{Akwinata|see{Tomasz z~Akwinu, św.}}

\oDef{\oAkwinat}{Akwinat}{Akwinata} %Tomasz z Akwinu
\oDef{\oDuchlinski}{Duchliński}{Duchliński, P.}
\oDef{\oPutnam}{Putnam}{Putnam, H.} %Hilary
\oDef{\oFleck}{Fleck}{Fleck, L.} %Ludwik
\oDef{\oAbel}{Abel}{Abel, G.} %Günter
\oDef{\oMaritain}{Maritain}{Maritain, J.} %Jacques
\oDef{\oKlosak}{Kłósak}{Kłósak, K.} %Kazimierz
\oDef{\oHajduk}{Hajduk}{Hajduk, Z.} %Zygmunt
\oDef{\oKaminski}{Kamiński}{Kamiński, S.} %Stanisław
\oDef{\oKrapiec}{Krąpiec}{Krąpiec, M.A.} %Mieczysław Albert
\oDef{\oStepien}{Stępień}{Stępień, A.B.} %Antoni Bazyli
\oDef{\oArago}{Arago}{Arago, F.} %François
\oDef{\oFizeau}{Fizeau}{Fizeau, H.} %Hippolyte
\oDef{\oMichelson}{Michelson}{Michelson, A.A.} %Albert Abraham
\oDef{\oMorley}{Morley}{Morley, E.W.} %Edward Williams
\oDef{\oHeller}{Heller}{Heller, M.} %Michał
\oDef{\oLavoisier}{Lavoisier}{Lavoisier, A.L.} %Antoine Laurent
\oDef{\oJung}{Jung}{Jung, C.G.} %Carl Gustav
\oDef{\oMorse}{Morse}{Morse, S.F.B.} %Samuel Finley Breese
\oDef{\oMoore}{Moore}{Moore, G.E.} %George Edward

\streszczenie{
Celem artykułu jest wykazanie, że wpływ na akceptację okreś\-lonych 
faktów filozoficznych ma przyjęcie obrazu świata, jako wiedzy tła, 
na podstawie której rozstrzyga się, co istnieje, a~co nie istnieje, 
co jest prawdą, a~co fałszem. 
Omówione zostało stanowisko tomistów egzystencjalnych 
\oWittgenstein[a]  oraz \ios{Abla}{Abel, G.}, 
z~odwołaniem także do prac \oPutnam[a] i~\oFleck[a]. 
Wstępnie wykazano, że fakty filozoficzne są akceptowane na bazie 
obrazu świata, który jest splotem faktów wartości i~teorii o~różnym 
stopniu ogólności. 
O~ich akceptacji nie decyduje zatem żadne bezpośrednie doświadczenie. 
Nie ma żadnych neutralnych faktów filozoficznych. 
Obraz świata sugeruje, jakie fakty przyjmujemy oraz jakie metody 
stosujemy do ich wyjaśnienia. 
Na tym właśnie polega heurystyczna rola obrazów świata 
w~,,kreowaniu'' faktów filozoficznych.
}{
obraz świata --- 
fakt --- 
fakty filozoficzne --- 
tomizm --- 
filozofia analityczna --- 
filozofia interpretacji --- 
paradygmat --- 
filozofia nauki
}

\tytul{Uwagi wstępne}

Uprawianie filozofii nigdy nie zaczyna się od zera. 
Każdy filozof akceptuje mniej lub bardziej rozbudowane założenia. 
Metodologowie filozofii uważają, że filozofowie przyjmują tzw. 
fakty filozoficzne, które mają stanowić punkt wyjścia teorii, 
jak również jej uzasadnienie. 
Niektórzy nawet twierdzą, że mają one moc rozstrzygania, 
która teoria filozoficzna jest prawdziwa, a~która nie. 
W~polskiej metodologii filozofii faktom filozoficznym sporo 
uwagi poświęcali metodologowie tomistyczni\footnote{
	Por. \cite{Mazierski:Prolegomena}; 
	\cite{Mazierski:Elementy}; 
	\cite{Mazierski:CzyFilozofia}. 
	Analizę faktów filozoficznych znajdujemy też w~pracach 
	\oMaritain[a], \oKlosak[a] oraz \oHajduk[a], którzy omawiają 
	poszczególne koncepcje oraz oceniają je pod kątem przydatności 
	dla filozofii przyrody. 
	Z~pozycji tomizmu egzystencjalnego problematyka faktów pojawi się 
	przede wszystkim u~\oKaminski[ego], \ios{Krąpca}{Krąpiec, M.A.} 
	oraz \ios{Stępnia}{Stępień, A.B.}.
}. 
W~swoich analizach poruszali nie tylko problem metodologicznej 
determinacji faktów filozoficznych, ale też próbowali określić 
ich stosunek do tzw. faktów naukowych\footnote{
	Szereg ważnych uwag dotyczących faktów przedstawia \oFleck{} 
	w~swojej epistemologii poznania naukowego (por. 
	\cite{Fleck:Psychosocjologia}). 
	Na temat tej koncepcji por. 
	\cite{Sady:Fleck}, s.~11--89.
}. 
Interesowała ich zwłaszcza kwestia filozoficznej interpretacji 
faktów naukowych\footnote{
	Tomiści, jak się wydaje, dlatego tak bardzo zwracali uwagę 
	na kwestię faktów filozoficznych, gdyż ich zamiarem było 
	uprawianie filozofii naukowej, oczywiście rozumianej 
	niescjentystycznie. 
	Wyróżniam dwie koncepcje filozofii nauki: scjentystyczną, 
	która była właściwa dla wczesnego pozytywizmu i~pozytywizmu 
	Koła wiedeńskiego i~która charakteryzowała się wiarą 
	w~nieograniczoną moc wyjaśniającą metody naukowej, 
	oraz filozofię nauki niescjentystyczną, która zwraca uwagę 
	na ograniczoność epistemologiczną metody naukowej, 
	a~tym samym wskazuje na takie obszary badawcze, które mogą być 
	przedmiotem analizy filozoficznej.
}. 
Problem nie jest przebrzmiały ani też nie należy do lamusa historii. 
Stale bowiem pojawiają się prace, w~których podejmuje się te 
zagadnienia, nadając im nowe rozwiązania\footnote{
	Por. \cite{Turek:Filozoficzne}.
}. 
Na ich rolę w~determinacji faktów filozoficznych wskazywali, 
mniej lub bardziej wyraźnie, niektórzy autorzy neotomistyczni, 
np. \oKlosak. 
Będziemy starać się wykazać, że filozofowie nie akceptują tzw. 
faktów filozoficznych jako bezpośrednich raportów z~doświadczenia, 
ale przyjmują je na podstawie akceptacji określonego obrazu świata; 
może być to obraz filozoficzny lub naukowy\footnote{
	W~artykule nie charakteryzujemy bliżej naukowego obrazu świata. 
	Taka charakterystyka w~odniesieniu do filozofii aporetycznej 
	została przedstawiona w pracy: 
	\cite{Duchlinski:Czynniki}.
}. 
Fakty filozoficzne nie są czymś, co filozof zastaje w~świecie 
lub odkrywa w~toku „odczytywania” obiektywnej struktury świata. 
W~analizach pomijamy ogólną problematykę faktu, która w~literaturze 
przedmiotu doczekała się szeregu opracowań\footnote{
	Przegląd najnowszej problematyki dotyczącej faktów zawiera 
	zwięzłe opracowanie 
	\cite{Mulligan:Facts}. 
	Tam też znajduje się obszerna literatura. 
	W~artykule tym nie ma jednak mowy o~czymś takim, 
	jak fakty filozoficzne.
}. 
Nasze analizy będą miały kilka kroków. 
W~pierwszym scharakteryzujemy propozycję tzw. neutralnych faktów 
filozoficznych, głoszoną obecnie przez współczesnych tomistów 
egzystencjalnych. 
W~drugim kroku przedstawimy, powołując się zwłaszcza na prace 
\oWittgenstein[a] i~\ios{Abla}{Abel, G.}, czym jest obraz świata 
oraz w~jaki sposób go przyjmujemy. 
Natomiast w~trzecim kroku wykażemy, w~jaki sposób obraz świata, 
który przyswajamy razem z~grą językową, wpływa na akceptację takich 
a~nie innych tzw. faktów filozoficznych. 

Przedłożona propozycja nie rozwiązuje ostatecznie statusu 
epistemologicznego faktów filozoficznych\footnote{
	Kwestii tej należałoby poświęcić osobne opracowanie.
}. 
Poddaje tylko pod dyskusję pewną propozycję ich objaśnienia, 
korzystającą z~ustaleń współczes\-nej filozofii analitycznej 
i~hermeneutyki. 
W~żadnym też wypadku w~artykule nie głosi się gotowej doktryny 
na temat tzw. faktów filozoficznych, raczej dyskutuje się różne 
stanowiska (tomistów, analityków, zwolenników hermeneutyki) 
w~tej sprawie, pokazując, że jest to problematyka dosyć istotna 
dla uprawiania filozofii i~wcale nie przedawniona. 
Wstępny przegląd tych zagadnień pozwala na przyjęcie uzasadnionego 
stanowiska, w~którym bardziej chcemy zwrócić uwagę na 
wieloaspektowość zagadnienia związanego z~tzw. faktami 
filozoficznymi niż dekretowanie ostatecznego rozwiązania 
tego problemu. 
Zasadniczo chcemy tylko zwrócić uwagę na heurystyczną rolę 
obrazów świata w~przyjmowaniu określonych typów faktów 
filozoficznych. 
Implikacje poniższych analiz odnoszą się nie tylko do tomizmu, 
z~którym podejmujemy tutaj polemikę, ale też do innych nurtów 
filozoficznych np. fenomenologii. 


\tytul{1. Świat realny jako podstawa akceptacji neutralnych \\
faktów filozoficznych}

We współczesnej filozofii nauki przyjmuje się powszechnie, 
że fakty są na różny sposób uteoretyzowane\footnote{
	Szerzej na ten temat por. 
	\cite{Brown:Perception}, s.~81--109, 
	a~także: 
	\cite{Hajduk:Metodologiczna}; 
	\cite{Hajduk:Niedookreslenie}; 
	\cite{Jodkowski:Obserwacja}; 
	\cite{Wolenski:Dlaczego}.
}. 

\cytuj{
	Nie posiadamy żadnej wiedzy o~świecie wobec jakiegoś systemu 
	neutralnej. 
	Wiedzy takiej nie dostarczają nam dane zmysłów. 
	Dane zmysłów stają się źródłem informacji tylko wtedy, 
	gdy pełnią funkcję sygnalizacyjną względem przygotowanego 
	wcześniej systemu. 
	Dane doświadczenia trzeba przecież nazwać, pojęciowo 
	poklasyfikować. 
	Z~samych danych nie wynika żaden opis --- zdanie nie może 
	wynikać z~obrazu, a~jedynie z~innych zdań. 
	To nie doświadczenie nas uczy, ale my się uczymy na podstawie 
	doświadczenia --- dopasowując do doświadczeń modele i~w~oparciu 
	o~te modele wyniki doświadczeń odczytując. 
	Wychowani na teorii względności odczytujemy wyniki doświadczeń 
	Arago\index{Arago, F.}, 
	Fizeau\index{Fizeau, H.}, 
	Michelsona\index{Michelson, A.A.}--Morleya\index{Morley, E.W.} 
	i~innych jako świadectwa nieistnienia eteru --- fizycy jednak 
	wychowani na mechanice Newtona\index{Newton, I.} 
	te same doświadczenia odczytywali jako świadectwa pewnych 
	jego szczególnych własności. 
	Ten sam zmysłowy obraz może świadczyć o~różnych rzeczach\footnote{
	\cite{Sady:CoToZnaczy}, s.~17.
	}.
} 

Nawet jeśli pojawiają się dyskusje wokół faktów i~teorii, dotyczą one 
tylko stopnia uteoretyzowania, ale nigdy nie kwestionowania tego, 
że fakty są obciążone teoretycznie. 

Wielu współczesnych filozofów przychyla się do tego poglądu. 
Dla niektórych jednak problem ten jest specyficznie naukowy 
i~to, czy filozofia może skorzystać z~rozstrzygnięć, które przyjęto 
w~nauce, zależy od tego, jak pojmujemy związki zachodzące między 
nauką a~filozofią. 
Na ogół jednak nie kwestionuje się, że w~nauce nie ma nagich faktów. 
\oKrapiec{} stwierdza, że 

\cytuj{
	cała dyskusja o~niemożliwości „nagich faktów” w~nauce 
	dotyczy faktów danych nam w~jakimś języku, język zaś 
	jest już pierwszym pośrednikiem w~ich poznaniu i~stąd właśnie 
	wniosek, że „nagich faktów” nie ma. 
	Twierdzę jednak, że w~obszarze naszej wiedzy 
	--- zapośredniczonej poprzez kontekst znakowy --- 
	mamy możliwość stwierdzenia istnienia jako podstawy 
	rzeczywistości\footnote{
	\cite{Krapiec:Zawsze}, s.~51.
	}.
}

Autor ten nie przeczy, że w~nauce fakty mają rzeczywiście 
uteo\-retyzowany charakter, co wymuszone jest specyfiką poznania 
naukowego. 
Czy jednak taka sama sytuacja musi zachodzić w~filozofii? 
Dla tomistów nie jest to już takie oczywiste. 
Przede wszystkim dlatego, że według nich filozofia ma swoją 
odrębność poznawczą, włas\-ny przedmiot badań oraz metodę 
rozstrzygania problemów. 
Żadnego z~tych elementów nie musi zapożyczać z~nauki. 
Poza tym nie wydaje się, aby poznanie naukowe było tym właśnie 
podstawowym poznaniem, za pomocą którego kontaktujemy się 
z~realną rzeczywistością. 
Znacznie bardziej podstawowym i~bazowym poznaniem jest filozofia. 
Ta bowiem wyrasta z~poznania potocznego, w~ramach którego 
kontaktujemy się ze światem realnym. 
Jeśli tak, to nie musimy przejmować z~nauki żadnych rozstrzygnięć. 
Nauka, jako poznanie „niższego stopnia”\footnote{
	Nie chodzi tu o~żadne deprecjonowanie nauki, a~jedynie 
	o~podkreślenie, że w~porównaniu do nauki filozofia dostarcza 
	bardziej ogólnego poznania, które spełnia nie tylko funkcje 
	naukowe, ale i~światopoglądowe. 
	Tomiści nigdy nie deprecjonowali nauki, nawet jeśli nie brali 
	jej wyników jako punktów wyjścia swoich analiz. 
	Dlatego błędne są zarzuty przypisujące im ignorowanie nauki. 
	Z~tego, że ktoś nie bierze czegoś pod uwagę, wcale nie wynika, 
	że to coś deprecjonuje. 
	Choć tomiści mają świadomość tego, co się dzieje w~nauce, 
	wiedzę tę pozostawiają specjalistom, sami zaś próbują stworzyć 
	pewien szeroki fundament teoretyczny, w~ramach którego mogła\-by 
	również odnaleźć się nauka. 
	Inna sprawa, że nauka współczesna rzadko kiedy chce się w~tym 
	właśnie proponowanym przez tomistów fundamencie odnajdywać. 
	} 
niż filozofia, nie dostarcza w~przekonaniu tomistów tego najbardziej 
bazowego i~realistycznego poznania świata. 

Filozofia, tak jak nauka, też dysponuje odpowiednimi 
faktami\footnote{
	Na sposób kształtowania tzw. faktów naukowych zwraca uwagę 
	\oFleck{} (por. \cite{Fleck:Powstanie}).
}. 
Aby bowiem zacząć filozofować, trzeba przyjąć jakiś punkt wyjścia, 
od którego tak naprawdę wszystko zależy. 
To bowiem, jaki punkt wyjścia przyjmiemy, wyznacza teorię 
i~ostateczne rozstrzygnięcie stawianych problemów. 
„W~filozofii bardzo wiele zależy od punktu wyjścia”\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~191.
}. 

Jakie zatem fakty trzeba przyjąć w~punkcie wyjścia, aby filozofia, 
zgodnie z~tym, czego chcą tomiści, mogła być realistycznym 
wyjaśnieniem rzeczywistości, a~nie konstruowaniem mitycznych 
ontologii, które zajmują się tylko analizą myśli? 
Nie mogą być one żadnymi danymi naocznymi, które bezpośrednio 
prezentowałyby się świadomości, jak chcieli tego fenomenologowie. 
Mówili oni nie tyle o~faktach, ile raczej o~świadomości faktów. 
Dla fenomenologów fakty byłyby uwikłane w~określoną teorię 
świadomości, a~tym samym nie dotyczyłyby realnego świata. 
Jeśli już fenomenologowie przyjmowali jakieś fakty, to tylko 
aprioryczne, odnoszące się do idealnej dziedziny bytu. 
Tymczasem w~filozofii, która zamierza być realistycznym wyjaśnieniem 
świata, nie może chodzić tylko o~świadomość faktów, ale o~realne 
fakty, do których mamy dostęp w~spontanicznym doświadczeniu. 
Nie mogą to być też żadne fakty językowe, dotyczące np. użycia 
okreś\-lonych wyrażeń. 
Rola faktów jest bardzo ważna, gdyż stanowią one „materiał” 
do wyjaśniania. 

\cytuj{
	Fakty same w~sobie to jakby punkty wyjścia naszego poznania 
	i~zarazem ostateczne kryteria, punkty dojścia w~ukazywaniu 
	realności uzasadnień poznawczych\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~195--196.
	}. 
} 

Trzeba zatem wyjść od takich faktów, które nie są jeszcze 
teoretycznie zbyt obciążone. 
Chodzi tu o~takie fakty, które możemy odkryć bez pomocy nauki, 
ta bowiem, jeśli można tak powiedzieć, odkrywa fakty wtórne, 
które aby zachować swój realistyczny charakter, powinny bazować 
na faktach podstawowych, czyli tych, które przyjmuje w~punkcie 
wyjścia filozofia, a~dokładniej metafizyka. 
Metafizyka odkrywa tzw. fakty bazowe, z~którymi powinno liczyć się 
poznanie naukowe. 
Fakty te powinny znaleźć się w~zewnętrznej bazie poznania naukowego. 
Wtedy mogłyby one stanowić coś w~rodzaju kontroli zabezpieczającej 
przed nadmiernym oddalaniem się nauki od poznania świata realnego. 
Wszystko to trzeba jednak widzieć w~znacznie szerszym kontekście 
teoretycznym. 
Autorzy tomistyczni uważają bowiem, że teoria bytu odgrywa rolę 
fundującą dla poznania naukowego, jak i~dla wszystkich innych 
dziedzin ludzkiej aktywności. 
Wielokrotnie pod adresem nauki formułują zarzut, że oddaliła się 
ona od poznawania rzeczywistości (faktów), a~niebezpiecznie 
zbliżyła się do mitologii. 

Dla tomistów egzystencjalnych fakty filozoficzne, które przyjmujemy 
w~punkcie wyjścia filozofii, muszą być: 
(i)~czymś zastanym, nie mogą być konstruowane czy apriorycznie 
narzucane na rzeczywistość, 
(ii)~wyrażone w~jednolitym języku teoretycznym; jeśli są to fakty 
należące do płaszczyzny filozofii, to powinny być wyrażone tylko 
w~języku filozoficznym. 
Wykluczone jest konstruowanie faktów za pomocą semantyki języka 
naukowego\footnote{
	Szerzej na temat faktów por. \cite{Stepien:Studia}.
}. 
Gdyby tak było, wówczas mamy do czynienia z~pomieszaniem płaszczyzn 
poznawczych. 
A~tego tomiści chcą uniknąć i~dlatego przestrzegają przed 
swobodnym przechodzeniem między różnymi płaszczyznami poznawczymi, 
zwłaszcza podkreślają trudności towarzyszące wszelkim badaniom 
interdyscyplinarnym. 
Ponadto 
(iii)~fakty są też ostateczną instancją, na którą powołujemy się 
przy rozstrzyganiu teorii filozoficznych\footnote{
	Por. \cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~195--196.
}
oraz 
(iv)~pojęcie faktu zakresowo utożsamia się z~pojęciem bytu. 
	„Wszystko, co w~świecie nas otaczającym można nazwać bytem, 
	można też nazwać <<faktem>>, danym nam do wyjaśnienia”\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~195.
	}. 
Byt --- czyli to, co jest --- to podstawowy fakt metafizyczny, 
który w~sposób pierwotny i~jeszcze nieuwyraźniony konstatujemy 
już w~poznaniu spontanicznym. 

Jeśli w~nauce nie ma nagich faktów, bo wszystkie są mniej 
lub bardziej obciążone teorią, trzeba znaleźć takie poznanie, 
w~którym możemy skonstatować fakty w~minimalny sposób 
uteoretyzowane, które nie są jeszcze obciążone całą historią 
naszego poznania. 
Trzeba znaleźć fakty, które nie pociągają za sobą żadnych mocnych 
hipotez interpretacyjnych. 
Jest to możliwe, twierdzą tomiści, tylko wtedy, kiedy 

\cytuj{
	zwrócimy uwagę na to, że istnieje zneutralizowany przedmiot 
	dociekań filozoficznych. 
	I~właśnie w~świetle owego zneutralizowanego przedmiotu, 
	w~świetle ujawnionych i~uzasadnionych pierwszych zasad bytu 
	i~myślenia możemy fakt i~obiektywnie widzieć, i~zauważony 
	wytłumaczyć ostatecznie, czyli metafizycznie. 
	A~możemy to uczynić, tym bardziej, że jesteśmy jeszcze wsparci 
	rozumieniem historii interpretacji danego faktu. 
	Historia bowiem interpretacji, jeśli jest rozumiana jako 
	historia problemu i~„żyjącej” myśli, pozwala wyeliminować 
	wiele pseudoproblemów\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~196.
	}. 
}

Przedmiot zneutralizowany to taki, który nie pociąga za sobą 
zbytniego obciążenia teoretycznego. 
Taki przedmiot gwarantuje realizm i~obiektywizm eksplanacji 
faktów realnych. 
Dlatego 
	„owe fakty staramy się ująć w~świetle właściwego przedmiotu 
	filozofii, czyli w~świetle bytu jako istniejącego''\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~196.
	}. 

Pierwszym i~podstawowym faktem filozoficznym, który już konstatujemy 
w~poznaniu spontanicznym, jest „fakt istnienia świata”. 
Jest to bazowy fakt egzystencjalny (bytowy). 
Jego werbalizacja dokonuje się w~strukturze sądu egzystencjalnego. 
W~sądzie tym stwierdzamy obiektywne fakty. 
Stwierdzamy, że jakiś przedmiot po prostu jest. 
Afirmacja faktu istnienia przedmiotu ustawia całe poznanie na torach 
realizmu i~obiektywizmu, gwarantuje także intersubiektywność 
poznania. 
To właśnie poznanie potoczne, spontaniczne jest tym najbardziej 
podstawowym, bazowym typem poznania, w~ramach którego konstatujemy 
fakty, które później w~poznaniu metafizycznym zostają tylko 
uwyraźnione i~opracowane. 
Metafizyk, wydając sądy egzystencjalne, uwypukla tylko to, czego 
każdy doświadcza potocznie, choć nie zawsze zwraca na to swoją 
uwagę poznawczą. 

\cytuj{
	Fakty bowiem dostrzegamy przede wszystkim w~poznaniu 
	spontanicznym, a~więc gdy nie ma jeszcze refleksji „destylującej”; 
	skąd fakty, które się pojawiają, już są uwikłane w~historię 
	naszego poznania\footnote{
	\cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~196.
	}. 
}

Tomistom zależy, aby maksymalnie ograniczyć uteoretyzowanie faktów. 
Poznanie potoczne dostarcza metafizyce „gotowych” faktów, 
które teoretyk bytu przyjmuje jako wiążące dla procedury 
ich eksplanacji. 
Czy w~poznaniu potocznym są to „surowe fakty”? 
Nie wydaje się. 
Poznanie to jest bowiem również teoretycznie obciążone 
przez pochodzące z~różnych dziedzin wiedzy przekonania. 
Tomiści zdają sobie sprawę z~tego, że poznanie dorosłego człowieka 
ma własną historię, uwarunkowane jest kulturą, nawykami 
oraz całą masą uwarunkowań o~charakterze biologicznym 
i~psychologicznym. 
Jednakże w~tym wszystkim można wskazać na tak pierwotne fakty, 
które właściwie nie mogą nasuwać żadnej interpretacji, po za tym, 
że zostaną one stwierdzone bezpośrednio w~odpowiednich aktach 
poznawczych. 
Potocznie ludzie nie zwracają uwagi na „fakt istnienia świata”; 
traktują go jako oczywisty, dlatego nie dokonują żadnej nad nim 
refleksji. 
Ta oczywistość uchodzi ich uwadze. 
Fakt istnienia świata jest przez każdego normalnego człowieka 
presuponowany w~jego działalności poznawczej i~praktycznej. 
Bez tego faktu wszelkie racjonalne działanie nie mogłoby się 
urzeczywistniać. 

Oprócz stwierdzenia istnienia świata, do innych faktów 
ważnych z~punktu widzenia tomistycznej filozofii bytu należą: 
fakt stwierdzenia pluralizmu bytowego, 
fakt zachodzenia określonych przemian o~charakterze substancjalnym 
i~przypadłościowym, 
fakt podzielności bytów na określone części 
oraz szereg różnych innych faktów ontycznych, 
które stanowią dane do wyjaśnienia rzeczywistości\footnote{
	Por. \cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~197.
	}. 
Fakty te bowiem prowokują do zadania pytania: dlaczego? 
Tym samym domagają się one wskazania na ostateczne racje, 
które je uniesprzeczniają. 
Chodzi tu przede wszystkim o~racje realne, a~nie tylko myślne 
czy możliwe, jak ma to miejsce w~innych ontologiach. 
	„Ostateczna racja bytu ma definitywnie uniesprzecznić istnienie 
	zauważonego faktu, czyli oddzielić byt od nie bytu”\footnote{
    Por. \cite{Krapiec:Metafizyka}, s.~197.
}. 
I~na tym zasadniczo ma polegać cel poznania metafizycznego --- 
na ostatecznej eksplanacji faktów dostrzeżonych w~bezpośrednim 
doświadczeniu. 
Trzeba podkreś\-lić, że ów pierwotny fakt „istnienia świata” 
można tylko stwierdzić za pomocą sądu egzystencjalnego. 
Nie można tego faktu spojęciować, gdyż istnienie, jako prosty 
akt bytu, podczas kontaktu poznawczego nie wywołuje w~poznającym 
żadnej reprezentacji poznawczej. 
Faktu istnienia nie można skonceptualizować; 
można jedynie stwierdzić, że przedmiot jest. 
Ważne jest to, że fakty te poznajemy i~stwierdzamy w~sposób 
bezpośredni, bez udziału jakichkolwiek pośredników poznawczych 
(np. pośrednictwa systemowego, dowodzenia, emocji) poza pojęciami, 
które są pośrednikami przeźroczystymi i~nie zatrzymują na sobie 
naszej uwagi poznawczej. 
\oKrapiec{} uważa, że fakt po prostu widzimy. 
Nawet \ios{Stępień}{Stępień, A.B.}, który korzystał z~koncepcji 
fenomenologów i~analityków, stwierdza: 
	„Byt to coś, co widzimy, co zastajemy w~jego własnościach 
	i~jego pozycji bytowej, polegającej na transcendencji 
	radykalnej”\footnote{
	\cite{Stepien:DwaWyklady}, s.~103.
	}. 

Czyż trzeba komuś specjalnie tłumaczyć, że istnieje świat? 
Można by powiedzieć: 
wstań, otwórz oczy i~zobacz, masz go pod ręką... 
Chodzi tylko o~uświadomienie sobie czegoś, o~czym bardzo dobrze 
wiemy, co traktujemy jako fundament i~bazę wszelkiej naszej 
aktywności. 
Nie trzeba przecież nikomu dowodzić faktu, że „świat istnieje”. 
Gdyby trzeba było to robić, mielibyśmy do czynienia z~kuriozalną 
sytuacją ocierającą się o~zaburzenie psychiczne. 
Przecież żaden normalny człowiek nie dowodzi faktów najbardziej 
podstawowych. 
Faktów tych doświadczamy w~sposób bezpośredni i~właśnie to 
doświadczenie bezpośrednie, ten styk z~istnieniem powinien być 
dla nas ostateczną rękojmią akceptacji tych faktów. 
Są one po prostu niedowodliwe. 
To --- według tomistów --- jeszcze bardziej uwypukla brak 
teoretycznego obciążenia tego faktu. 
Jeśli bowiem nie można go ująć w~pojęcia, to wydaje się, 
że nie pociąga on za sobą żadnej teorii i~hipotezy, które w~jakiś 
sposób ustawiałyby nasze interpretacje w~określony sposób, 
niekoniecznie realistyczny. 

Fakt owego „jest” świata, choć nie podlega konceptualizacji, 
posiada obok istnienia element składowy, czyli istotę, a~ta 
już może być skonceptualizowana. 
Dzięki temu, że byt posiada istotę, możliwe jest poznanie 
o~charakterze intersubiektywnym. 
Fakt istnienia można stwierdzić, pokazać, ale nie można go wyrazić 
w~pojęciu, natomiast istotę (treść bytu) można poznawać stopniowo 
za pomocą różnych reprezentacji pojęciowych, które mają charakter 
aspektowy. 
Nie można o~czymś takim powiedzieć „fakt istoty”. 

Byt to fakt, na który składa się istnienie i~istota. 
Nie można z~faktu istnienia wyodrębnić niezależnych faktów istoty 
i~oddzielnie ich badać. 
Gdyby dokonać takiego usamodzielnienia, wówczas mielibyśmy 
do czynienia z~esencjalną ontologią, która zajmuje się faktami 
istotnościowymi, czyli faktami możliwymi. 
Takie fakty, po pierwsze, nie istnieją realnie, 
a~po drugie, od takich faktów --- nawet jeśli przyjąć ich 
„istnienie” --- nie można przejść do faktów realnych, które mają 
stanowić punkt wyjścia dla eksplanacji. 
Fakt istoty wyodrębnia się podczas analizy bytu, wskazując tylko, 
że między istotą a~istnieniem zachodzi realna różnica ontyczna. 


\tytul{2. Obraz świata, struktura, przyswajanie}

Termin „obraz świata” nie należy do jednoznacznych\footnote{
	Szerzej poglądy \oWittgenstein[a] i~\ios{Abla}{Abel, G.} 
	odnośnie do roli obrazu świata w~ludzkim doświadczeniu por. 
	\cite{Duchlinski:Odslony}, Rozdział 6, s.~211--237. 
	W~tym paragrafie wykorzystuję niektóre zmodyfikowane fragmenty 
	tekstu z~tego rozdziału.
}. 
Aby jednak nie wchodzić w~zbyt zawiłe analizy semiotyczne, 
można na potrzeby dalszych analiz przyjąć za \ios{Ablem}{Abel, G.}, 
że obraz świata to pewne odziedziczone tło, fundament naszej wiedzy, 
który nabywamy razem z~przyswajaniem języka\footnote{
	Osobnej analizie należałoby poddać tzw. wiedzę tła, która jest 
	częścią obrazu świata. 
	Trzeba by tutaj ustalić zakresy tych pojęć. 
	Można tylko wskazać, że obraz świata zakresowo jest nazwą 
	szerszą niż wiedza tła, która obejmuje w~dużej mierze elementy 
	niepropozycjonalne i~obrazowe. 
	Tymczasem, jak twierdzi \oAbel, nie są to jedyne składniki 
	obrazu świata.
}. 
Ten obraz świata jest podstawą każdej kultury, naszego poznania 
oraz działalności praktycznej. 
Zawiera szereg elementów normatywnych regulujących naszą codzienną 
praktykę. 
Obraz świata jest niepodważalny w~takim znaczeniu, 
że jako wiedza „tła” stanowi rzeczywistą podstawę dla przeprowadzania 
wszelkiego rodzaju rozumowań i~ustalania tego, co jest prawdziwe, 
a~co fałszywe\footnote{
	Por. \cite{Abel:Swiat}, s.~78--79.
}. 
Obraz ten jest tak głęboko w~nas osadzony, że tak naprawdę 
spełniając konkretne czynności kognitywne i~praktyczne, 
nie zdajemy sobie sprawy z~jego podskórnego oddziaływania. 
Nie musimy za każdym razem sprawdzać wchodzących w~jego skład 
twierdzeń, gdyż to prowadziłoby do kuriozalnych sytuacji 
komunikacyjnych. 

Nie ma jednego obrazu świata. 
Trzeba mieć na uwadze wielość historycznie i~kulturowo zmiennych 
obrazów świata. 
Tak przecież możemy wyróżnić klasyczny obraz świata, który bardzo 
często identyfikuje się z~\oArystoteles[em]; 
można mówić o~heliocentrycznym lub \ios{newtonowskim}{Newton, I.} 
obrazie świata czy też obrazie świata, jaki wyłania się 
ze współczesnej fizyki kwantowej. 
Obecnie, przy całej niejednoznaczności, mówi się bardzo często 
o~tzw. naukowym obrazie świata, na bazie którego wielu filozofów 
chce uprawiać swoją tzw. naukową filozofię (np. \oHeller{} i~jego 
uczniowie). 
\oAbel{} zwraca uwagę, że ten obraz świata dziedziczymy jako 
pewną ramę interpretacyjną. 
Rodzimy się i~wzrastamy zawsze w~jakimś obrazie świata, 
na który składa się szereg przekonań (mniej lub bardziej sztywnych, 
niepodatnych na zmianę, jak i~tych stale fluktuujących), 
artykułowanych językowo, wyobrażeń, obrazów mających swoją nośność 
zwłaszcza dla zrozumienia człowieka i~świata, w~którym żyje. 
Choć każdy obraz świata jest wewnętrznie ustrukturowany, 
to jednak nie posiada doskonałej spójności i~jednolitości\footnote{
	Por. \cite{Abel:Swiat}, s.~92--93.
}. 
\oAbel{} twierdzi, że im obraz ten jest mniej spójny i~jednolity, 
tym bardziej jest funkcjonalny i~efektywny. 
W~przekonaniu zwolennika interpretacjonistycznej filozofii nauki 

\cytuj{
	wymaganie nadmiernej jednorodności i~formalnej spójności 
	prowadziłoby tu do dysfunkcji. 
	Wtedy zaś systemy utraciłyby charakter płynnego funkcjonowania 
	i~popadłyby w~stagnację, wskutek czego nie byłyby w~stanie nadal 
	zadowalająco wykorzystywać swych zorientowanych na świat 
	codziennego życia funkcji\footnote{
	\cite{Abel:Swiat}, s.~92.
	}. 
} 

Brak ścisłej spójności umożliwia poprawną komunikację 
między członkami tej samej formy życia. 

\oWittgenstein, do którego \oAbel{} się odwołuje, twierdzi w~swoim 
traktacie \textit{O~pewności}, że obraz świata przyswajamy razem 
z~nauką języka\footnote{
	Por. \cite{Wittgenstein:OPewnosci};
	\cite{Soin:WKwestii}.
}.
Obraz świata, który ujawnia się razem z~wchodzeniem w~okreś\-loną 
grę językową, stanowi odziedziczone tło, na podstawie którego 
możliwe jest dokonywanie rozróżnienia między prawdą a~fałszem. 

\cytuj{
	Ale nie zyskałem swego obrazu świata, gdyż przekonałem się 
	o~jego poprawności, ani nie dlatego, że jestem przekonany 
	o~jego poprawności. 
	Lecz jest to oddziedziczone tło, na którym rozróżniam prawdę 
	od fałszu\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~35.
	}.
} 

Owo tło nie do końca ma charakter wiedzy wypowiedzianej. 
Znaczy to, że w~konkretnej praktyce funkcjonuje w~sposób 
nietematyczny, jako wiedza tła. 
Jest ona podstawą doświadczania świata i~przeprowadzania 
jakichkolwiek eksperymentów naukowych. 
Oto następujący przykład: 

\cytuj{
	Pomyślmy o~badaniach chemicznych. 
	Lavoisier\index{Lavoisier, A.L.} w~swoim laboratorium 
	przeprowadza eksperymenty z~substancjami i~konkluduje, 
	że przy spalaniu zachodzi to a~to. 
	Nie twierdzi, że innym razem mogło zdarzyć się coś innego. 
	Trzyma się określonego obrazu świata, oczywiście nie wynalazł go, 
	lecz nauczył się go jako dziecko. 
	Mówię obraz świata a~nie hipoteza, jest to bowiem oczywista 
	podstawa jego badań, i~jako taki nie jest też wysłowiony\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~46.
	}.
} 

Skąd wiemy, pyta \oWittgenstein, że przed moim narodzeniem 
istniała Ziemia, skąd wiemy, że posiadamy rodziców lub też, 
że do tej pory nikogo nie było na Księżycu. 
Tych zdań nie możemy sprawdzić empirycznie. 
Nie możemy w~ich potwierdzeniu odwołać się do doświadczenia, 
a~pomimo to wierzymy, że one są prawdziwe, że stanowią 
niepodważalny korpus naszej wiedzy. 
Jest tak dlatego, gdyż 
	„od dziecka uczyłem się tak sądzić. 
	To jest sądzenie”\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~49.
	}. 
To, że wiem, iż Ziemia istniała na długo przed moim narodzeniem, 
iż nikt z~ludzi nie był do tej pory na Księżycu, to wszystko 
stanowi wiedzę tła, którą przyswajam, wchodząc w~określoną grę 
językową. 
Tych zdań jako pewnych uczę się już jako dziecko. 

\cytuj{
	Jako dzieci uczymy się faktów, że np. każdy człowiek ma mózg, 
	i~przyjmujemy na wiarę. 
	Wierzę, że istnieje wyspa Australia, o~takim to a~takim kształcie 
	i~tak dalej, wierzę, że miałem pradziadków, że ludzie, którzy 
	podają się za moich rodziców, są naprawdę moimi rodzicami itd. 
	Te przekonania nigdy nie zostały wypowiedzialne, a~nawet myśl, 
	że tak jest, nigdy nie została pomyślana\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~45.
	}.
} 

Jako dzieci przyswajamy tę wiedzę od dorosłych, których traktujemy 
jako nauczycieli i~autorytety. 
Dlatego nigdy nie sprawdzamy empirycznie, czy mamy rodziców, 
czy też nie, uznajemy to za pewnik, który nam przekazano, 
a~o~którym wiemy na podstawie innej wiedzy, np. od innych dorosłych. 
Doświadczenie nie stanowi bezpośredniej racji przyjęcia takich 
lub innych faktów. 
\oWittgenstein{} pyta, co to znaczy, że doświadczenie czegoś uczy, 
jak należy rozumieć to, że wiedzę czerpiemy z~doświadczenia. 
Odpowiadając, stwierdza, że to nie doświadczenie nas uczy, ale 

\cytuj{
	my możemy wyprowadzać coś z~doświadczenia, doświadczenie 
	nie kieruje nas, by coś z~niego wyprowadzić. 
	Jeśli to jest racją, by tak sądzić (a~nie tylko przyczyną), 
	to nadal nie dysponujemy racją, aby uznać to za rację\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~40.
	}.
} 

Wiedza stanowiąca zawartość tła nie jest zatem wiedzą opartą 
na bezpośrednim doświadczeniu. 
Jest to wiedza, na którą składają się także przeszłe doświadczenia 
innych ludzi, uznawanych bardzo często za autorytety w~różnych 
dziedzinach wiedzy empirycznej i~pozaempirycznej. 

\cytuj{
	Jeśli doświadczenie stanowi podstawę naszej pewności, 
	to chodzi tu oczywiście o~doświadczenie przeszłe. 
	I~nie jest to tylko moje doświadczenie, lecz i~innych, 
	od których przyjmuję wiedzę\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~61.
	}.
} 

To, w~co wierzymy i~co wiemy, nie zależy tylko od doświadczenia, 
ale od „tego, czego się uczymy”\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~62.
	}. 
Uczymy się także, w~jaki sposób mamy wyprowadzać konkluzję 
z~takich lub innych doświadczeń. 

\cytuj{
	Uczymy się bowiem nie tylko tego, że takie a~takie doświadczenia 
	dają takie a~takie wyniki, lecz również wyprowadzanych 
	z~nich konkluzji. 
	I~nie ma w~tym oczywiście nic złego. 
	Bo to [wyprowadzone] zdanie jest instrumentem określonego 
	użytku\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~64.
	}.
} 

Słusznie też \oWittgenstein{} zauważa, że przyswajanie gry językowej 
nie zaczyna się od wątpliwości. 
Stan wątpienia nie jest dla filozofa naturalnym stanem poznawczym 
człowieka.
On może pojawić się znacznie później, kiedy dysponujemy pewną siecią 
trwałych przekonań.
Najpierw trzeba przyjąć jakieś fakty, aby potem móc w~nie wątpić. 

\cytuj{
	Bo czyż dziecko mogłoby od razu wątpić w~to, co mu się wpaja? 
	Znaczyć by to mogło jedynie, że nie mogłoby ono nauczyć się 
	pewnych gier językowych\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~62.
	}. 
}

Zanim przyjdą wątpliwości, najpierw trzeba uwierzyć nauczycielom 
oraz podręcznikom, trzeba zdać się na autorytety, które przekazują 
nam pewien obraz świata. 
	„Dziecko uczy się dzięki temu, że wierzy dorosłym. 
	Wątpienie pojawia się po uwierzeniu”\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~45.
	}. 
Dlatego rozsądny człowiek, jak go nazywa \oWittgenstein, 
nie ma wątpliwości co do tego, że Ziemia jest okrągła, 
czy że istniała na długo przed jego urodzeniem. 
To są podwaliny wszystkich przekonań, których nauczyliśmy się, 
przejmując język i~skorelowany z~nim obraz świata. 
To są pewniki, bez których niemożliwe byłoby realizowanie 
tej formy życia, w~której obecnie jesteśmy. 
Wątpienie jest możliwe dopiero wtedy, kiedy przyjmujemy, 
że istnieje coś pewnego. 
U~podłoża wątpienia znajduje się zawsze coś ugruntowanego, 
co stanowi wiedzę tła, na bazie której rozgrywa się konkretny 
akt wątpienia. 
Nigdy zatem nie można zwątpić globalnie we wszystko. 

W~kontekście problematyki wątpienia \oAbel{} przywołuje 
interesujący przykład „niewiernego Tomasza”, którego niepokoi 
pytanie o~prawdę akceptowanego obrazu świata. 
Potraktowane na poważnie zakłada ono, że mamy możliwość 
wydostania się poza obraz świata, w~którym funkcjonujemy. 
Zwolennik interpretacjonistycznej filozofii nauki przeczy jednak 
takiej możliwości. 
Argumentuje w~ten sposób, że 

\cytuj{
	nikt jednak nie potrafi ulokować się poza własnym obrazem świata. 
	Jeśli istotnie komuś by się to udało, to my, istoty skończone, 
	w~określonej sytuacji poznawczej nie mielibyśmy żadnego powodu, 
	by temu komuś uwierzyć. 
	Nie moglibyśmy z~uzasadnioną pewnością wiedzieć, czy rzeczywiście 
	zdołał on przyjąć perspektywę spoza obrazu świata\footnote{
	\cite{Abel:Swiat}, s.~96.
	}.
} 

Wyjście poza obraz świata zakładałoby, zdaniem \ios{Abla}{Abel, G.}, 
możliwość przyjęcia „boskiego punktu widzenia”. 
Dla człowieka, uwikłanego w~różne poziomy interpretacyjnych 
odniesień do świata, przyjęcie bezstronnego punktu widzenia 
jest niemożliwe do osiągnięcia. 
Dlatego nie jesteśmy w~stanie wykazać prawdziwości obrazu świata 
jako tła naszego poznania i~działania poprzez porównanie go 
z~jakimś światem samym w~sobie, który byłby od niego 
niezależny\footnote{
	Możliwość „boskiego punktu widzenia” odrzuca \oPutnam{} --- por. 
	\cite{Putnam:Pragmatyzm}; 
	\cite{Putnam:Reason}.
}. 

Obraz świata zakłada wspólną bazę przekonań, która jest podzielana 
przez członków określonej wspólnoty kulturowej. 
\oAbel{} --- za \oWittgenstein[em] --- woli nazwać ją formą życia. 
Ona to właśnie umożliwia intersubiektywność komunikacji 
i~argumentowania. 
\oAbel{} przekonuje, podobnie jak autor traktatu \textit{O~pewności}, 
że obraz świata stanowi tło, na bazie którego ustalamy, co jest 
prawdą, a~co fałszem. 
Twierdzi, że 

\cytuj{
	obraz świata tworzy tło, na którym rozstrzyga się, 
	co jest prawdą, a~co fałszem, to w~konsekwencji cała 
	opozycja prawda --- fałsz i~predykat „jest prawdziwy” 
	zakładają już strukturę obrazu świata i~mają ją 
	za swoją podstawę. 
	Skuteczne zastosowanie predykatów „jest prawdziwy” 
	i~„jest fałszywy” nie opiera się koniec końców na 
	trywialności takiej aplikacji, ale na tym, że dany jest 
	pewien obraz świata, obraz, na tle którego rozróżnienie 
	prawdy i~fałszu jest możliwe i~sensowne. 
	W~tym znaczeniu opozycja prawda i~fałsz jest powiązana 
	z~obrazem świata i~się do niego odnosi\footnote{
	\cite{Abel:Swiat}, s.~84.
	}. 
}

Prawda i~fałsz są zatem pochodne od tego, co uznajemy za 
prawdziwe$/$fałszywe na mocy akceptacji obrazu świata. 
To on w~ostateczności rozstrzyga o~tym, jaką metafizyczną 
wykładnię świata przyjmujemy. 
Obraz mówi, co istnieje, a~co nie istnieje, decyduje o~akceptacji 
określonych kryteriów istnienia. 
Wszelka klasyfikacja bytów jest na nim oparta. 

Obrazy świata, które przyswajamy dzięki językowi w~procesie edukacji, 
decydują o~tym, jakie fakty uznajemy za pewne i~oczywiste. 
To, że istnieje Ziemia, że posiadamy rodziców, że mamy takie a~nie 
inne części naszego ciała, to wszystko zawdzięczamy procesowi 
edukacji, w~trakcie którego nabywamy wiedzy i~podstawowych 
kompetencji posługiwania się grą językową. 
Fakty, które akceptujemy razem z~obrazem świata, są pewne 
i~nie dopuszczają zwątpienia. 
Są też uteoretyzowane, bo razem z~nimi zawsze idzie pewna teoria, 
która je tłumaczy, a~którą nie zawsze znamy, ani której nie musimy znać, 
aby racjonalnie działać. 
Wiemy, że Ziemia obraca się wokół Słońca, czy też, że jest ona 
okrągła; za tymi faktami stoi określona teoria fizyczna, która 
je wyjaśnia. 
Dla praktyki naszego działania ważne jest tylko, abyśmy akceptowali 
to zdanie, natomiast nie musimy już szerzej znać kontekstu 
jego uzasadnienia. 
\oAbel{} dokładnie wyjaśnia, że 

\cytuj{
	obrazowe założenie, że Ziemia jest okrągła, należy przeto 
	do warunków tego, że zdania w~danym języku, na przykład 
	wypowiadane podczas przeprowadzania rezerwacji w~biurze podróży, 
	są semantycznie treściwe i~że można np. rezerwować przelot 
	z~Berlina do Japonii, co znaczy, że przenikają sam akt 
	rezerwowania, w~przypadku podróży \textit{last minute} 
	wkraczając także w~bezzwłoczną jazdę na lotnisko, a~podróż 
	objąć może „pół ziemskiego globu”\footnote{
	\cite{Abel:Swiat}, s.~93.
	}. 
}

To porozumienie jest możliwe tylko dlatego, że istniejemy 
w~przestrzeni intersubiektywnej, w~której inni ludzie podzielają 
ten sam obraz świata, co my. 
Jesteśmy o~tym przekonani, dlatego nie dowodzimy, że Ziemia 
jest okrągła, tylko uznajemy to za grunt wszelkiego pragmatycznego 
porozumienia z~innymi. 
Obraz warunkuje intersubiektywną przestrzeń porozumienia. 
A~dokładnie rzecz ujmując, warunkuje ją język, poprzez który 
mamy dostęp do tego obrazu i~zawartych w~nim treści. 
Obrazy świata, jako wiedza tła, nie są w~całości wyrażalne 
za pomocą wiedzy propozycjonalnej. 
Można wyrazić tylko część najważniejszych przekonań; 
reszta pozostaje ukryta i~oddziałuje podskórnie. 
Niemożliwość językowej eksplikacji treściowej zawartości 
obrazu świata wynika z~tego, że obrazy nie składają się tylko 
z~przekonań o~charakterze propozycjonalnym, ale też obrazowym 
(wizualnym), wyobrażeniowym, czyli przedjęzykowym\footnote{
	Można by powiedzieć, że jest w~nich miejsce na \oJung[owskie] 
	archetypy.
}. 

\oWittgenstein{} i~\oAbel{} pokazują, w~jaki sposób przyswajamy 
tzw. potoczny obraz świata, na bazie którego kształtuje się 
nasze poznanie i~działanie. 
Obraz ten, jak wynika z~analiz, jest treściowo niejednorodny, 
pełno w~nim przekonań pochodzących z~różnych źródeł. 
Do owych źródeł można zaliczyć naukę, bo przecież wiedzę 
o~podstawowych faktach naukowych dotyczących świata zdobywamy 
właśnie poprzez edukację. 
Kolejnym źródłem jest kultura, od której przejmujemy szereg 
faktów dotyczących życia społecznego, działania innych ludzi; 
fakty te w~mocniejszym znaczeniu niż np. fakty naukowe wchodzą 
w~zakres naszego samozrozumienia. 
W~żadnym jednak wypadku nie oznacza to deprecjonowania faktów 
naukowych. 
Również i~one odgrywają swoją ważną rolę w~procesie samozrozumienia. 
Kolejnym źródłem przekonań propozycjonalnych i~obrazowych 
jest religia. 
Dostarcza ona całej masy faktów dotyczących świata, człowieka, 
a~także rzeczywistości, która przekracza doświadczenie empiryczne 
i~stosowne kryteria sprawdzania uzyskanej na jego podstawie wiedzy. 


\tytul{3. Świat --- obraz świata a~fakty filozoficzne}

Co determinuje filozofa do tego, aby przyjmował takie, a~nie inne 
fakty filozoficzne? 
Chodzi tu o~pewien kontekst odkrycia, w~którym dokonuje się 
akceptacja określonych faktów, które mogą być wykorzystywane 
w~mniej lub bardziej maksymalistycznych celach poznawczych. 
Czy o~akceptacji tych faktów, jak chcą tego autorzy tomistyczni, 
decyduje świat realnie istniejący, czy też może rozstrzyga o~tym 
obraz świata, który przyswajamy w~drodze naszej ontogenezy 
poznawczej, tak mocno związanej z~nabywaniem języka? 
Czy alternatywa: świat albo obraz świata jest w~ogóle zasadna? 
Może powinniśmy bardziej skłaniać się do koniunkcji i~powiedzieć: 
świat i~obraz świata? 
Pojawia się tutaj szereg ważnych zagadnień, których nie będziemy 
w~stanie ostatecznie rozstrzygnąć, poza udzieleniem szkicowych 
odpowiedzi np. na pytanie, jaki jest stosunek między światem realnym 
a~obrazem świata. 
Wydaje się, że dla naszej dyskusji jest to sprawa kluczowa. 
Dotyka bowiem istotnej kwestii, jaką jest realizm naszych 
ujęć poznawczych. 
Spróbujmy wyważyć argumenty za którymś z~przytoczonych powyżej 
stanowisk. 

Pierwsza problematyczna kwestia dotyczy tego, czy przyjmować 
coś takiego, jak fakty filozoficzne. 
Nawet jeśli zgodzimy się, że są fakty filozoficzne, problemem 
pozostaje, jaki mają charakter i~ich akceptacja. 
Zwolennicy fundacjonalizmu w~teorii wiedzy 
--- a~do takich zaliczają się i~tomiści, i~fenomenologowie --- 
uważają, że trzeba przyjąć określone fakty bazowe, jako uzasadnienie 
dla całości wiedzy. 
Przyjmują oni model wiedzy w~formie odwróconego stożka, 
u~podstawy którego znajdują się najbardziej trwałe i~niepodatne 
na refutację przekonania. 
Mniej skłonni do takiego postępowania będą zwolennicy 
koherencjonizmu, pragmatyzmu czy holizmu w~teorii wiedzy\footnote{
	Por. \cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~82--114.
}. 
Nawet jeśli akceptują tego typu fakty, to nie uważają, 
aby w~punkcie wyjścia dyskursu filozoficznego 
można było wyróżnić jakieś uprzywilejowane fakty. 
Nie podzielają optymistycznego przekonania fundacjonalistów, 
jakoby fakty te miały uzasadnić całość naszej wiedzy. 
Przy holistycznym rozumieniu wiedzy jawi się ona jako 
zbiór przekonań o~różnej treści i~różnych sposobach akceptacji. 
Fakty, wartości i~teorie stanowią tu pewną całość, 
której poszczególne elementy mogą być wyróżnione mocą decyzji, 
ale nigdy nie oddzielone od całościowej formy życia\footnote{
	„Sposobu życia nie można jednak podzielić na zbiór przekonań 
	dotyczących faktów oraz na wiązkę wartości” 
	(\cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~93).
}. 
Według zwolenników fundacjonalizmu fakty przyjmuje się na podstawie 
danych bezpośredniego doświadczenia (przeważnie percepcji zewnętrznej 
lub introspekcji), natomiast zwolennicy holizmu skłonni będą zwracać 
uwagę na element konwencji i~decyzji metodologicznej przy wyborze 
takich, a~nie innych faktów. 
Spór między fundacjonalizmem a~innymi koncepcjami relacji wiedzy 
do faktów dotyczy właśnie sposobu ich akceptacji. 
Czy podstawą dla tej akceptacji jest bezpośrednie doświadczenie, 
czy może konwencja lub też obraz świata przyswojony wraz z~nauką języka jako pewne tło? 

Autorzy tomistyczni argumentują, że fakty poznajemy w~sposób 
bezpośredni, po prostu je widzimy, jak zapewniał nas o~tym cytowany 
wcześniej autor. 
Przeciw takiemu podejściu formułuje się różne kontrargumenty. 
Na przykład analitycy argumentują, że nasze 

\cytuj{
	poczucie bezpośredniości, naturalności i~pierwotności pewnej 
	sytuacji poznawczej związane jest z~tym, że nie zdajemy sobie 
	sprawy z~szerszych, bardziej podstawowych założeń, jakie 
	warunkują owo poczucie bezpośredniości. 
	Gdy metafizyk uzasadnia swoje twierdzenia przez odwołanie się 
	do bezpośredniej intuicji czegoś, to w~istocie manifestuje 
	po prostu swój konserwatyzm, polegający na akceptacji obrazu 
	świata, w~którym pewne rzeczy jawią się jako bezpośrednio dane, 
	a~stąd oczywiste i~nie wymagające dodatkowych uzasadnień\footnote{
	\cite{Gutowski:Metafizyka}, s.~125.
	}.
} 

Autor zwraca uwagę, że to właśnie akceptacja określonego obrazu 
świata decyduje o~tym, co uznajemy za istniejące i~w~jaki sposób 
to możemy poznać. 
Co to jednak znaczy „manifestacja konserwatyzmu”? 
Chodzi o~to, że przyjmuje się taki obraz świata, w~którym 
ani nic dodać, ani nic ująć nie można. 
Jest to obraz gotowy, wykończony. 
Również \oPopper, filozof nauki, skłania się ku poglądowi, 
że w~poznawaniu świata 

\cytuj{
	nie ma nic bezpośredniego czy prostego w~naszym doświadczeniu; 
	musimy się uczyć, że posiadamy jaźń trwającą w~czasie, 
	istniejącą nawet we śnie i~podczas całkowitej utraty przytomności, 
	oraz że musimy się uczyć własnych ciał i~ciał innych ludzi. 
	Wszystko to polega na dekodowaniu i~interpretacji. 
	Uczymy się dekodować tak doskonale, że wszystko nam się wydaje 
	bardzo „bezpośrednie” i~„proste”, tak samo jak wydaje się komuś, 
	kto opanował alfabet Morse’a\index{Morse, S.F.B.}, czy --- 
	biorąc nieco bliższy przykład --- komuś, kto nauczył się czytać; 
	książka mówi doń „bezpośrednio” i~„po prostu”. 
	Niemniej jednak wiemy, że w~procesach tych zachodzi skomplikowany 
	proces dekodowania; pozorna bezpośredniość i~prostota jest 
	rezultatem ćwiczeń, tak samo jak gra na pianinie czy prowadzenie 
	samochodu\footnote{
	\cite{Popper:Droga}, s.~65. 
	Podobnie twierdzi \oFleck, który wskazuje na wyuczony charakter 
	obserwacji, zwłaszcza naukowej, ale też pokazuje, że nasze 
	bezpośrednie doświadczenie, oparte na widzeniu, zawsze dokonuje 
	się z~perspektywy pewnego stylu myślowego (por. 
	\cite{Fleck:OObserwacji}, s.~230--231).
	}. 
}

\oPopper{} zgodnie ze swoją epistemologią ewolucyjną sugeruje, 
że poznanie bezpośrednie jest konsekwencją nauki i~treningu\footnote{
	Por. \cite{Popper:Droga}, s.~65-66.
}. 
Podobnie też uważał \oIngarden\footnote{
	Por. \cite{Ingarden:Dazenia}.
} 
oraz \oFleck\footnote{
	Por. \cite{Fleck:OKryzysie}.
}. 
Twierdzą zgodnie, choć dzieli ich spora różnica w~przedzałożeniach, 
że trzeba wyrobić sobie technikę bezpośredniego dostrzegania rzeczy. 
Możemy do tego stopnia się wytrenować, że przestajemy zwracać uwagę 
na sam początek nauki; to, co z~początku było dla nas trudno 
poznawalne, z~biegiem czasu staje się widoczne jak na dłoni. 

Dla tomistów obie propozycje są wątpliwe w~założeniach, a~tym samym 
trudne do zaakceptowania. 
Pierwsza, gdyż ustanawia obraz świata jako pewne \textit{a~priori} 
ludzkiego poznania w~stosunku do rzeczywistości, 
druga dlatego, że źle odczuwa naturę ludzkiego poznania 
i~ustanawia \textit{a~priori} teoriopoznawcze wobec bytu. 
Poza tym opiera się na kontrowersyjnych danych z~zakresu 
teorii ewolucji. 

Tomiści także mówią na temat obrazów świata, ale przeważnie 
w~kontekście historii, co ma oczywiście niebagatelne znaczenie 
dla akceptacji ich własnej teorii. 
Zwracali uwagę, że tzw. wizja filozoficzna jest zawsze zakładana 
w~każdym typie argumentacji\footnote{
	Por. \cite{Hajduk:Rozumowanie}.
}. 
Np. \oKlosak, który proponował koncepcję implikacji redukcyjnych 
typu ontologicznego, twierdził, że ich przeprowadzenie zawsze 
uzależnione jest --- jak pisał --- od „podstawowej wizji 
filozoficznej''\footnote{
	Por. \cite{Klosak:ZTeorii}, s.~160. 
	Szerzej o~tych zagadnieniach mowa w:
	\cite{Lemanska:ZagadnienieFaktow}; 
	\cite{Lemanska:ZagadnieniePrzejscia}.
}. 
Inni zwolennicy filozofii klasycznej podkreślają, że dla Greków, 
np. \oArystoteles[a], obraz świata był tak skonstruowany, 
że nie można było dostrzec istnienia, jako aktu konstytuującego 
realność rzeczy\footnote{
	Por. \cite{Krapiec:ORozumieniu}, s.~34.
}. 
\ios{Tomasz z~Akwinu}{Tomasz z Akwinu, św.} dokonał tu prawdziwej 
rewolucji, która polegała na zastąpieniu 
\ios{Arystotelesowskiego}{Arystoteles} obrazu świata, nowym obrazem, 
w~którym na czoło wysuwa się koncepcja bytu, ukonstytuowanego 
przez istnienie. 
Taka koncepcja rzeczywistości była punktem zwrotnym w~dziejach 
filozofii, doprowadziła bowiem --- jak uważają autorzy tomistyczni 
--- do nowego rozumienia przedmiotu filozofii\footnote{
	Por. \cite{Krapiec:Filozofia}, s.~87--99.
}. 
Dlatego proponowana przez nich koncepcja wyjaśnienia oparta 
na metodzie intuicyjno-redukcyjnej możliwa jest do przeprowadzenia, 
tylko jeśli przyjmiemy powyższy obraz świata. 
Obraz świata decyduje o~tym, że np. metoda dedukcyjna oparta 
na związkach formalnych nie nadaje się dla teorii bytu, 
która bierze tylko pod uwagę związki treściowo-egzystencjalne 
zachodzące między skutkiem a~przyczyną. 

Tomiści uważają, że to właśnie \ios{Tomaszowy}{Tomasz z Akwinu, św.} 
obraz świata jest najbardziej poprawny i~adekwatny. 
Adekwatny do czego? 
Mówi on bowiem o~tym, jaka rzeczywistość jest naprawdę. 
Przyjmując ten obraz świata, tomiści mogą twierdzić, że tym, 
co jest bezpośrednio poznawalne, jest istnienie, które decyduje 
o~tym, że byt jest realny. 
Zwolennicy tej opcji filozoficznej twierdzą, że ten świat w~swoich 
zasadniczych podstawach jest prawdziwy i~nie zmienił się do tej pory. 
Choć wielu teoretyków nauki zwraca uwagę, że został on 
zakwestionowany na progu nowożytności, autorzy tomistyczni nie są 
skłonni go odrzucać tylko dlatego, że np. fizyka kwantowa pokazuje, 
iż pojęcie substancji, którym operujemy na makropoziomie, 
nie sprawdza się na mikropoziomie. 
Uważają, że naukowy obraz świata dotyczy bardziej aspektów 
jakościowych, wyrażanych za pomocą języka matematyki, 
ta zaś nie dotyczy realnego istnienia. 
Natomiast bardziej podstawowy od tego obrazu jest ten, 
który zwraca uwagę na rolę podstawowych struktur ontycznych, 
które konstytuują samo „jądro” rzeczywistości. 
Natomiast dla filozofa nauki takie podejście będzie przejawem 
akceptacji metafizyki zdroworozsądkowej opartej na realizmie 
naiwnym\footnote{
	Por. \cite{Zycinski:Ucieczka}.
}. 
Z~perspektywy analityków obraz świata przedstawiany przez 
neotomistów mógłby grzeszyć naiwnością, wyrażającą się w~notorycznym 
podkreślaniu, że obraz ten jest taki sam jak rzeczywistość. 
Dla współczesnych filozofów nauki przyjęcie obrazu świata bazuje 
na założeniach realizmu krytycznego\footnote{
	Por. \cite{Barbur:Mity}, s.~41--65. 
	Szerzej na temat realizmu i~antyrealizmu we współczesnej filozofii 
	nauki por. \cite{Bird:Philosophy}, s.~121--161.
}. 
Zwolennicy tego poglądu głoszą, że poznanie świata nie jest jego 
kopiowaniem, tylko bardziej modelowaniem i~schematyzowaniem\footnote{
	„Poznawanie nie jest bowiem ani pasywną kontemplacją, ani 
	nabyciem jedynie możliwego pojmowania w~tym, co dane jest 
	jako gotowe. 
	Poznawanie jest czynnym, żywym, nawiązywaniem relacji, 
	przeformowywaniem i~byciem przeformowywanym, krótko --- 
	tworzeniem. 
	Samodzielna rzeczywistość nie przysługuje ani <<podmiotowi>>, 
	ani <<przedmiotowi>>; każda egzystencja opiera się na wzajemnym 
	oddziaływaniu i~jest relatywna” (\cite{Fleck:OKryzysie}, s.~176).
}. 
Obraz świata jest tylko mniej lub bardziej przybliżonym, ale tylko 
modelem, wybranych aspektów świata rzeczywistego\footnote{
	Szerzej na temat różnych funkcji modeli we współczesnej filozofii 
	nauki por. \cite{Furtak:Funkcje}, s.~29--69.
}. 

W~przypadku filozofii modele te są bardzo niedokładne i~pozbawione 
możliwości empirycznego testowania. 
Dlatego nie można argumentować za tym, że obraz świata jest taki sam 
jak rzeczywistość. 
Uznanie, że istnieje tylko jeden właściwy obraz świata, na którym 
bazuje nawet tzw. naukowy obraz świata, sprawia, że tomiści nie mają 
problemu z~przyjmowaniem dosyć mocnych założeń bazowych, co prowadzi 
do zarzutu fundamentalizmu. 
Jeśli natomiast przyjmiemy, jak czyni to zdecydowana większość filozofów nauki, że nie ma uprzywilejowanego obrazu świata, 
a~sama filozofia ma zdolność generowania różnych obrazów, 
które pozostają w~różnych stosunkach względem naukowego obrazu 
świata, to przyjmowanie różnych faktów w~punkcie wyjścia filozofii 
może być tylko kwestią konwencji, która związana jest z~akceptacją 
odmiennych wizji, do których dopiero później dorabia się, mniej lub 
bardziej wyczuloną na spójność, logiczną argumentację. 
Różnorodność konstatowanych faktów filozoficznych np. w~fenomenologii 
czy tomizmie wynikałaby z~tego, że zwolennicy tych tradycji 
badawczych akceptują zupełnie inny obraz świata; 
pierwsi platoński, a~ci drudzy arystotelesowski w~zmodyfikowanej 
przez \oAkwinat[ę] formie. 
Z~punktu widzenia filozofii nauki fakty filozoficzne przyjmujemy 
nie na podstawie bezpośredniego doświadczenia świata, 
tylko na podstawie uprzedniej akceptacji określonej tradycji 
badawczej (paradygmatu filozoficznego). 

Ujęcie ludzkiego poznania z~punktu widzenia ontogenezy potwierdza 
wiele intuicji \oWittgenstein[a] i~\ios{Abla}{Abel, G.}. 
Człowiek rozwija swoje czynności poznawcze zawsze w~określonym 
kontekście kulturowym i~historycznym. 
Wiedzę zdobywa poprzez kulturową edukację. 
A~do tego konieczne jest opanowanie języka, z~którym zawsze 
związany jest obraz świata, czyli jakaś metafizyka. 
Nie ma bowiem języka, który byłby wolny od założeń ontologicznych. 
Ontologia zakładana przez język nie zawsze jest widoczna, 
skrywa się jako tło, z~którym zapoznajemy się stopniowo, 
przyswajając sobie coraz to bardziej abstrakcyjne terminy i~pojęcia. 
Już potoczne doświadczenie świata realnego jest splotem różnych 
elementów doświadczeniowych i~teoretycznych, bez których te pierwsze 
w~ogóle nie miałyby żadnego sensu. 

Problematyczna może być jednak postulowana neutralność faktów 
filozoficznych, kiedy spojrzymy na nią z~perspektywy ustaleń 
współczesnej metodologii nauk. 
W~tym miejscu tomiści zaprotestują, że metodologię czyni się 
kryterium oceny dla metafizyki, że jest to ustawienie pewnego 
\textit{a~priori} w~stosunku do rzeczywistości. 
Jeśli jednak przyjmujemy bardziej liberalny stosunek między 
dziedzinami nauki i~filozofii, to metodologii obawiać się nie musimy. 
Z~tego typu neutralnością, o~jaką chodzi autorom tomistycznym, 
nie spotykamy się w~nauce, gdzie mowa jest o~stałym obciążeniu 
faktów naukowych przez teorię (\textit{theory-laden}). 
Tomiści twierdzą, że fakty dostępne w~poznaniu spontanicznym cechuje 
taka właśnie neutralność względem teorii naukowych i~filozoficznych. 
Bo jaka teoria może zakładać, że coś jest? 
Żadna. 
To jest fakt do tego stopnia podstawowy, że może on dopiero 
konstytuować teorię, której zadaniem będzie wyjaśnienie tego faktu. 

A~jednak, na co trzeba zwrócić uwagę, fakt ten wyrażony jest w~jakimś 
języku, który już niesie ze sobą całe tło wiedzy. 
Ponadto fakty filozoficzne wyrażone są w~języku naturalnym, 
a~ten ma przecież charakter \textit{do-rzeczny}, czyli bytowy. 
To byt determinuje język i~wszelkie kategorie semantyczne, 
za pomocą których opisujemy wszystko\footnote{
	Por. \cite{Krapiec:Jezyk}.
}. 
Tomiści zdają się twierdzić, że można opisać świat w~języku 
samego świata\footnote{
	Por. \cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~48.
}. 
Język bytowy byłby takim właśnie językiem świata. 
Tylko przyjęciem takiego języka można uzasadnić neutralność 
podstawowego faktu filozoficznego. 
Czy jednak taki uprzywilejowany język istnieje? 
Czy nie jest tak, że to my, ludzie, filozofowie, wymyślamy po prostu 
różne języki, za pomocą których próbujemy opisać świat?\footnote{
	Por. \cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~48--49.
} 
Jeśli przyjmiemy takie założenie, to konstatacja faktu, 
że coś istnieje, nie jest tej neutralności pozbawiona. 
W~tym przypadku, podobnie jak to jest w nauce, można mówić 
o~filozoficznym obciążeniu faktów filozoficznych 
(\textit{philosophy- or metaphysics-laden}). 
Stopień tego obciążenia w~przypadku filozofii możne być nawet 
znacznie większy niż w~przypadku nauk empirycznych. 
Stwierdzenie istnienia bytu nie może być neutralne nawet w~znaczeniu 
\textit{philosophy-laden}, gdyż suponuje okreś\-loną koncepcję 
istnienia jako prostego aktu bytu, który sprawia, że właśnie ów byt 
jest czymś realnym. 
Dla filozofa nauki stwierdzenie „neutralny fakt filozoficzny” 
jest wewnętrznie sprzeczne. 
Samo bowiem ujęcie faktu konotuje już określoną wiedzę, 
nawet jeśli, jak mamy z~tym do czynienia w~poznaniu potocznym, 
nie jest to wiedza rozległa i~precyzyjna, ale zawsze każdy fakt 
pozostaje w~otoczce wiedzy, choćby minimalnej. 

\cytuj{
	[Fakt filozoficzny] 
	zwerbalizowany w~zdaniu stanowi odpowiedź na pytanie sformułowane 
	w~języku pewnego systemu. 
	Jest wtedy twierdzeniem tego systemu oraz wynikiem implikowanych 
	przez to pytanie i~odpowiedź interpretacji. 
	Już zatem wyjściowy stan badań fragmentu rzeczywistości zależy 
	od ingerencji struktur teoretycznych, czego nie należy traktować 
	jako wyrazu konwencjonalizmu lub konstruktywizmu. 
	Uwzględnia raczej na tej drodze udział narzędzi badawczych 
	w~determinowaniu obiektu wiedzy. 
	Ustalane fakty są rezultatem doświadczenia oraz elementu 
	teoretycznego\footnote{
	\cite{Hajduk:Filozofia}, s.~126.
	}.
} 

Tzw. przedmiot formalny nauki jest właśnie takim teoretycznym 
wyznaczeniem przedmiotu badań. 
Jest on w~jakiś sposób skonstruowany, wyznaczony przez teorię 
i~jej założenia. 
Dotyczy to także istnienia, jako przedmiotu metafizyki. 
Teoretyk bytu po prostu wybiera ten aspekt świata, który czyni 
przedmiotem badania. 
Wybór ten nie jest neutralny, gdyż jest uwarunkowany akceptowaną 
teorią metafizyki, koncepcją istnienia. 
Zakłada jako pewną wiedzę tła uwarunkowany historycznie obraz świata. 
Jest to sytuacja naturalna, można powiedzieć --- normalna. 
W~każdym procesie badawczym, nie tylko w~nauce, ale też w~filozofii, 
przyjmujemy jakieś ogólne założenia (przedzałożenia), które 
umożliwiają postawienie wstępnych pytań wyznaczających kierunek 
odpowiedzi. 
Zarzut aprioryzmu i~konstruktywizmu wydaje się w~tym wypadku 
chybiony. 
Filozofia nie jest aż tak radykalnie różna od nauki, jeśli chodzi 
o~kwestię pewnych czynności wiedzotwórczych oraz ich przedzałożeń. 
Można nawet zaryzykować tezę, że element aprioryczny jest 
w~filozofii bardziej dominujący niż w~nauce. 
Nie wszyscy jednak filozofowie chcą tę prawdę zaakceptować, 
co też jest naturalnym stanem rzeczy w~tej dziedzinie wiedzy. 
Stwierdzenie, że istnienie jest przedmiotem sądu, a~nie ujęć 
abstrakcyjnych, bardzo wiele mówi o~jego naturze. 
Zakłada już bowiem określoną i~bardzo skomplikowaną teorię 
metafizyczną. 

\cytuj{
	Przecież aby powiedzieć, jak czyni to 
	o.~Krąpiec\index{Krąpiec, M.A.}, że zneutralizowana koncepcja 
	przedmiotu metafizyki wskazuje, iż owym przedmiotem jest byt 
	jako coś istniejącego --- aktualnie, realnie, a~nie np. 
	w~przeszłości, potencjalnie, czy idealnie, i~żeby zwrócić uwagę 
	na aspekt istnienia w~bycie, który jakimś sposobem ma gwarantować 
	neutralność względem wszelkich interpretacji --- czyli całkowitą 
	obiektywność, żeby to wszystko uczynić, to trzeba dysponować 
	całkiem pokaźną teorią\footnote{
	\cite{Gutowski:Metafizyka}, s.~114.
	}. 
}

Chyba że uznamy, iż istnieje tylko jeden podstawowy obraz świata, 
czyli ten nakreślony przez 
\ios{Tomasza z~Akwinu}{Tomasz z Akwinu, św.}, 
za którym opowiadają się tomiści. 
Obraz, który mimo wszystko przez wieki nie uległ żadnym przemianom. 
Gdyby jednak przyjąć takie założenie, to nie mielibyśmy żadnego 
uteoretyzowania, bylibyśmy w~sytuacji, kiedy rzeczywistość byłaby 
dokładnie taka sama, jak obraz świata, który ją przedstawia. 
Jeśli jednak do konkurencji staje kilka różnych filozoficznych 
obrazów, a~każdy z~nich posiada własną koncepcję istnienia, 
pojawia się pytanie, który jest obrazem prawdziwym, w~jaki sposób 
można dokonać ich epistemologicznej waloryzacji, czyli chodzi o~to, 
jakie wybrać kryteria ich oceny. 

Czy obrazy świata przyjmujemy tylko na podstawie czysto racjonalnej, 
czy też w~grę wchodzą określone aspekty perswazji? 
Tomiści powiedzą, że to sama rzeczywistość decyduje o~tym, jaki mamy 
obraz świata. 
Musi on być po prostu zgodny z~realnymi faktami, inaczej jest czymś 
apriorycznie zaprojektowanym i~narzuconym na rzeczywistość. 
Kiedy ma to miejsce, rzeczywistość przeważnie „skrzeczy”. 
Niewielu jednak jest przekonanych co do takiego rozwiązania sprawy. 
Dla \oWittgenstein[a] 
	„uczeń wierzy nauczycielom i~podręcznikom”\footnote{
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~59.
	} 
i~wiara ta jest rozsądna. 
Czyli nie świat, ale ludzkie autorytety decydują o~przyjęciu takich, 
a~nie innych przekonań. 
Akceptacja obrazu świata ma zatem więcej wspólnego z~pewnego rodzaju 
epistemiczną wiarą niż z~racjonalnym uzasadnieniem. 
Wydaje się, że autor \textit{Dociekań filozoficznych} wykluczał 
taką możliwość, by przyjęcie obrazu świata dokonywało się tylko 
za pomocą samych środków racjonalnych. 
Dlatego też twierdził, że u~kresu akceptacji pewnych przekonań 
zdaje się stać perswazja. 

\cytuj{
	Ponieważ użytkownik innego systemu językowego nie rozumie słów, 
	jakich używamy, a~nawet gdy je rozumie, to tylko częściowo, 
	to nie możemy go przekonać o~zasadności naszych poglądów 
	podając mu argumenty --- bo jemu nasze „dobre” argumenty 
	jawić się będą jako niewystarczające lub głupie lub niezrozumiałe. 
	Słowa, jakich używamy, są dla niego niezrozumiałe lub rozumie je 
	on inaczej niż my. 
	Reguły wnioskowania, które są dla nas oczywiste, dla niego jawią 
	się jako błędne lub nieobowiązujące. 
	Możemy więc jedynie próbować od podstaw wpoić mu nasz system 
	językowy i~związany z~nim obraz świata, a~tym samym sprawić, 
	żeby zaczął tak samo postrzegać świat i~myśleć o~świecie, 
	jak my go postrzegamy i~o~nim myślimy\footnote{
	\cite{Sady:JakaTeorie}, s.~9.
	}.
}

Oto jedna z~przyczyn, dla której nie może być wspólnego obrazu 
świata, choćby dla filozofii. 
Tym samym otrzymujemy pewną odpowiedź na pytanie, dlaczego różni 
filozofowie przyjmują tak rozbieżne fakty w~punkcie wyjścia swoich 
teorii. 
Co się dzieje, kiedy próbujemy przekazać komuś akceptowany przez nas 
obraz świata? 
Czy cała procedura dokonywałaby się tylko za pomocą rozumu? 
Dokonałoby się to, jak podkreśla cytowany wcześniej \oWittgenstein, 
tylko w~wyniku swoistej perswazji. 
Ktoś, komu wpojono zupełnie inną grę językową, niż wpojono nam, 
postrzega świat inaczej niż my; ma po prostu inny filozoficzny 
obraz świata. 
Dlatego też nie ma obiektywnie ważnych argumentów, które mogłyby 
rozstrzygnąć, w~jaki sposób przekonać interlokutora do naszego 
obrazu świata\footnote{
	„Dowody mogą nas przekonać, iż ktoś jest w~takim a~takim 
	stanie duchowym; że nie udaje. 
	Ale są tu też dowody o~charakterze imponderabiliów” 
	(\cite{Wittgenstein:Dociekania}, s.~319).
}. 
Wszelkie argumenty są zawsze zrelatywizowane do określonej 
gry językowej, z~której czerpią swoją prawomocność. 
Można powiedzieć tak, że wszelkie argumenty stosowane przez filozofów 
są zrelatywizowane do określonej filozoficznej tradycji badawczej, 
do której akces zgłaszamy na mocy okreś\-lonych decyzji, w~których 
nie bierzemy pod uwagę tego, czy teoria zgadza się z~rzeczywistością, 
gdyż nie wiemy, w~przypadku filozofii, na czym to miałoby polegać. 
Dla kogoś spoza tej tradycji akceptowany przez nas obraz świata 
i~generowana przez niego ontologia nie mają żadnego znaczenia. 
Dlatego tam, gdzie fenomenolog będzie widział konieczność 
przyjmowania bytów idealnych dostępnych w~poznaniu apriorycznym, 
jako gwarantów uzyskania wiedzy koniecznej, tam tomista będzie 
z~właściwym sobie radykalizmem kwestionował to, 
jako uprzedmiotowienie sensów ogólnych. 
Postulowane przez jednego i~drugiego fakty są radykalnie 
niewspółmierne, choć mogą być poddane interpretacji w~ramach 
różnych koncepcji. 
Wiara w~autorytet przekazujący prawdy nigdy nie jest w~stu 
procentach oparta na samych przesłankach rozumowych. 
Zawsze wchodzi tu w~grę element osobistego zawierzenia 
i~nie dotyczy to tylko prawd przekazywanych drogą wiary religijnej, 
ale też prawd naukowych i~filozoficznych. 
Żaden obraz świata nie jest na tyle zniewalający w~swojej prawdzie, 
aby był podzielany przez wszystkich. 
Dlatego też żaden paradygmat filozoficzny, który zakłada jakiś 
określony obraz świata, nie jest powszechnie akceptowany. 

Przyjęcie określonego obrazu świata, uznanie go za podstawę 
dla wszystkich rozstrzygnięć teoretycznych i~praktycznych sprawia, 
że po jakimś czasie przestaje on być dla nas widoczny. 
Oddziałuje tylko podskórnie, właśnie jako wiedza tła, na bazie której 
przeprowadzamy określone argumenty oraz dokonujemy waloryzacji 
pod kątem prawdy lub fałszu. 
Im bardziej wzrastamy i~zrastamy się z~danym obrazem świata, 
tym bardziej kształtuje się w~nas takie poczucie bezpośredniości 
świata, gdzie wszystko wydaje się, jakby leżało na dłoni. 
Tak, jak zżywamy się z~potocznym obrazem świata, 
tak i~oswajamy się z~obrazem filozoficznym lub naukowym. 
Z~tym że naukowy obraz świata --- w~przeciwieństwie do 
filozoficznego --- bardzo często jest elastyczniejszy 
i~podatniejszy na korekty, o~których decyduje nieustanny rozwój 
poznania naukowego. 

Filozof może, ale nie musi brać pod uwagę danych naukowego obrazu 
świata. 
Nie jest to ani koniecznym obowiązkiem filozofa, ani też nie 
przyczynia się do uściślenia prowadzonych przez niego poszukiwań 
i~uzyskiwanych rezultatów badawczych. 
Dlatego bez posądzeń o~anachroniczność filozof może zupełnie 
swobodnie głosić, że nadal obowiązujący jest platoński 
(jak w~przypadku fenomenologów) lub arystotelesowski (jak w~przypadku 
tomistów) obraz świata. 
Współcześnie tak tomiści, jak i~fenomenologowie, głosząc takie 
ustalenia, pozostają jakby z~boku naukowego obrazu świata, 
choć --- co trzeba podkreślić --- ani go nie lekceważą, ani też 
nie kwestionują w~całości. 
Czasem tylko tomistom zdarza się posądzać współczesne nauki 
przyrodnicze o~to, że w~swoich hipotetycznych spekulacjach 
ocierają się o~mit\footnote{
	Por.  \cite{Krapiec:Filozofia}, s.~124.
}. 

Owo zżycie polega na tym, że dany obraz świata bardzo często 
uważa się ostatecznie za prawdziwy i~bezpośrednio pokazujący, 
jaka rzeczywistość jest naprawdę. 
Faktycznie zaczynamy widzieć pewne przedmioty jako byty, substancje, 
przypadłości, idee, czyste jakości idealne itp. 
Dlatego nie dziwi to, iż niektórzy autorzy tomistyczni piszą, 
że widzą byt i~fakty, a~fenomenologowie, że doświadczają widzenia 
apriorycznych idealnych stanów rzeczy, że dysponują takim właśnie 
widzeniem, do którego nie każdy jest predysponowany. 
Obraz świata nakłada pewne swoiste \textit{a priori}, które w~ludzkim 
poznaniu --- ze względu na jego kulturowe i~historyczne obciążenie 
--- jest niemożliwe do uniknięcia. 
Samo istnienie świata, o~którym też dowiadujemy się na podstawie 
obrazu świata, staje się do tego stopnia dla nas oczywiste, 
że przestajemy je zauważać. 
Dlatego słusznie powiada \oWittgenstein, że najważniejszych 
i~najprostszych rzeczy po prostu nie zauważamy, nie potrafimy 
ich spostrzec, choć przecież stale mamy je przed oczyma\footnote{
	Por. \cite{Wittgenstein:Dociekania}, nr~129 i~89.
}. 
W~codziennym doświadczeniu bardzo często mamy do czynienia 
z~tzw. ślepotą na rzeczy bliskie\footnote{
	Por. \cite{Abel:Swiat}, s.~95.
}. 
Taka „ślepota na rzeczy bliskie” dotyczy też istnienia. 
Razem z~nauką języka i~obrazem świata akceptujemy fakt jego 
istnienia. 
Staje się ono dla nas do tego stopnia czymś oczywistym i~powszechnym, 
że nie zwracamy na nie uwagi w~naszych codziennych życiowych 
działaniach poznawczych i~praktycznych. 

Dobrze pokazał ten problem \oWittgenstein{} w~dyskusji z~analitykiem 
\oMoore['m]. 
Zdania tego typu jak: „mam dwie ręce”, „posiadam ciało” 
również uzyskują status wiedzy na gruncie przyjmowanego razem 
z~grą językową obrazu świata. 
To, że coś wiem, nie jest kwestią doświadczenia, ale pierwotnie 
akceptowanej wiedzy tła. 
Nie potrzeba odwoływać się do intuicji zdrowego rozsądku 
czy innych specjalnych typów poznań, np. apriorycznej intuicji, 
jak chcieli fenomenologowie. 
Odpowiedź na pytanie, skąd wiem, że to jest moja ręka, odsyła nas 
do gry językowej. 
Zdanie to czerpie swoją pewność właśnie z~niej, jako pewnej sieci 
zdań wzajemnie ze sobą powiązanych. 
Autor \textit{Dociekań filozoficznych} uzasadnia to w~ten sposób: 

\cytuj{
	uczymy dziecko „To jest twoja ręka”, a~nie „To być może 
	(lub prawdopodobnie) jest twoja ręka”. 
	Tak dziecko uczy się niezliczonych gier językowych dotyczących 
	jego ręki. 
	W~ogóle nie przychodzi mu do głowy, by badać lub by pytać 
	„czy to naprawdę jest ręka”. 
	Z~drugiej strony nie uczy się też, że wie, iż to jest 
	ręka\footnote{ 
	\cite{Wittgenstein:OPewnosci}, s.~76.
	}.
}

Dlatego tomista zgodzi się z~\oWittgenstein[em], że nasze przekonanie 
o~istnieniu jest pewne i~nie podlega refutacji. 
Nie możemy komuś powiedzieć, że świat realny istnieje tylko 
prawdopodobnie\footnote{
	Tomiści również zgodziliby się z~\oWittgenstein[em], że wątpienie 
	nie jest pierwotnym stanem poznawczym człowieka. 
	Najpierw jest afirmacja świata, dopiero na tej podstawie można 
	wątpić w~określone treściowe uposażenie, ale nigdy nie 
	w~istnienie. 
	Dla \oWittgenstein[a] pewność co do faktów czerpiemy 
	z~przyswojenia językowego obrazu świata; nie mamy bezpośredniego 
	i~nieprzysłoniętego dostępu do rzeczywistości samej w~sobie. 
	Nie czerpiemy tej pewności z~żadnego bezpośredniego doświadczenia.
}. 
Ten fakt musi być od początku obrośnięty niekwestionowaną pewnością. 
Tylko dla tomisty pewność ta płynie z~bezpośredniego doświadczenia, 
natomiast dla \oWittgenstein[a] z~językowego obrazu świata. 
Tego typu fakty przyswajamy razem z~nauką; po prostu uczymy się, 
że istnieją nasze ręce, inni ludzi, przedmioty itp. 
Nie potrzeba zatem odwoływać się do żadnego bezpośredniego 
doświadczenia. 
Zbędne jest także wypowiadanie sądów egzystencjalnych. 
Wobec obrazu świata ich ranga jest wtórna. 
Przecież samo doświadczenie nie pokaże nam niczego, dopóki 
nie nauczymy się poprawnie je odczytywać. 
Trzeba zatem posiąść umiejętność jego interpretacji, wyciągania 
wniosków, a~to wszystko dokonuje się w~procesie kulturowej edukacji, 
poprzez transfer wiedzy\footnote{
	Por. \cite{Tomasello:Kulturowe}.
}. 
Stąd też ludzie posiadają tak zróżnicowaną sprawność w~wyprowadzaniu 
określonych wniosków na podstawie doświadczenia. 
Jeśli przyjmujemy określony obraz świata to on nam podpowiada, 
co mamy uznać za przesłanki, a~co za wnioski dowodzenia. 
Jeśli np. akceptujemy, że istnienie jest aktem prostym, 
to --- jako proste --- nie może być skonceptualizowane. 
Wówczas pozostaje tylko poznanie sądowe, jako prawomocny typ poznania 
bezpośrednio udostępniający ów akt istnienia. 
Obraz świata przynosi zatem określone typy faktów, które akceptujemy 
jako podstawę naszego poznania, działania i~intersubiektywnej komunikacji. 

Dotychczasowa argumentacja skłania nas do przypuszczenia, 
że rzeczywistość nie narzuca nam żadnego uprzywilejowanego, 
w~znaczeniu filozoficznym, obrazu świata. 
Gdyby rzeczywistość faktycznie posiadała wbudowaną w~siebie 
jakąś jedną uniwersalną strukturę ontyczną, która na ludzkie 
poznania oddziaływałaby w~sposób konieczny, wówczas prawdopodobnie 
dysponowalibyśmy tylko jednym obrazem świata. 
Tymczasem rzeczywistość nie narzuca filozofowi żadnej określnej 
obiektywnej wykładni metafizycznej, która byłaby prawidłowa, 
zaś wszystkie inne nieadekwatne. 
Pojawia się pytanie, które ze względu na propedeutyczny charakter 
tych analiz nie znajdzie rozstrzygnięcia: 
co to znaczy, że fakty filozoficzne w~jakiś sposób weryfikują teorię 
czy też decydują o~jej prawdziwości (jak tego chcą np. autorzy 
tomistyczni) lub mocy eksplanacyjnej? 
Jaki tak naprawdę jest stosunek faktów do teorii filozoficznej? 

W powyższych analizach udało nam się wstępnie ustalić, że fakty 
filozoficzne tego typu, jak 
„istnieje świat”, „Jan jest bytem” itp., 
akceptujemy na podstawie obrazu świata, który przyswajamy 
poprzez język, wchodząc w~określoną filozoficzną tradycję 
badawczą$/$paradygmat na mocy osobistej decyzji uwarunkowanej 
nie tylko racjami rozumowymi, ale też psychologicznymi 
i socjologicznymi. 
Fakty filozoficzne, trawestując \oPutnam[a], nie są jakimś 
gotowym wyborem. 
Nie są zatem czymś, co czeka na filozofa, aby je odkrył, 
a~następnie poukładał w~spójną całość\footnote{
	Por. \cite{Putnam:Dlaczego};
	\cite{Feyerabend:JakByc}.
}. 
Zawsze uwikłane są w~określone założenia teoretyczne 
oraz aksjologiczne; fakty zakładają teorie i~wartości\footnote{
	Por. \cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~30--31.
}. 
Nie wystarczy tylko otworzyć oczy, aby zobaczyć tak doniosły 
fakt filozoficzny, jakim jest istnienie świata, dlatego, 
że za tym stwierdzeniem stoi bardzo skomplikowana teoria istnienia, 
która w~już określony sposób ustawia naszą interpretację 
rzeczywistości na określonych torach\footnote{
	„Pomocne może też być uświadomienie sobie, że dostęp do wspólnej 
	rzeczywistości nie wymaga dostępu do czegoś przedpojęciowego. 
	Wymaga raczej umiejętności tworzenia pojęć, które podzielamy” 
	(\cite{Putnam:Pragmatyzm}, s.~41).
}. 
Jeśli tak, to fakt filozoficzny nie jest tworem obiektywnym, 
w~znaczeniu radykalnej obiektywności, jako coś gotowego, 
co oczekuje na czynności poznawcze, które w~sposób jednoznaczny 
by go odzwierciedlały. 
Zawiera zawsze interpretację, która jest konsekwencją akceptowanego 
obrazu świata\footnote{
	Por. \cite{Brozek:Granice}, s.~202. 
	Interesujące uwagi na temat interpretacji w~kontekście realizmu 
	por. \cite{Lenk:Interpretacja}.
}, 
w~którym mieszczą się czynniki kulturowe, wartości oraz szereg 
założeń ontologicznych i~gnoseologicznych\footnote{
	Por. \cite{Buczkowska:KilkaUwag}; 
	\cite{Buczkowska:Rola}; 
	\cite{Such:ORodzajach}.
}. 
W~kontekście powyższych ustaleń trafne wydają się słowa \oPopper[a]: 

\cytuj{
	Nie wiemy, gdzie i~jak rozpocząć analizę rzeczywistości. 
	Żadna mądrość nam tego nie powie. 
	Nawet tradycja naukowa jako taka nie wskaże nam tego. 
	Ale powie nam, że ludzie zbudowali już na tym świecie pewien 
	ramowy zarys jego teorii --- pewnie nie najlepszy, lecz mniej 
	więcej przydatny jako osnowa wyjaśnienia zjawisk. 
	Służy on jako pewnego rodzaju siatka, układ współrzędnych, 
	do którego odnosimy nasze spostrzeżenia. 
	Korzystamy z~tego układu wciąż, sprawdzając i~krytykując 
	w~całej rozciągłości. 
	I~w~ten sposób osiągamy postęp\footnote{
	\cite{Popper:Krytycyzm}, s.~864.
	}.
} 

Słowa te odnoszą się nie tylko do nauki, ale też i~filozofii, 
a~może w~szczególny sposób właśnie do niej. 
Fakty filozoficzne nie mają charakteru empirycznego i~nie mogą być 
sprawdzone w~żadnym doświadczeniu. 
Dotyczy to tak pozytywnego, jak i~negatywnego aspektu sprawdzania. 
Problem ten otwiera jednak kolejną dyskusję dotyczącą możliwości 
weryfikacji$/$falsyfikacji teorii filozoficznych poprzez tzw. 
fakty filozoficzne. 
Wstępnie pytamy, co tak naprawdę decyduje o~tym, że wybieramy 
taką lub inną teorię filozoficzną (np. tomizm czy fenomenologię).


\tytul{Podsumowanie}

Na podstawie przeprowadzonych analiz wstępnie możemy skłonić się 
ku tezie, że fakty filozoficzne mają raczej bardzo nikłą zdolność 
wpływania na akceptację danej teorii filozoficznej. 
Raczej decyduje o~tym obraz świata, którego heurystyczna funkcja 
polega właśnie na tym, że on te fakty sugeruje, jako czasem coś 
mniej lub bardziej oczywistego. 
Aby przyjąć jakieś fakty, filozof po prostu musi dużo się nauczyć 
od tych, których uznaje za autorytety w~swojej dziedzinie. 
Fakty filozoficzne nie są czymś, co zastajemy w~świecie. 
Są one konsekwencją interpretacji, z~którą zapoznajemy się, 
przyjmując określoną grę językową oraz niesiony wraz z~nią 
obraz świata. 
Jako puentę warto przytoczyć za \oFleck[iem] zdanie, na które 
bardzo często powołują się autorzy tomistyczni: 
	„\textit{nihil est in intellectu quod non prius fuerit in sensu} 
	--- także w~jego znaczeniu odwrotnym, choć niekoniecznie już 
	akceptowanym przez nich --- \textit{nihil est in sensu, quod 
	non fuerit in intellectu}''\footnote{
	\cite{Fleck:OKryzysie}, s.~175. 
	Por. też \cite{Rembierz:Okreslanie}.
}.
Kiedy bierzemy pod uwagę prawdę wyrażoną w~obydwu tych łacińskich 
sentencjach, wówczas uzyskujemy bardziej wieloaspektowy punkt 
widzenia na fakty filozoficzne oraz ich rolę w~strukturze teorii 
filozoficznej. 

\summary{
This article aims to show that our acceptance or non-acceptance 
of certain facts is influenced by our adoption of a~philosophical 
world-picture as a~kind of background knowledge on the basis 
of which one decides what does or does not exist, and what is true 
or false. 
For this purpose, I discuss the positions of the existential 
Thomists, as well as those of \oWittgenstein{} and \oAbel, 
while also occasionally invoking the work of \oPutnam{} and \oFleck. 
To begin with, it is demonstrated that philosophical facts 
are accepted on the basis of a~world-picture that is itself 
a~tangle of facts, values, and theories exhibiting varying degrees 
of generality. 
Whether we embrace them or not is thus not determined by any sort 
of direct experience. 
There are no neutral philosophical facts. 
Our world-picture suggests what sort of facts we are prepared 
to accept, and what methods we use to explain them. 
It is on precisely this that the heuristic role played 
by world-pictures in “creating” philosophical facts depends.
}{
world-picture --- 
fact --- 
philosophical facts --- 
Thomism --- 
analytic philosophy --- 
philosophy of interpretation --- 
paradigm --- 
philosophy of science
}

\end{elementlit}

